Problemy z alkoholem z zagranicy

Nowości maj 26, 2015 at 4:18 pm

zz lcbo2Jesienią 2014 film dokumentalny Straight Up w kanadyjskiej telewizji niespodziewanie rozpoczął oddolną kampanię w sprawie przywozu wyrobów alkoholowych do Ontario z USA lub z innych prowincji Kanady.

W ramach tej kampanii do kwietnia br. udało się wpłynąć na rząd ontaryjski co do wprowadzenia zmian w modelach produkcji i dystrybucji piwa. Te zmiany wciąż są realizowane, głównie z myśłą o korzyściach dla lokalnych browarów. Są wciąż jednak niewystarczające – informuje Huffington Post. – Aby jednak zrozumieć co stanowi problem i zrozumieć przepisy ery po-prohibicyjnej należałoby cofnąć się w czasie.

Whisky marki Canadian Club wytwarzana była w Windsor już od około 1850 roku. Tuż przy jednym z najbardziej popularnych przejść granicznych w czasie prohibicji czyli rzeki Detroit. Mimo obowiązywania zakazu, łamały je codziennie setki przemytniczych łodzi, dostarczających alkohol spragnionym Amerykanom.

Nie zawsze był to przemyt w tylko jedną stronę. W okresie 1916-1927 Ontario wprowadziło swoją własną prohibicję i wówczas łodzie zawijały pod osłoną nocy i na kanadyjski brzeg.

zz lcbo3Dziś sytuacja wygląda znacznie inaczej. Prohibicji nie ma ale mieszkańcy Ontario, którzy mieszkają wzdłuż granic prowincji wolą jechać po trunki do stanów Michgan, Nowy Jork lub prowincji Quebec, gdzie alkohole obłożone są niższym podatkiem, przepisy dotyczące sprzedaży bardziej liberalne, a sam produkt przez to dużo tańszy, zwłaszcza w przypadku whisky.

Odkąd Canadian Club nie jest sprzedawany w gorzelni, która ją produkuje (Walkerville) mieszkańcy Windsor mają następujący wybór:

1. maszerować do LCBO i zapłacić ponad $26 za butelkę 750ml,

2. zapłacić myto $5 za przejazd mostem do Detroit i tam kupić tę samą butelkę za $12. A przy okazji taniej zatankować samochód.

Sytuacja jest co najmniej dziwna – podkreśla Huffington Post – skoro producenci alkoholu są zmuszeni w prowincji w której działają do sprzedaży swoich własnych produktów według dyktatu cenowego LCBO. W przypadku Canadian Club z Windsor, kilka kilometrów dalej ten sam alkohol jest dostępny Kanadyjczykowi za połowę ceny z LCBO! To podkreśla potrzebę reformy branży alkoholowej w Ontario o ile ta gałąź przemysłu ma nadzieję pozostać konkurencyjną wobec Ameryki i innych prowincji kanadyjskich, które bardziej sprzyjają biznesowi (jak Alberta i Quebec).

zz lcbo1Konsumenci w miastach przygranicznych chętnie wykorzystują znaczącą różnicę cen, choć ponoszą ryzyko przyłapania przez celników i zapłacenia cła. Reszcie prowincji pozostaje monopolistyczna oferta LCBO. Ontaryjczycy, którym zdarzało się bywać w amerykańskim sklepie monopolowym mogą łatwo dostrzec jak mocno Ontario zaciska swoję ręce wokół szyi cen i asortymentu – pisze Huffington Post.

We wspomnianym na wstępie filmie Straight UP gorzelnicy ujawniają, że każda butelka whisky wyprodukowana w Ontario jest obłożona 140-procentowym podatkiem zanim trafi na półki w LCBO. Przepisy dotyczące wprowadzenia nowego produktu na rynek są wieloetapowe, skomplikowane, rozłożone w czasie i wyczerpujące finansowo. Pozwolić sobie na to mogą wyłącznie wielkie, międzynarodowe browary i gorzelnie, dysponujące ogromnymi budżetami. W rezultacie monopolizują one rynek i nie dopuszczają do konkurencji tych mniejszych.

Praktyki stosowane od dziesięcioleci przez LCBO bardziej niż kiedykolwiek okazują się być przestarzałe – twierdzi Huffington Post. – Zakazy prohibicyjne z lat 30. wyrosłe z wiktoriańskich ideałów wzmacniają tylko pozycję Ontario jako prowincji nieprzyjaznej dla drobnego biznesu.

Nadszedł chyba czas przyznać, że zmiany są konieczne. Czas aby wyciągnąć rząd z klimatów lat 30-ych – konkluduje Huffington Post.