Policjant na wózku inwalidzkim odkrywa nową “duszę” swojego miasta

Kanada Top News lip 17, 2015 at 6:00 am

vancouver

Policjant z Vancouver przebrany za inwalidę na wózku przyznał, że przez kilka dni swojej misji poznał nowe i nieznane oblicze swojego miasta.

Wschodnia część Vancouver uchodzi za gorszą, biedniejszą i bardziej niebezpieczną część miasta.Vancouverska Eastside to taka warszawska Praga, czy łódzkie Bałuty. Tu dokonywanych jest najwięcej przestępstw w mieście, kręci się najwięcej podejrzanych typów, na ulicach koczuje najwięcej bezdomnych.

W okresie od stycznia 2014 roku do czerwca 2015 na terenie Eastside w Vancouver dokonano aż 14 niezwykle brutalnych napadów na ludzi na wózkach inwalidzkich.

Sierżant Mark Horsely postanowił sprawdzić osobiście na co może być narażony inwalida, który nie może poruszać się na własnych nogach po ulicach Eastside. Przy okazji miał nadzieję, że w ten sposób zidentyfikuje bandytów, którzy napadali na inwalidów. Założył cywilne ubranie, usiadł na wózku inwalidzkim jako sparaliżowany mężczyzna, który może poruszać się tylko za pomocą akumulatorowego wózka inwalidzkiego.

To czego doświadczył zdumiało policjanta.

- Jedną z najbardziej frapujących rzeczy w życiu jest to, że tak naprawdę nie wiemy co nas czeka i czego możemy się spodziewać – mówi Horsely, który od 30 lat pracuje w Downtown Eastside Police Department- Mój szef dał mi zadanie, które musiałem wykonać, choć przypominało trochę człowieka, który z uwiązanym na szyi kawałem schabu został rzucony do zbiornika z rekinami.

Ten “zbiornik z rekinami” okazał się dla policjanta – “inwalidy” całkiem przyjazny.

Okazało się, że nikt nie atakował inwalidy. Odwrotnie – wielu ludzi chciało mu pomagać. Robili to na wiele sposobów – pomagając liczyć pieniądze, zapinając sakiewkę z pieniędzmi na boku wózka, a nawet modląc się za niego.

- Miejscowa społeczność przyjęła i zaakceptowała mnie bardzo szybko. Już po jednym dniu stałem się jednym z nich – mówi sierżant Horsely.

Policjant wspomina czas, w którym krążył na wózku po ulicach jako czas ludzkiej solidarności i dobroci. Nie spotkał ludzi, którzy chcieliby wykorzystać jego słabość. Odwrotnie – znalazło się wielu takich, którzy podążali z pomocą, słowem pocieszenia, pieniędzmi, a nawet modlitwą o uzdrowienie.

- Te kilka dni i ludzie, których spotkałem zmieniły mnie – powiedział na wideo opublikowanym na YouTube – Hojność i opiekuńczość tych ludzi były inspirujące. Ta wspólnota ma duszę!

TUTAJ można obejrzeć krótki filmik opowiadający o misji sierżanta Horsely