Policjant ze sprawy Dziekańskiego skazany na dwa lata za… krzywoprzysięstwo

Kanada Top News lip 25, 2015 at 12:16 pm
Robinson nie trafił do więzienia. Dzięki kaucji pozostaje na wolności aż do procesu apelacyjnego

Robinson nie trafił do więzienia. Dzięki kaucji pozostaje na wolności aż do procesu apelacyjnego

Sąd w Vancouver wydał wyrok na trzeciego z policjantów sądzonych w sprawie Roberta Dziekańskiego. Zdegradowany kapral RCMP Benjamin Robinson w marcu br. został uznany winnym składania fałszywych zeznań i mataczenia. I za to sąd skazał go obecnie na 2 lata więzienia. Robert Dziekański zmarł w październiku 2007 r. na lotnisku w Vancouver po użyciu paralizatorów przez policję.

Benjamin Robinson był jednym z czterech policjantów, biorących udział w zajściu. Od 2012 r. nie pełni już służby w policji. Został uznany za winnego w przypadku dwóch z ośmiu stawianych mu zarzutów. Za winnego krzywoprzysięstwa sąd uznał wcześniej także drugiego z policjantów, Kwesi Millingtona, skazanego w czerwcu na 2.5 roku więzienia. To właśnie Millington, drugi z sądzonych i pierwszy skazany, użył kilkakrotnie paralizatora wobec Dziekańskiego.

W przypadku dwóch z sądzonych, Billa Bentleya i Gerry’ego Rundela zapadł wyrok uniewinniający, jednak prokuratura odwołuje się od tej decyzji.

Sędziego Sądu Najwyższego Kolumbii Brytyjskiej Nathan Smith uznał, że wszyscy policjanci podawali w swoich zeznaniach takie same okoliczności zdarzenia, które po porównaniu z nagraniem filmu okazały się być nieprawdziwe. Prokurator zarzucał policjantom, że umówili się w sprawie wersji wydarzeń i skłamali podczas przesłuchań. Sędzia Smith dodał, że Benjamin Robinson miał powody, by składać fałszywe zeznania.

Jednak nie trafił on z sali sądowej do więzienia. Dzięki kaucji pozostaje na wolności aż do procesu apelacyjnego, którego zażądał.

Na sali sądowej była obecna matka Dziekańskiego, Zofia Cisowska. Jak cytowały media powiedziała, że chciałaby, aby wszyscy policjanci biorący udział w obezwładnianiu jej syna “znaleźli się w więzieniu, ponieważ wiedzieli, co robili”.

zz dziekanski1Zarzut składania fałszywych zeznań postawiono policjantom w konsekwencji dochodzenia prowadzonego przez specjalnego prokuratora Richarda Pecka, oddelegowanego przez rząd Kolumbii Brytyjskiej do zajęcia się sprawą śmierci Dziekańskiego. Cztery lata temu, po zakończeniu prac, Peck uznał, iż małe jest prawdopodobieństwo skazania policjantów na podstawie innych potencjalnych zarzutów.

Wcześniej, w czerwcu 2010 r. to właśnie Peck rekomendował rządowi prowincji ponowne przeanalizowanie wcześniejszej decyzji o umorzeniu śledztwa wobec policjantów. Peck został oddelegowany do pracy nad sprawą śmierci Dziekańskiego po publikacji raportu komisji sędziego Thomasa Braidwooda. Jego komisja pracowała na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej.

W 2010 r., po przeprowadzeniu dochodzenia, Braidwood uznał użycie paralizatora wobec Dziekańskiego za nieuzasadnione, a działania policjantów z RCMP za zbyt pospieszne. Podkreślił też, że gdyby policjanci nie mieli paralizatorów, zastosowaliby inne środki znane im ze szkoleń. W jego opinii użycie tasera spowodowało wzrost ciśnienia krwi i przyspieszenie pracy serca, a pięciokrotne użycie broni odegrało olbrzymią rolę w śmierci zmęczonego i zdenerwowanego Polaka.

W grudniu 2009 r. komisja zajmująca się dochodzeniami w sprawie skarg na policję, wówczas pracująca pod kierownictwem Paula Kennedy’ego, przedstawiła raport w sprawie działania czterech oficerów policji, w którym stwierdzono, że użycie tasera wobec Dziekańskiego było “przedwczesne i nieadekwatne”.

14 października 2007 roku Dziekański zmarł po tym, gdy na lotnisku w Vancouver funkcjonariusze RCMP użyli paralizatorów, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania dokonanego przez jednego z podróżnych na lotnisku, Dziekański zachowywał się dość gwałtownie po długim locie i dziesięciogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt go nie skierował do właściwej dalszej części lotniska, jednak w niczym nie zagrażał policjantom.