Nikt nie lubi i nie ceni zdrajców. Poza Justinem Trudeau.

Lokalnie Top News lip 27, 2015 at 6:00 am
- Jestem wojownikiem - mówiła Eve Adams, ale niewiele to jej pomogło.

– Jestem wojownikiem – mówiła Eve Adams, ale niewiele to jej pomogło.

Eve Adams, posłanka, która opuściła szeregi Konserwatystów i przeniosła się do Liberałów nie zyskała akceptacji swoich nowych kolegów.

Mimo mocnego poparcia ze strony Justina Trudeau, Adams nie będzie reprezentowała Liberałów w najbliższych wyborach z okręgu Toronto Eglinton-Lawrence.

W niedzielnym głosowaniu Adams została pokonana przez Marco Mendicino, byłego prokuratora i działacza Partii Liberalnej, dobrze zakorzenionego w lokalnym środowisku. Na rejonowej konwencji Adams uzyskała 792 głosy, a Mendicino 1127.

Po głosowaniu Mendicino usiłował osłodzić porażkę swojej konkurentce dziękując za wspaniałą rywalizację.

- Eve nie została wygwizdana – powiedział  do zgromadzonych – Eve prowadziła swoją kampanię dynamicznie i z dużym rozmachem.

Po wyborach Adams stwierdziła, że musi podnieść głowę do góry i dalej walczyć. Na razie więcej czasu chce poświęcić rodzinie.

40-letnia Adams, która po opuszczeniu Partii Konserwatywnej zgłosiła swój akces do parlamentarnego klubu Liberałów, została niezwykle ciepło, wręcz entuzjastycznie powitana przez lidera partii Justina Trudeau, co wywołało niezadowolenie niektórych członków partii zdających sobie sprawę, że nowo nawrócona na liberalizm konserwatystka będzie stanowiła groźną konkurencję w nominacji do wyścigu wyborczego dla starych partyjnych aktywistów.

Głównym bezpośrednim zarzutem wobec Adams był fakt, że nie mieszka w okręgu wyborczym z którego kandydowała. Na nic zdała się rekomendacja Justina Trudeau. Adams została przyjęta przez swoich partyjnych kolegów chłodno.

Podczas konwencji przedwyborczej znaleźli się również tacy członkowie partii, którzy wzywali ją wprost, by wycofała swoją kandydaturę.  Adams zignorowała ten apel.

Przed głosowaniem Adams zapewniała kolegów, że to właśnie ona najlepiej wie jak pokonać Joe Olivera, który startuje z ramienia Konserwatystów w okręgu Toronto Eglinton – Lawrence.

- Jestem wojownikiem, to oczywiste. Będę walczyła dla was i wiem jak wygrać z tak trudnym przeciwnikiem jakim jest Oliver – zapewniała w swoim przemówieniu. Nie zapomniała też złożyć hołdu partyjnemu przywódcy – Justin Trudeau ma wizję. Jest najbardziej twórczym liderem jakiego kiedykolwiek spotkałam – mówiła.

Te zabiegi pretendentki do nominacji nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Jej wystąpienie przyjęte zostało przez publiczność więcej niż chłodno.

Jeden z uczestników spotkania, długoletni działacz partyjny, a w przeszłości kilkakrotnie nominowany do wyborów federalnych Mike Colle, skomentował jej wystąpienie mówiąc, że “nie akceptuje, gdy ktoś chce zdobywać swoją pozycję po trupach”.

Nikt nie lubi i nie ceni zdrajców.

Marcp Mendicino zdobył uznanie i nominację swoich partyjnych koleżanek i kolegów.

Marco Mendicino zdobył uznanie i nominację swoich partyjnych koleżanek i kolegów.

Natomiast wystąpienie Mendicino przyjęte zostało owacją na stojąco. Już wtedy można było przewidzieć wyniki głosowania.

- Nie jestem politykiem, ale przez lata swojej pracy nauczyłem się, że sercem polityka są ludzie, którym powinien służyć – powiedział.

Mendicino od dziesięciu lat nie ustawał w krytyce premiera Harpera, który jego zdaniem niedostatecznie dbał o “pracowitych” Kanadyjczyków.

Mendicino jest prokuratorem, ma 42 lata, jest żonaty, ma dwoje dzieci.

Porażkę Adams nie omieszkał skomentować jej dawny kolega partyjny, minister finansów, Joe Oliver wbijając szpilę liderowi Liberałów.

- Justin Trudeau po raz kolejny wykazał swój brak wyczucia i arogancję, próbując zrzucić “spadochroniarza” do okręgu wyborczego, wbrew woli lokalnej społeczności – napisał w Internecie.