TIFF: 800 filmów, tabuny gwiazd, światowe premiery, rozpoczęło się święto kinomanów

Lokalnie Series Top News wrze 10, 2015 at 3:16 pm

zz tiff5Dzisiaj ruszył kolejny, doroczny, jubileuszowy Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto (TIFF). Festiwal z 40-letnim rodowodem, jeden z najważniejszych w świecie. Przyciąga największe gwiazdy, głośnych filmowców i słynie z nie mniej głośnych premier. Jak mawia się w Hollywood, “w Toronto rodzą się Oskary”.

W tym roku torontońskie kina na 28 ekranach pokażą w ramach festiwalu aż 400 filmów fabularnych, i ponad 400 krótkometrażowych oraz dokumentalnych. Aż 256 z nich to premiery światowe lub amerykańskie. Reprezentowanych jest 71 krajów w tym Polska (4 produkcje) oraz twórcy polskiego pochodzenia (w tym głośne po weneckiej premierze „11 minut“ Jerzego Skolimowskiego).

zz tiff0Wielkiej ilości projekcji towarzyszą imprezy towarzyszące, wystawy, spotkania z ekipami filmowymi i prezentacje gwiazd na czerwonym dywanie. Tych ostatnich nigdy w Toronto nie brakowało.

Na otwarcie serwuje film Kanadyjczyka Jean-Marca Vallée “Demolition”. Autor głośnego “Dallas Buyers Club” z nagrodzonym Oscarem Matthew McConaughey, tym razem opowiada historię odnoszącego sukcesy bankiera, który po nagłej śmierci żony wpada w depresję; dopiero wówczas pojmuje, jak bardzo ją kochał. Próbując sobie ułożyć życie na nowo, mężczyzna zaczyna podejmować kompletnie irracjonalne decyzje. W rolę Davisa wciela się niezwykle popularny ostatnio Jake Gyllenhaal, a na ekranie towarzyszy mu Naomi Watts.

Jake Gyllenhaal w "Demolition"

Jake Gyllenhaal w “Demolition”

Choć światowa premiera “Demolition” odbędzie się w Toronto dziś wieczorem, na wejście filmu do kin trzeba będzie poczekać. W Stanach trafi do dystrybucji w kwietniu 2016 roku.

Jake Gyllenhaal i Naomi Watts otwierają peleton gwiazd, które w tym roku w Toronto będą przechadzać się po czerwonym dywanie . - Już nie mogę się doczekać - entuzjazmował się Kevin Bacon, stały bywalec imprezy, opowiadając w wywiadzie dla CBC o tym, jak wyjątkowy klimat ma kanadyjski festiwal.

Bacona będzie można zobaczyć w filmie Scotta Coopera “Black Mass”, w nie byle jakim towarzystwie: Johnny’ego Deppa, Joela Edgertona i Benedicta Cumberbatcha. Film miał światową premierę w Wenecji – w Toronto nie będzie więc prawdopodobnie rozbudzał aż takich emocji jak inne pierwsze pokazy.

Podobnie rzecz ma się z “Danish Girl” w reżyserii Toma Hoopera z Eddiem Redmayne’em w roli transgenderowej kobiety – pierwszej osoby, która przeszła operację zmiany płci. Polacy stworzyli niesamowity trailer dla Ridleya Scotta. To nie zwiastun, ale dzieło sztuki filmowej.

Naprawdę wielkie emocje będą na pewno towarzyszyć pojawieniu się na festiwalu Matta Damona i Jessiki Chastain, którzy przemaszerują po czerwonym dywanie przy okazji światowej premiery filmu “Marsian” Ridleya Scotta. W ich ślady pójdą Julianne Moore i Ellen Page, odtwórczynie głównych ról w filmie “Freeheld”, opowiadającym o homoseksualnej parze, która w obliczu choroby nowotworowej jednej z kobiet toczy batalię o przyznanie świadczeń finansowych drugiej.

Do tłumu gwiazd dołączą też Cate Blanchett i Robert Redford, którzy w Toronto będą promować “Truth” – debiut reżyserski Jamesa Vanderbilta, znanego do tej pory jako doskonały scenarzysta.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto uroczyście zamknie premierowy “Mr. Right” – komediowo-romansowa propozycja Paco Cabezasa z Samem Rockwellem i Anną Kendrick w rolach głównych.

Światową premierę w Toronto będzie miał również polski „Demon” reżysera, scenarzysty i producenta Marcina Wrony. Twórca kontrowersyjnego “Chrztu” tym razem proponuje widzom dramat z elementami kina grozy i farsy. Zbliżające się wesele, makabryczne znalezisko, utrata przytomności i niepokojące zmiany zachodzące w panu młodym – to szkielet fabularny filmu. Jak można się domyślić, nie będzie to jednak jedyny szkielet w filmie.

W polsko-izraelskiej koprodukcji wystąpili: Itay Tiran (“Liban”), Tomasz Schuchardt, Andrzej Grabowski i Agnieszka Żulewska.

“Demon” to nie jedyna produkcja z Polski. Obok obrazu “Body/Ciało” wyreżyserowanego przez nagrodzoną Srebrnym Niedźwiedziem w Berlinie Małgorzatę Szumowską, widzowie będą mogli zobaczyć także thriller Jerzego Skolimowskiego “11 minut”. Startująca w głównym konkursie opowieść z Pauliną Chapko i Wojciechem Mecwaldowskim w rolach głównych miała w środę premierę na Festiwalu Filmowym w Wenecji i wzbudziła wiele emocji.

Do polskich akcentów w Kanadzie trzeba też zaliczyć polsko-szwedzko-francuską koprodukcję “Intruz”. Debiut związanego z Polską Szweda Magnusa von Horna został świetnie przyjęty w Cannes. Autorem zdjęć do filmu jest nominowany do Oscara za “Idę” Łukasz Żal.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto uznawany jest za jeden z najważniejszych na świecie – obok Cannes, Wenecji i Berlina. Różni się jednak od pozostałych tym, że ma charakter przeglądu, a nie konkursu. Tak jest od pierwszej edycji, która miała miejsce w 1976 roku. W trakcie festiwalu nie obraduje jury, które miałoby oceniać zakwalifikowane filmy. Pokazywane produkcje mają jednak szanse zdobyć nagrodę publiczności, nagrodę akredytowanych dziennikarzy lub stowarzyszenia krytyków międzynarodowych FIPRESCI. Właśnie tę ostatnią otrzymała dwa lata temu “Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego.

Dziesięciodniowa impreza zakończy się 20 września.

Więcej o Festiwalu – TUTAJ.

Zaplecze

Manager z Fairmount Royal York Library Bar nalewa drinka „Louis XIII“ za $600

Manager z Fairmount Royal York Library Bar nalewa drinka „Louis XIII“ za $600

Luksusowe hotele gotowe są na przyjęcie wybrednych celebrytów ze świata filmu: alkohol podawany w kryształowych pucharach, truskawki nadziewane czelokadą, drinki ze stuletnim koniakiem za $600 (w hotelu Weston), trunki, po których pozłacana, pusta butelka kosztuje $400. A lubi ją opróżnić np. Leonardo DiCaprio czy Matt Damon.

Niektórzy aktorzy zapisali się swoimi zwyczajami i nawykami w pamięci torontońskich hotelarzy i teraz wiadomo np. że apartament Jennifer Aniston musi być wyposażony w herbatę z rumianku. Susan Sarandon prosi zawsze o oprowadzenie po jakimś ciekawym zielniku i uwielbia niepasteryzowany miód prosto od pszczół. A ulubionym posiłkiem Jennifer Garner pozostaje ontaryjski groszek z prosciutto.

Pracownikom hoteli nie wolno nosić komórek ani dyskutować w sieci na temat gości. Na ulicach śródmieścia trudno będzie w te najbliższe dni nie natknąć się na postaci znane nam ze srebrnego ekranu.