Odprysk Paryża: awaryjne lądowania samolotów w Kanadzie i USA

Kanada Top News list 18, 2015 at 4:00 pm
Samolot Air France na lotnisku w Halifaksie

Samolot Air France na lotnisku w Halifaksie

Dwa samoloty linii Air France lecące ze Stanów Zjednoczonych do Paryża musiały lądować awaryjnie, jeden w USA, drugi na lotnisku w Halifaksie w Kanadzie.

Powodem były anonimowe informacje, iż na ich pokładzie mogły znajdować się ładunki wybuchowe – podała stacja CNN. Samoloty wylądowały bezpiecznie, nikomu nic się nie stało.

Pierwsza maszyna, potężny Airbus 380, lot numer 65, z prawie pół tysiącem ludzi na pokładzie leciał z Los Angeles i przekierowano go na lotnisko w amerykańskim Salt Lake City. Wkrótce potem podobną decyzję o awaryjnym lądowaniu w Nowej Szkocji podjęto wobec maszyny Air France, lot 55, która wystartowała z międzynarodowego lotniska w Waszyngtonie.

Amerykańskie władze nie informują, czy informacje o zagrożeniu bombowym przekazała ta sama osoba czy nie.

- Nasi ludzie pracują nad wyjaśnieniem tej sytuacji – skwitował lądowanie w Salt Lake City agent specjalny FBI Todd Palmer. - W żadnym z tych przypadków nie było asysty amerykańskich samolotów bojowych – podał rzecznik NORAD Preston Schlachter. – Zmiana kierunku obu lotów spowodowana była reakcją na zagrożenie bombowe.

- Nasi ludzie pomagają w przeszukiwaniu samolotu – dodaje szef policji lotniskowej w Salt Lake City, Craig Vargo.

Keith Rosso, jeden z pasażerówA380 powiedział, że tuż po posiłku, który serwowano, zarządzono sprzątanie wszystkiego ze stolików, bo kapitan podał, iż maszyna musi pilnie lądować z powodu ”niepewnych warunków lotu”.

Rosso dodał, że agenci FBI przesłuchiwali wielu pasażerów tego lotu. W tym samym czasie kanadyjska policja przeszukiwała bagaże pasażerów lotu 55, który lądował w Halifax.

- Może to tylko puste groźby, ale zagrożenie terrorem jest tak realne, iż awaryjne lądowanie obu samolotów było rozsądnym wyjściem – ocenia sytuację amerykański analityk od spraw bezpieczeństwa Jonathan Gilliam.