By przeżyć musiał wyjechać do Polski – dalsze losy Jerzego Krawczyka

Polacy w Kanadzie Top News list 21, 2015 at 12:15 pm

Jerzy Krawczyk, Polak z Woodstock, zapadł w śpiączkę po operacji. Pisaliśmy o nim kilka miesięcy temu, apelując o pomoc finansową w transporcie Jerzego do Polski, gdzie miał zająć się nim prof. Talar – specjalista znany z wybudzania ludzi ze śpiączki. Oto kolejne informacje o Panu Jerzym. 

W otoczeniu rodziny w szpitalu w London, Ontario, przed wylotem do Polski

W otoczeniu rodziny w szpitalu w London, Ontario, przed wylotem do Polski

Pierwsze dni pobytu w klinice profesora Talara, były jak wahadło – raz lepiej, raz gorzej… Niestety, wahadło zatrzymało się na gorzej…

Po pierwsze Pan Jerzy trafił do kliniki z rurką tracheostomiczną drożną tylko w ok 30%. Profesor Talar wymienił mu rurkę, co ułatwiło oddychanie i pobrał wymazy do badania. Niestety okazało się, że w szpitalu w London wszczepili Jurkowi gronkowca złocistego, który się zmutował. Profesor zalecił antybiotyk o szerokim spectrum działania.

Po dwóch dniach Jurek miał problemy z sercem – bardzo duża arytmia, wezwano pogotowie, a Pani Ewa w międzyczasie podawała mężowi lek. Nim pogotowie dojechało akcja serca się unormowała. Jurek dostał temperatury i pojawiła się dziurka w bliźnie pooperacyjnej, z której zaczęła się sączyć ropa. W ciągu kilku godzin pojawił się kolejny otwór, profesor robił płukania, ale ropy ciekło coraz więcej. Wezwano ponownie pogotowie w celu zabrania Jurka do szpitala i zrobienia tomografii klatki piersiowej.

Jurek został zatrzymany na noc w szpitalu w Iławie i następnie przewieziony do szpitala w Olsztynie na konsultację kardio-chirurgiczną następnego dnia. W ciagu 5 minut od przyjazdu do Olsztyna wylądował na sali operacyjnej. Zajął się nim sam ordynator, nie mogąc uwierzyć w to, co się działo w Kanadzie. Powiedział, że stan pacjenta jest tragiczny, ale zrobi wszystko aby go uratować. Jurek cały czas utrzymywany był w śpiączce farmakologicznej. Ordynator kardiochirurgii – zresztą wychowanek profesora Religii – stwierdził, że stan neurologiczny Jurka nie jest zły i ogólnie to jest sprawa dla prokuratury. Ale to sprawa drugorzędna w tej chwili.

Po kilku dniach i serii konsultacji kardio-chirurgicznych zdecydowano, że stan Jurka pozwala na przetransportowanie go do kliniki profesora Talara. I kiedy wydawało się, że może być już tylko lepiej – nastąpiły kolejne komplikacje – wysoka temperatura i duszności doprowadziły do wizyty w pobliskim szpitalu.

Sonda dojelitowa, która została założona w Kanadzie do karmienia wypadła i decyzją lekarzy założono sondę do żołądka przez nos. Niestety w wyniku nasilających się duszności oraz spadającej saturacji wezwano pogotowie i Jurek został przewieziony do pobliskiego szpitala w Iławie.

zz krawczyk22

W ciągu kilku dni walka skoncentrowana była na:

- zapaleniu płuc,

- cofającym się pokarmie z żołądka,

- obniżeniu temperatury.

Zostało zrobione badanie RTG płuc, w celu wykluczenia zachłystowego zapalenia płuc.

Niestety z uwagi na problemy z endoskopowym założeniem sondy dożołądkowej, z uwagi na ryzyko jakim było znieczulenie, niezbędne do operacyjnego założenia sondy, lekarze odstąpili od operacji założenia wejścia do żołądka poprzez otwarcie brzucha. Jurek odżywiany jest poprzez sondę założoną do nosa.

Po niedługim czasie Jurek opuścił szpital i powrócił do Profesora Talara na rehabilitację. Rozpoczęto pionizowanie i wszyscy bliscy Jurka mieli wielką nadzieję, że już niedługo Jurek usiądzie na wózku.

Ciężka praca Profesora Talara oraz żony Ewy i wszystkich, którzy pomagają, przynosi rezultaty!

18 października pierwszy raz Jerzy siedział sam! Sam, twardo, sztywno, z drobną asekuracją żony, brata i żony brata, ale można powiedzieć, że już sam – CAŁE 28 MINUT!

Jego szyja podtrzymywała głowę tak pięknie i prosto, że aż ciężko uwierzyć, że to się dzieje! Jeszcze parę tygodni temu trzeba było Jerzemu głowę trzymać, bo luźno leciała w sobie tylko znanym kierunku, dziś jest już silniejszy, widać, że walczy, patrzy na żonę i zapewne chciałby jej coś powiedzieć, ale jeszcze na to za wcześnie.

Przez dwa dni przy Jerzym czuwała także jego siostra Irena. Dużo mu czytała, opowiadała historie w dzieciństwa i młodości. Jerzy prawie cały czas miał otwarte oczy, bardzo reagował na żonę, chyba tyko na nią mniej się złości podczas zabiegów kosmetycznych oraz rehabilitacji. Profesor Talar twierdził, że jest tak dobrze, że za tydzień ma w planie “stawiać Jerzego na nogi”

W zeszłym tygodniu Jerzy sadzany był na wózek. Z uwagi na osłabiony organizm po długotrwałej i silnej antybiotykoterapii, nie może jeszcze opuścić swojego pokoju i cały czas podłączony jest do tlenu. W weekend ukochane dzieciaczki odwiedziły tatę!

Dużo mu opowiadały, głaskały po rękach i głowie, cieszyły się, że wreszcie mogą uściskać mamę i być z nią przy tacie! Oprócz dzieci na zmianę z siostrą Jerzego, przyjeżdża brat Andrzej z żoną, siostra cioteczna Ela przygotowała baterię słoiczków – specjalnie dla Jerzego, odpowiednio dobrane składniki oraz proporcje.

z krawczyk11

W czwartek wieczorem, Jerzy „zabrał żonę na randkę“, a dokładniej żona Ewa zabrała męża i syna Michasia na próbę przed koncertem na 70. urodziny Profesora Talara. Jerzy słuchał dźwięku pianina i śpiewu niesamowitej Kati z Ukrainy.

Otwierał oczy, kręcił głową jakby się rozglądał co się dzieje.Sam oddychał także pięknie bez tlenu.

Jerzy bardzo dobrze przyjmuje rehabilitację – wspaniali profesjonaliści dbają o niego.

10 listopada był szczególnym dniem dla Pani Ewy. Mogła zobaczyć swojego męża stawiającego pierwsze kroki! Były one oczywiście asekurowane, ale cały proces trwał 5 minut pod czujnym okiem Profesora Talara! Wszyscy są niesamowicie poruszeni i pełni radości! (Zobacz film).

O szybki powrót Jurka do normalnego życia modli się cała jego rodzina, znajomi i przyjaciele. Ale nie tylko oni – wiele osób poruszyła historia Pana Krawczyka. Widać to po wpłatach na konta fundacji zajmujących się zbieraniem pieniędzy na pomoc Jurkowi. A potrzeba tych pieniędzy naprawdę dużo – nadal pozostaje spłata transportu, opaty na bieżąco za Klinikę w Iławie oraz lekarstwa, opatrunki, rurki, podkłady, chusteczki do pielęgnacji, badania…

Niedługo święta Bożego Narodzenia.Wszystkie dzieci piszą już listy do św. Mikołaja z prośbą o prezenty. Dostałam wczoraj kopię listu, jakie do Mikołaja napisały dzieci Jurka Krawczyka: “Kochany Święty Mikołaju! Ostatnio byliśmy z babcią w sklepie, z babcią, bo mama cały czas przy tacie w szpitalu… Byliśmy w dużym centrum handlowym, gdzie wszędzie widać już oznaki Świąt Bożego Narodzenia. Boimy się tych Świąt… Pierwszy raz w życiu nie wiemy jak one będą wyglądać. Kochany Święty Mikołaju w tym roku nie chcemy zabawek, nie chcemy słodyczy, nie chcemy uścisków i całusów… Chcemy jedynie, żeby tata był z nami… Pomóż nam zdobyć pieniążki na jego leczenie, bo mama mówi, że zaczyna brakować, a dotarliśmy już tak daleko! Aż z Kanady! Drogi Święty Mikołaju, nasza walka trwa od lipca… Do Świąt jeszcze kilkadziesiąt dni i nocy bez taty i mamy… Mikołaju wyczaruj pieniążki, żeby mamie wystarczyło na lekarstwa i pobyt w Klinice u Profesora Talara. Nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba… Sławek, Karolinka, Michaś, Krzyś”.

Pomóżmy dzieciom Pana Jerzego w spełnieniu marzeń. Przypominam, gdzie można dokonać wpłat:

http://www.gofundme.com/4m8r96yus

lub

FUNDACJA RYCERZE I KSIĘŻNICZKI

UL. ZAGÓJSKA 2/4 /85

04-101 Warszawa

Nr. Konta:

PKO Bank Polski SA

90 1020 1042 0000 8902 0324 4142

z tytułem

“DAROWIZNA DLA JERZEGO KRAWCZYKA”

******************

Do wpłat zagranicznych Swift:

BPKOPLPW 90 1020 1042 0000 8902 0324 4142

z tytułem:

“DAROWIZNA DLA JERZEGO KRAWCZYKA”