Ten, Który Chodzi Nocą (4)

Odkrywanie Kanady sty 7, 2016 at 6:59 pm

zz grey4Dokończenie słynnej historii „białego Indianina” jakiego znamy jako Szara Sowa, kanadyjskiego pisarza pochodzenia brytyjskiego…

Wizyta przedstawiciela Parków Narodowych trwała kilka dni. Było indiańskie lato. Jelly Roll i Rawhide czyniły ostatnie przygotowania do zimy, wędrując tam i z powrotem z naręczami patyków. Transportowały je „pod pachą”, drugą łapą otwierając sobie drzwi chaty. Zmęczywszy się, ucinały sobie drzemkę, kładąc głowy na kolanach Archiego.   Pan Campbell nie posiadał się z uciechy i podniecenia. Od rana do zmroku kamera pracowała non stop, a wieczorami wiedli długie rozmowy. Archie powiedział Campbellowi o “The Vanishing Frontier“ i autobiografii, którą zamierzał napisać. Nie miał wielkich aspiracji; dla siebie pragnął jedynie spokoju i ciszy, by móc bez przeszkód pisać, zaś bobrom chciał zapewnić bezpieczną egzystencję. Nieustannie też powracał do tematu gatunków, którym w Kanadzie groziło całkowite wyginięcie. Campbell słuchał w milczeniu, myśląc prawdopodobnie o urzędnikach w Ottawie, którym przyznanie państwowych funduszy na realizację projektu jednego, nikomu nie znanego człowieka mogłoby wydać się podejrzane. Film byłby dowodem, że nie są to czcze mrzonki. W myślach nadał mu już tytuł – “The Beaver Family“.

Pewnego dnia, będąc w Cabano, Archie zobaczył magazyn “Forest and Outdoors“, poświęcony w całości zagadnieniom związanym z przyrodą i turystyką. Znalazł w nim artykuł na temat życia wilków i po przeczytaniu go, napisał do wydawnictwa obszerny list z uzupełniającymi informacjami, popartymi przykładami z własnych doświadczeń. Zdumiony jego wiedzą o zwierzętach wydawca wydrukował list jako artykuł i usilnie prosił o przysłanie większej ilości materiałów w tym stylu. W rezultacie, by zaspokoić obu wydawców, przez całe lato 1930 roku Archie był nieustannie zajęty pisaniem. Pochłonięty pracą, stał się, jak większość pisarzy, nieobecny duchem i nieprzystępny.

Anahareo

Anahareo

Anahareo była młodą, 24- letnią kobietą, tryskającą energią, przepełnioną nadzieją, że życie spełni jej oczekiwania i nie mogącą doczekać się tej chwili. Uwiązana u boku wiecznie zaabsorbowanego pracą “fanatyka“, zaczęła snuć plany wyjazdu i rozważać możliwość ponownego wszczęcia poszukiwań złota. “Przebywałam w domu od 5 miesięcy. Nadszedł listopad i byłam szczęśliwa, że jesteśmy razem, ale życie z osobą, która pisze, jest gorsze od samotności. (…) Broniłam się przed tą myślą, lecz w końcu musiałam przyznać się sama przed sobą, że nie wytrzymam już ani tygodnia dłużej, nie mówiąc o 2 miesiącach tej grobowej atmosfery. Kiedy mu oznajmiłam, że wyjeżdżam, powiedział ze zrozumieniem: “Wiem, jak martwo jest tu dla ciebie. Zdaję sobie z tego sprawę bardziej, niż ci się wydaje.” Zanim wyjechałam, Archie obiecał, że wezwie mnie, jeśli będzie potrzebował pomocy albo zachoruje.“ – napisała w swoich wspomnieniach. (Anahareo; „My life with Grey Owl”)

Zdecydowała, że najpierw pojedzie do Montrealu i nawiąże kontakt ze znajomym, który poprzednio pomógł jej znaleźć pracę. Po przyjeŹdzie okazało się, że nie miał nic do zaoferowania, ale zasugerował jej udanie się do odległego o 40 mil od Ottawy Montebello, gdzie powstał nowy, czynny przez cały rok ośrodek wypoczynkowy. Jedną z przewidzianych dla gości atrakcji były tam jazdy psimi zaprzęgami i mogli potrzebować poganiaczy. Postanowiła spróbować. Ośrodek był urządzony luksusowo.  Najbardziej rzucał się w oczy olbrzymi kominek z sześcioma paleniskami umieszczonymi u podstawy każdego z boków potężnego, sześciokątnego komina. Wybudowano go po środku sali, aby wszyscy mogli się pomieścić dookoła.

W Sylwestra ośrodek był wypełniony po brzegi, szampan lał się strumieniami, panował radosny nastrój. Ludzie przybyli z tak odległych stron jak Nowy Jork i Vancouver, żeby zobaczyć Nelsa Nelsona, ówczesnego championa narciarskiego, mającego w Nowy Rok wykonać skok z wysokości ponad 80 metrów. Kierownik zawiadomił wszystkich związanych ze sportowymi aktywnościami pracowników, że na krótko przed północą rozpocznie się parada, której uwieńczeniem będzie wywiezienie Starego Roku i uroczyste wprowadzenie Nowego. Nowy Rok, milutki bobas z główką całą w lokach, miał paradnie wjechać na saniach ciągniętych przez psy, zostać z nich zdjęty przez Stary Rok w osobie wąsatego jegomościa i przekazany zgromadzonym. Stary Rok miał zająć jego miejsce na saniach, okrążyć hall i odjechać. Wszystko szło zgodnie z planem. Z wybiciem północy drzwi otwarto na oścież.

“Strzeliłam z bata i zawołałam: Naprzód ! “ – wspomina Anahareo. „Witamy Nowy Rok 1931!” – zakrzyknięto gromko. Ale psy nie zdążyły jeszcze wbiec do sali i Stary Rok nie zdjął z sań Nowego, a już ktoś wyłączył światła. Pomieszane odgłosy dęcia w rogi, gwizdków, straszliwy hałas piszczałek, okrzyki: „ Szczęśliwego Nowego Roku“ i głośne śpiewy sprawiły, że psy wpadły w amok. W dzikim pędzie okrążyły hall, po czym wypadły na zewnątrz, uwożąc ze sobą Nowy Rok.

Dni po Nowym Roku upływały szybko. Pierwszego lutego otrzymała od Archiego telegram z prośbą o natychmiastowe przybycie do hotelu Windsor w Montrealu, w którym zameldował się jako Grey Owl. Następnego ranka odnalazła go tam i dowiedziała się, że przyjechał na zaproszenie Kanadyjskiego Związku Leśnictwa, by przemawiać jako honorowy gość w czasie dorocznego spotkania. Wydrukowany tłustym drukiem nagłówek w gazecie głosił:

CZYSTEJ KRWI INDIANIN WYGŁASZA WYKŁAD NA TEMAT ŚWIATA PRZYRODY.

Na pytanie, jak zamierza na to zareagować, odrzekł: “Nie zamierzam niczego prostować. Po co psuć starą historyjkę?“ Mimo protestów ze strony Archiego, pozostali w Montrealu jeszcze jeden dzień i zwiedzali miasto. Wieczorem Archie dostał gorączki, ale nie chciał wezwać lekarza. Rano, kiedy prawie stracił przytomność, wezwano doktora i okazało się, że to zapalenie płuc. Anahareo nie chciała nawet słyszeć o pozostawieniu go samego, ale błagał ją, żeby wracała do domu. Przerażała go myśł że podczas ich nieobecności ktoś mógłby upolować Jelly Roll i Rawhide`a. Upieranie się nie miało sensu. Wróciła więc do domu i, odcięta od świata, przeżywała męki niepokoju. Powrócił niespodziewanie. Po długim marszu na rakietach śnieżnych był bliski omdlenia i przyznał się, że opuścił szpital wbrew protestom lekarza. Kiedy zaczęła mu robić wyrzuty, nazywając to głupotą, wręczył jej list. Było to pismo od przedstawiciela ministra Spraw Wewnętrznych Rządu Federalnego w Ottawie, stwierdzające, że jeśli wyrazi zgodę, otrzyma stanowisko rządowego przyrodnika. Oferta ministra posiadała wielkie znaczenie, bowiem oprócz zapewnienia im miejsca zamieszkania, potwierdzała utworzenie rezerwatu bobrów, a to było najważniejsze. Oznaczało to, że odtąd nie będą już toczyć samotnej walki – mieli za sobą cały rząd Kanady. List ministra mówił wyraźnie, że ich przedsięwzięcie spotkało się z poparciem i udzielona im zostanie wszeka możliwa pomoc.

Chata Greya Owla i Anahareo w Parku Narodowym Riding Mountain w Manitobie

Chata Greya Owla i Anahareo w Parku Narodowym Riding Mountain w Manitobie

Ich nowy dom miał się znajdować w Parku Narodowym Riding Mountain w Manitobie. Nie mogli się tam jednak od razu przenieść, ponieważ Jelly i Rawhide mieszkały teraz, na podobieństwo dzikich bobrów, we własnym domku, który obecnie znajdował się pod lodem. Musieli poczekać do wiosennych roztopów. Książka Archiego “The Men of the Last Frontier “ (Pierwotnie zatytułowana “The Vanishing Frontier“) była już w rękach wydawcy i pozostało mu tylko napisanie paru artykułów dla „Forest and Outdoors”, mogli więc nareszcie spędzać ze sobą więcej czasu i dni upływały niepostrzeżenie.

Do Cabano napływało coraz więcej przesyłek dla Archiego – notatki prasowe z wydawnictw amerykańskich i angielskich, zawierające słowa pochwały i zachęty do dalszej pracy, oraz listy z Niemiec, Australii, Londynu i Nowego Jorku od różnych instytucji i osób prywatnych, wyrażające uznanie i poparcie dla jego idei. Stawał się sławny. Pisywali także do niego przedstawiciele najrozmaitszych sekt i ugrupowań religijnych. Słali mu oni potężne epistoły, namawiając go do przyjęcia ich wyznania. Niektórzy z nich potępiali jego miłość do zwierząt, napominając go, by zajął się raczej zadbaniem o swoją duszę. Ci ostatni doczekali się jednoznacznej repliki. “Nie ważę się targować z Bogiem, lecz mniemam, że jeśli dobrze czynię swoim bliźnim – ludziom i zwierzętom – moja dusza znajdzie się kiedyś pod dobrą opieką. Myślę też, że Bóg musi się czasem czuć zasmucony i dotknięty, widząc, jak Źle jest pojmowany. Skrzętnie zabiegając o zapewnienie sobie bezpiecznej wieczności, rzesze przepełnionych samozadowoleniem porządnych ludzi patrzą z pogardą na resztę Jego dzieł, które bez konsultacji z Nim uznali za pozbawione duszy, i spoglądają z odrazą – a niekiedy nawet otwartą wrogością – na każdą formę religijności, różniącą się od ich własnej, choć swój kult stworzyli oni sami, a nie On. Ludziom tym nie przyszło do głowy, że moja wiara wytryska z szacunku dla wszystkich dzieł Tego, któremu wszelkie stworzenie oddaje cześć, choć na swój, odrobinę inny sposób; Tego, który nie jest dla nas daleką, nieprzystępną Obecnością, jak Go przedstawiają rozliczne teologie, lecz Niewidzialnym Muzykiem, którego melodie szepczą cicho w śpiewie sosen lub rozbrzmiewają symfonią burzy; którego wola i wszechmoc objawiają się w opadaniu liści i tworzeniu się nowych zawiązków, w nieprzerwanym biegu wód, we wschodach i zachodach słońca.   Może On nam udzielić lekcji poprzez działanie najmniejszego ze swoich stworzeń. Wiara wydawała mi się zawsze prosta i spontaniczna (…)“ – napisał w „Pilgrims of the Wild“.

Tablica w Riding Mountain National Park z oznaczonymm pieszym szlakiem do Chaty Greya Owla

Tablica w Riding Mountain National Park z oznaczonymm pieszym szlakiem do Chaty Greya Owla

Nadszedł marzec i zaczęli teraz codziennie odwiedzać domek bobrów, umieszczając w wyciętym w lodzie otworze ich ulubiony poczęstunek – jabłka i ryż. Wkrótce potem, mimo pewnych oporów z ich strony, umieścili Jelly i Rawhide’a w pudle z otworami wentylacyjnymi i na toboganie przewieźli do chaty. W kilka dni później wyruszyli pociągiem w podróż na zachód. Anahareo nie pojechała z Archiem do Riding Mountain, ponieważ górnik z Montebello powiedział jej, że w okolicach Elk Lake w północnym Ontario są duże szanse na znalezienie żyły złota. Rozstali się w Toronto. On kontynuował podróż w kierunku prerii, ona zaś przesiadła się do pociągu jadącego w strony, w których Archie stawiał pierwsze kroki w Kanadzie. Wróciła jednak, zanim dotarł on do miejsca przeznaczenia. W jej obozowisko uderzył piorun i wszystko, co posiadała, spaliło się doszczętnie. Nie pozostało jej nic, poza ubraniem, które miała na sobie, i canoe. Wysłała więc telegram i po trzydniowej wędrówce canoe spotkała się z Archiem w Winnipegu. Stąd czekała ich jeszcze 200 milowa podróż koleją i 48 mil ciężarówką. Ostatnie 28 mil, dzielące ich od ostatecznego celu, przebyli przysłanym po nich furgonem. Po długiej jeździe dotarli wreszcie na miejsce. Woźnica zatrzymał konie przed sporych rozmiarów domem, zbudowanym z bejcowanych i lakierowanych bali. Nie mogli uwierzyć, że ten okazały, otoczony werandą bungalow był przeznaczony dla nich. W porównaniu ze wszystkimi domami, jakie mieli do tej pory, był prawdziwym pałacem.

W maju Jelly Roll urodziła 4 szczenięta. Niestety, z powodu suszy małe jeziorko zamieniło się w bajoro i bobry nie mogły w nim zamieszkać. W związku z tym, Archie wybrał się do Waskesiu w Parku Narodowym Prince Albert w Saskatchewan, aby znaleźć odpowiednie miejsce dla Jelly Roll i jej rodziny. Podczas jego nieobecności, Anahareo musiała opiekować się całą szóstką. Z początku serce się jej krajało na myśl o opuszczeniu bungalowu, ale, widząc bobry nurzające się w błotnistej wodzie, całe pokryte mułem i lepką mazią, wkrótce zapragnęła za wszelką cenę zabrać je stamtąd natychmiast.

Słynny kominek-rotunda w luksusowym ośrodku turystycznym Chateau Montebello w Montebello w Quebeku

Słynny kominek-rotunda w luksusowym ośrodku turystycznym Chateau Montebello w Montebello w Quebeku

Archie powrócił po 10 dniach. Po dokładnym rozejrzeniu się i zbadaniu wielu jezior zdecydował, że ich potrzebom najbardziej odpowiada jezioro Ajawaan, leżące 100 mil na północ od Prince Albert w Saskatchewan – 70 mil samochodem i 30 drogą wodną. Miał już gotowy, własnoręcznie narysowany plan chaty, którą miano dla nich wybudować z polecenia rządu, kiedy wybiorą odpowiednie miejsce. Miał to być domek z bali o wymiarach 14 x 16 stóp, posiadający, oprócz pomieszczenia mieszkalnego dla dwóch osób, przestrzeń dla rodziny bobrów, a przede wszystkim otwór w podłodze – wejście do prowadzącego do jeziora tunelu pod fundamentem.   Ich część izby, posiadająca podłogę ze struganych bali, miała być odgrodzona niską zagrodą. Po drugiej stronie, przeznaczonej dla bobrów, Archie polecił pozostawić gołą ziemię.

Opuścili Riding Mountain 26 października 1931 roku, a 1 listopada cała rodzina – Anahareo, Archie, Jelly Roll, Rawhide, Wakanee, Wakanoo, Silver Bells i Buckshot – dotarła szczęśliwie do Ajawaan, gdzie czekał już na nich ich nowy dom. Nazwali go „Beaver Lodge”.

Chateau Montebello obecnie

Chateau Montebello obecnie

Pod koniec listopada jezioro zamarzło i bobry, suto zaopatrzone na zimę, przeniosły się do swoich własnych apartamentów. Przez krótką chwilę wydawało im się, że dotarli do swojej Itaki i mają przed sobą łańcuch szczęśliwych, spokojnych dni. Jednakże, gdy wszystkie prace zostały zakończone i osiągnęli pełną stabilizację, Archie stawał się z dnia na dzień coraz bardziej niespokojny i chimeryczny.   “Co mamy teraz robić? Zasiąść spokojnie i tkwić tak, niczym zawieszeni w próżni przez resztę życia?” – wołał, chodząc tam i z powrotem po izbie. „Boję się – jestem wręcz chory z przerażenia, że tego nie wytrzymam.   Ta bezczynność mnie zabije. A zresztą, jeśli mam się przez resztę życia czuć tak jak teraz, mam nadzieję, że tak się stanie.“ – powiedział pewnego dnia z goryczą, by natychmiast potem wyrzucać sobie niedocenianie uśmiechu losu w postaci zrealizowania się ich dążeń i marzeń.   Po latach nadzwyczaj aktywnego życia, znalazł się nagle w martwym punkcie, nie mając już nawet, dzięki regularnie wypłacanej pensji rządowej, obaw finansowych. Książki i artykuły zostały ukończone, rząd zapewnił im stały dochód, zapasów nie brakowało… Pozostawał czas, który trzeba było czymś wypełnić. Żeby uniknąć stagnacji i wyładować nadmiar energii, zaczął wypuszczać się na samotne wyprawy, penetrując okolicę i nocując po kilka dni poza domem. W styczniu oznajmił entuzjastycznie Anahareo, że ma zamiar napisać następną książkę. Nie uradowała jej ta wiadomość – przeciwnie, napełniła ją ona przerażeniem. Oczyma wyobraźni widziała już Archiego pochłoniętego bez reszty pisaniem, spędzającego dni w oparach własnych myśli i całkowicie nieobecnego duchem. Wyjazd nie wchodził w rachubę, gdyż trwający kryzys gospodarczy pogłębiał się i o znalezieniu pracy nie było co marzyć, a spędzenie zimy w ten sposób wydawało się jej nie do zniesienia. Kiedy jednak bez sprzeciwu zgodził się zrezygnować z tego zamiaru, ogarnęły ją wyrzuty sumienia, i zaczęła go prosić, aby nie zwracał uwagi na jej dziecinne obiekcje. Skorzystał z tego skwapliwie. Przez całą zimę słyszała tylko skrzypienie pióra, którego efektem było powstanie kilku rozdziałów “Tales of an Empty Cabin“.

zz grey20„Country Life”, przygotowujące się do wydania “TheVanishing Frontier“, otrzymawszy bodziec w postaci artykułu o nim, zamieszczonego w „Times’ie”, domagało się natarczywie nowych materiałów publicystycznych. Artykuł w renomowanej gazecie przybliżył brytyjczykom jego postać i przysporzył mu popularności. Opisawszy szczegółowo historię osobliwej kariery Greya Owla i jego metamorfozę z trapera na konserwatora przyrody, autor artykułu przystępował do zrelacjonowania „godnych podziwu i zasługujących na najwyższe uznanie postępów, jakie Grey Owl poczynił w ustaleniu więzi ze wszystkimi dziko żyjącymi istotami.” Przedstawił go jako “wywodzącego się z tubylców człowieka lasu, wyznawcę filozofii humanitaryzmu, który specjalizuje się w działaniach zmierzających do ochrony bobrów i innych gatunków zwierząt zamieszkujących te regiony.“

zz grey21Grey Owl wykazał niemałą biegłość w procesie, który nazywał „podążaniem na przełaj”. Przekonał się o tym nieco później wydawca jego książek, Lovat Dickson, publikując “Pilgrims of the Wild“. “To jest książka napisana przez Indianina“, powtarzał nieustannie i z naciskiem Archie. “Przedstawiajcie mnie jako pisarza indiańskiego!“ Podał teraz również nazwisko ojca – MacNeill – i miejsce urodzenia – Hermosillo w Meksyku, dopełniając tym iluzji. Na dobre wykreślił ze swego życiorysu Hastings i przywdział tożsamość Metysa. Od tego punktu nie było już odwrotu. Archie Belaney pogrzebany został w przeszłości.   Obecnie podpisywał wszystkie listy “Grey Owl“ i otworzył konto bankowe pod tym imieniem.

Zima 1931-32 – pierwsza zima nad Ajawaan – należała, mimo wszystko, do najszczęśliwszych okresów w dziejach Anahareo i Archiego. “Tales of an Empty Cabin“ oparte są w dużej mierze na wspomnieniach Archiego z czasów, gdy wędrował rzekami północnego Ontario, pracując jako strażnik leśny. Pisząc o minionych dniach, przeżytych przygodach i ludziach, z którymi zetknął się wówczas, często opowiadał o nich Anahareo. Ona zaś zapisała się na korespondencyjny kurs geologii, z nadzieją, że pogłębienie wiedzy w tym zakresie będzie pomocne w przyszłych poszukiwaniach szlachetnych kruszców. Rawhide natomiast zajęty był znoszeniem błota i patyków. Powstawał z nich nowy, poszerzony o dodatkowe “salony“ domek, którego wejście prowadziło prosto do ich pokoju. Z otworu w podłodze korzystała skwapliwie Jelly Roll, przychodząc po kilka razy dziennie na stały poczęstunek – ukochane przez nią jabłka. Pod koniec lutego wszystkie codzienne zajęcia uległy gwałtownemu zatrzymaniu. Anahareo poczuła się nagle źle i dostała torsji.   Wpadła w rozpacz, ponieważ była przekonana, że są to objawy gruźlicy, szerzącej się wówczas wśród Indian i, tonąc we łzach, snuła wizje swojej rychłej śmierci. Uspokajające słowa Archiego, który traktował jej chorobę z podejrzanym spokojem, nie odnosiły skutku. Nie przestawała płakać i powtarzać, że z pewnością niedługo umrze. Następnego dnia rano powtórzyło się to samo, więc Archie zabrał ją do Waskesiu, a stamtąd pojechała ciężarówką do Prince Albert. W sanatorium zrobiono jej prześwietlenie i poddano ją badaniom, po których doktor orzekł, iż z całą pewnością nie ma gruźlicy, za to pewne jest, że będzie miała dziecko.

zz grey18Ponieważ już na długo wcześniej porzuciła nadzieję, że to kiedykolwiek nastąpi, ta wiadomość wprawiła ją w oszołomienie. Tymczasem, gdy powróciła do Ajawaan i podzieliła się z Archiem szczęsną nowiną, poinformował ją ze stoickim spokojem, iż „chodziło mu po głowie“, że właśnie to może być przyczyną jej kłopotów zdrowotnych. Oboje byli bardzo uradowani perspektywą poszerzenia się rodziny i zaczęły się przygotowania na przyjęcie dziecka.

Zima upłynęła im szybko, lecz niedostatecznie prędko, bo kiedy można było nareszcie przepłynąć jezioro canoe, Anahareo nie mieściła się już w żadne spodnie. Musiała sprowadzić odpowiednie sukienki, ale od sześciu lat nie miała na sobie sukni i nie miała pojęcia, jaki rozmiar powinna nabyć. Rada Archiego nie była szczególnie pomocna, bowiem, zapytany o zdanie, odrzekł bez namysłu: “Kup największy!” (Anahareo, „My life with Grey Owl”)

23 sierpnia 1932 roku, w szpitalu w Prince Albert, urodziła się im córka i otrzymała na chrzcie imiona Shirley Dawn. Archie lubił dzieci i miał wspaniałe podejście do nich, a ojcostwo nie było dla niego nowością, lecz do tej pory sama myśl o wypełnianiu na co dzień ojcowskich obowiązków napawała go przerażeniem. Nie interesował się nigdy wychowaniem dzieci z pierwszego małżeństwa, pozostawiając to w całości Angeli. Jednakże w tym wypadku sprawa miała się inaczej. Matką dziewczynki była Anahareo, i to czyniło ją w jego oczach dzieckiem wyjątkowym. Wprawdzie, gdy ujrzał ją poraz pierwszy, wykrzyknął głośno: “Wielkie Nieba! Wygląda jak glista!“ i przez pierwszy rok nazywał ją najczęściej „robakiem”, ale wkrótce urocza Shirley Dawn zawładnęła całkowicie jego uczuciami, stając się głównym przedmiotem jego myśli i motorem działania. Przez resztę życia zabiegał o to, żeby zawsze była z niego dumna.

Książka “The Men of the Last Frontier “ (Pierwotnie “The Vanishing Frontier “) wydana została w Wielkiej Brytanii w listopadzie 1931 roku, a następnie, wiosną 1932 r., ukazała się w Stanach Zjednoczonych.   Otrzymała ona doskonałe recenzje. Krytycy zachwycali się swadą, z jaką nieznany nikomu Indianin opisywał swoje młodzieńcze przygody i siłą ekspresji namalowanych przez niego piórem obrazów życia wśród pierwotnych lasów. Do oddziału poczty w Waskesiu zaczęły masowo napływać listy od wdzięcznych czytelników z całego świata. Kiedy Macmillan Company of Canada ukończyła druk wydania kanadyjskiego, Grey Owl nawiązał przyjacielską korespondencję z prezesem towarzystwa, Hugh`em Eayrs`em i poczuł wtedy, że stoi na gruncie pewniejszym niż wówczas, gdy pertraktował z nieznanym wydawcą w oddalonej o tysiące mil Anglii. Z czasem Hugh Eayrs stał się jego bliskim przyjacielem i napisał ciepłe, pełne głębokiego zrozumienia słowo wstępne do kanadyjskiego wydania “Pielgrzymów Puszczy“.

Elżbieta Szlachetka