Przekleństwo Trudeau

Kanada Top News sty 12, 2016 at 12:30 pm
zz trud7

Żaden z kanadyjskich premierów dawno nie wzbudził takiego zainteresowania jak Justin Trudeau

Nowy premier Kanady jest młody, przystojny, postępowy i sympatyczny. Cnoty, które w opinii konserwatystów stwarzają na tak wyeksponowanym stanowisku poważny problem.

– Nie chodzi tu tylko o samego Kennedy’ego – Guy Banister drwi z JFK w powieści Dona DeLillo pt. “Libra”. – To ten jego lśniący wizerunek, który nam serwują… Dojrzały, energiczny, po Harvardzie, globtroter, bogaty, przystojny, szczęściarz, błyskotliwy. Z idealnie białymi zębami – dodaje. Ktoś mógłby uznać, że takie cechy przemawiają na korzyść lidera, ale nie Banister. – Sam jego widok mnie wkurza – mówi o prezydencie Ameryki.

zz trud111Kanada wybrała sobie przywódcę, który w znacznej mierze odpowiada rysopisowi podanemu przez DeLillo: 23. premierem został fotogeniczny i uroczy Justin Trudeau. Jak Kennedy, Trudeau jest osobnikiem obdarzonym charyzmą, o żywym poczuciu humoru oraz idealnym uzębieniu (a na dodatek ukończył McGill, kanadyjski odpowiednik Harvarda). Świat przyjął go z otwartymi ramionami – a zwłaszcza media liberalne i społecznościowe, gdzie zdjęcia tegoż amatora fitnessu pozującego z nagim torsem spowodowały gwałtowny wzrost zainteresowania kanadyjską polityką. A jednak na domowym podwórku tradycjonaliści nowego premiera przywitali chłodno.

Konserwatyści są wręcz poirytowani, oburzeni i zniesmaczeni pierwszym miesiącem rządów premiera obdarzonego tak wielką energią i charyzmą. O Trudeau powiedzieliby to samo co Banister o Kennedym: wkurza ich sam jego widok.

zz trudeau“Jeszcze niegotowy”

Fizjonomia Trudeau od dłuższego czasu jest drobiazgowo badana. W trakcie kampanii wyborczej polityk musiał stawić czoła fali krytyki, która uznała jego młody wygląd za dowód niekompetencji. – Jeszcze niegotowy – przestrzegały spoty reklamowe przeciwników Trudeau – i rzeczywiście nowy premier jest drugim najmłodszym szefem rządu w blisko 150-letniej historii Kanady.

Z drugiej strony krytycy nigdy nie wytykali nowemu premierowi braku doświadczenia. Niepokoiło ich raczej to, jak to wszystko wygląda: otóż kandydat na najważniejszy urząd w państwie sprawiał wrażenie młodej osoby. To ktoś, kto boksuje, jeździ na snowboardzie. Z dumą mówi o swoim profeministycznym nastawieniu. Dobrze wygląda i dobrze się ubiera. Na ramionach nosi tatuaże. Rozsądni ludzie, słysząc ten opis, mogliby pomyśleć: oto ktoś, na kogo warto zagłosować. Jednak w środowisku staromodnych konserwatystów nowoczesność premiera wydaje się równie karygodna co uzależnienie od heroiny. Młodość w polityce jest czymś nie na miejscu. A w każdym razie nie przystoi komuś na stanowisku premiera.

zz trudeau1Wkrótce po wyborach Trudeau potwierdził najgorsze przypuszczenia prawicy. Rankiem następnego dnia po swoim zaprzysiężeniu na stanowisko szefa rządu – ceremonii mającej dotąd prywatny charakter, która tym razem odbyła się publicznie na znak postulowanej przez Trudeau polityki jawności – premier spotkał się z dziennikarzem “Vogue’a”. Opublikowany na początku grudnia wywiad został okraszony kilkoma wystylizowanymi zdjęciami szefa rządu, w czułym uścisku ze swą 40-letnią żoną, Sophie Gregoire-Trudeau. Skromny tekst umocnił promowany w internecie wizerunek kanadyjskiego premiera jako gwiazdy popołudniówek. Jak to zręcznie ujął “Hollywood Reporter”: “Seksowny premier Justin Trudeau podzielił się swą seksownością z »Vogue«”.

Naturalnie konserwatyści odpowiedzieli na to błyskawicznie i bezwzględnie. “Tych, którzy sądzą, że premier Justin Trudeau przedkłada styl nad treść, odsyłamy do kolejnego numeru »Vogue’a«” – napisał reporter działu politycznego “Ottawa Citizen”.

Z kolei felietonista prawicowego “National Post” oburzał się na brak wyczucia czasu u szefa rządu, który “za najpilniejszą sprawę uznał zwierzenia dla amerykańskiego magazynu mody” (zwróćcie uwagę na pogardę zawierającą się w określeniu “amerykański”. Ostatecznie, jeśli premier naprawdę musiał poświęcić 20 minut swego czasu dla prasy, mógł to przecież zrobić dla rodzimego tytułu). “Dumne pozowanie dla »Vogue’a« w stylu Trudeau wymaga sporej dozy próżności” – zauważał dalej “National Post”, jakby oczekiwał, że premier podczas sesji wypadnie jednak nieco mniej na luzie i bardziej wstydliwie. “Ottawa Sun” nie mógł za to wybaczyć szefowi rządu jego brązowych butów dopasowanych do granatowego garnituru podczas ceremonii zaprzysiężenia: takiego wyczucia mody nie oczekuje się przecież w ottawskim Parliament Hill.

zz trud2

Trudeau jest równie rozchwytywany przez media, co krytykowany

Zdziwienie popularnością

Brak poczucia humoru przeciwników Trudeau osiągnął niechlubny punkt kulminacyjny w kwestii selfies. “Nazwijmy go premierem-selfie” – zaproponował “Ottawa Sun” już po pierwszym tygodniu urzędowania nowego szefa rządu. Trudeau bowiem szybko dał się poznać jako polityk ulegający prośbom o wspólną fotografię wyrażanym przez entuzjastycznych gapiów czy przechodniów, gotów pozować do zdjęcia z każdym – jakby chodziło o zwykłe uściśnięcie komuś dłoni. “Podczas gdy Trudeau pozował do sefies w Paryżu, kurs dolara spadał, a giełda zarejestrowała poważne straty” – pisał z niechęcią “National Post”. Jak gdyby wymagające paru sekund zatrzymanie się do zdjęcia wykonanego iPhonem było zdaniem gazety równoznaczne z zaniedbywaniem służbowych obowiązków.

Poprzedni premier Kanady, Stephen Harper, wydawał się opinii publicznej bezbarwnym, miałkim politykiem, obdarzonym nie większą charyzmą od mównicy, z której przemawiał. Jego sporadyczne wysiłki, by wkupić się w łaski młodszych wyborców, a raczej wysiłki jego sztabu, by przedstawić szefa jako kogoś bardziej ludzkiego, można by sklasyfikować na skali od smutnych po żałosne: niech przykładem będzie tutaj nieprzekonująca sesja zdjęciowa z kotem, budząca w widzach obawy o stan czworonoga.

Na ironię zakrawa fakt, że ów antytalent do uwodzenia elektoratu w rzeczywistości przekonywał wyborców do Harpera: im mniej miły, sympatyczny czy dobroduszny im się wydawał, w tym większym stopniu przekonywał ich o swoich predyspozycjach do rządzenia krajem, gdyż w powszechnym mniemaniu władzę powinni sprawować tylko poważni politycy.

zz trud4Moim zdaniem urok Stephena Harpera miałby więc polegać na umiarze i stabilności, jakie mógł gwarantować, oraz na jego bezbarwnej przeciętności, co prawda mało ujmującej, lecz za to jakże przewidywalnej. Ekspremier uosabiał cnoty, których oczekujecie po księgowych: nie był kimś dość charakternym, żeby zakłócać nudną rutynę rządzenia krajem. I stąd właśnie brałyby się problemy Trudeau: konserwatyści spod gwiazdy Harpera są nie tyle urażeni popularnością nowego szefa rządu, ile są nią zdziwieni. Nie mogą zrozumieć, dlaczego ktoś chciałby zrobić sobie zdjęcie z politykiem, którego wybrano na najwyższy urząd w państwie.

Ciepło i czar Trudeau trudno pogodzić, przynajmniej w opinii co mniej światłych obywateli, z oczekiwaniami stawianymi szefowi rządu. A jednak przywództwa nie da się sprowadzić do czystej buchalterii. I miałoby ono wiele wspólnego z umiejętnością oczarowania opinii publicznej.

Calum Marsh, The Guardian