Ekspres polarny ze szklanym dachem, którym prawie nikt nie jeździ

Polacy w Kanadzie Top News sty 28, 2016 at 6:00 am

zz polar1 Kolej Transsyberyjska kojarzy prawie każdy, ale konia z rzędem temu, kto słyszał o polarnym pociągu do Churchill nad Zatoką Hudsona, przebijającym się przez kanadyjską tundrę.

Widoki z trasy są – jak to się mówi, gdy nie wiadomo, co powiedzieć – nie do opisania, obsługa pociągu zachowuje się w sposób trudny do uwierzenia, a przy odrobinie szczęścia można mieć dla siebie cały wagon.

Zobaczcie niesamowite zdjęcia autorstwa Patryka Świątka, współautora “Poradnika taniego podróżowania”, autora bloga Paragon z Podróży.

zz polar3Pociąg w Kanadzie to nie jest specjalnie popularny środek transportu – drogi i się wlecze. Odradzają go szczerze nawet miejscowi. W role pasażerów wcielają się więc głównie turyści, nieliczni. Ale jak podróżnik się uprze, to nic mu nie stanie na drodze – ani skąpe dane o połączeniach, ani dezinformacja na dworcu, ani podwyżka cen biletów w ostatniej chwili. I dobrze, bo gdyby nie upór Patryka Świątka, być może nie zobaczylibyśmy tych genialnych zdjęć i nie planowali właśnie własnej podróży podobną trasą.

Pierwotna trasa Patryka zakładała podróż pociągiem z Toronto do Edmonton (59 godzin jazdy za 420 dolarów kan.). W wyniku wspomnianej już dworcowej dezinformacji cena ta jeszcze (zamiast zmaleć) wzrosła. W takich chwilach naprawdę zdeterminowani nie wracają pierwszym lotem do mamy w Polsce, tylko przeczesują stronę internetową kolei w poszukiwaniu planu B.

Tak zrobił nasz bohater i znalazł „złotego Graala” Via Rail Canada: Canrailpass, czyli bilet upoważniający do siedmiu dowolnie długich (czyli w przypadku Kanady – nawet wielotysięcznych) pojedynczych przejazdów na terenie całego kraju w ciągu 60 dni. Za 800 dolarów kan. Miarę pieniądza oblicza się w zestawieniu do tego, co można za niego dostać. $420 to było dużo, ale teraz te $800 – to prawdziwa okazja.

I tym sposobem Patryk dotarł nie do Edmonton, lecz do Churchill – miejsca „na końcu Kanady”, gdzie nie jeżdżą samochody (nie ma dla nich drogi), można za to dolecieć samolotem z Toronto lub Winnipeg na kilkudniową wyprawę z podglądaniem polarnych niedźwiedzi za – bagatela – 4-10 tysięcy dol. Albo dojechać pociągiem, a dziwić się temu będzie nawet konduktor składu. Ta podróż trwa dwa dni.

Choć nie jedzie na biegun, kojarzy się z najprawdziwszym ekspresem polarnym.

zz kolej1Jest to pociąg, w którym:

- każdy z pasażerów ma do dyspozycji co najmniej dwa fotele – wysłużone, ale wielkie i piekielnie wygodne, z podnóżkiem i możliwością obrotu każdego rzędu o 180 stopni, co w praktyce oznacza, że jednym zamaszystym ruchem z nawet czterech foteli można zrobić sobie łóżko (w klasie ekonomicznej);

- konduktor wita pasażerów radosnym: „Cześć wszystkim! Jestem Denis i będę do Waszej dyspozycji w trakcie tej podróży. Mam nadzieję, że humory Wam dopisują! Przed nami superdroga. Zaraz sprawdzę Wasze bilety i przypiszę Wam miejsca. Jeżeli będziecie mieli jakiekolwiek pytania – służę pomocą! Fajnie, że razem jedziemy”. A w porze posiłków mówi przez megafon: „Gooooood morning everybody! It’s breakfast/lunch/dinner time!”. I to nie jest podstawiony dla żartów człowiek ani wariat;

- cały skład jest fantastyczny i pełen miejsc sensacyjnych (w toalecie naprzeciwko muszli stoi skórzana kanapa, jest osobny wagon śniadaniowy i restauracyjny, w wagonie sypialnym są prysznice itd.);

- rozkład jazdy jest nieortodoksyjny – kilka godzin w te czy we wte nie robi nikomu większej różnicy, pasażerowie wsiadają dosłownie w polu (wcześniej dzwoniąc z informacją, gdzie będą stać), a konduktor przechadza się po wagonach pytając podróżnych czy ktoś nie ma ochoty na postój na papierosa lub małe zwiedzanie;

- wreszcie, jest ON – wagon panoramiczny. Z olbrzymimi oknami i szklanym dachem, za którymi migają niezmierzone przestrzenie kanadyjskiej tajgi. Wagon, w którym można siedzieć, ile tylko się chce, bez żadnej dopłaty.

Dość gadania, musicie to zobaczyć…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA zz kolej8