Świat w obiektywie

kwie 18, 2016 at 10:33 am

Sebastian Woloszczuk

Sebastian Wołoszczuk – Tarnowianin, rocznik ’87. Fotografik. Udało mu się dokonać tego, o czym marzy wielu z nas – połączył pasję z zawodem. Do Kanady przyleciał powtórnie, na zaproszenie swojej matki chrzestnej Dr Beaty Sowińskiej. Trzy lata temu, podczas pierwszej wizyty, korzystając z okazji, zwiedził z aparatem prowincje Ontario i Quebec. Owocem tych podróży był wernisaż dokumentujący kanadyjskie peregrynacje.

Kaja Cyganik: Od czego zaczęła się Twoja pasja fotografowania?

Sebastian Wołoszczuk:Zaczęło się  w szkole średniej, Liceum Plastycznym w Tarnowie. Jednym z przedmiotów była “fotografia i podstawy filmu”.  Tu po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia Helmuta Newtona, Jana Saudka, Davida LaChapelle, ale także krótkometrażowe filmy Davida Lyncha. Bardzo spodobało mi się takie podejście do robienia zdjęć, gdzie fotografik traktuje aparat lub kamerę jako swoje narzędzie – tak samo jak grafik tusz bądź farby. W ten sposób najłatwiej wrazić można siebie i swoje pomysły. Dlatego jest mi bliska fotografia kreacyjna, gdzie liczy się pomysł, pewien określony koncept autora. Bliska jest mi również grafika i ilustracja, od której tak naprawdę wszystko się zaczęło.

KC: Fotografia to bardziej hobby czy zawód?

Sebastian Wołoszczuk: Po trosze i jedno i drugie. Staram się powiązać pasję fotografowania z tym, czym się zajmuję na co dzień. Pracowałem w Krakowie w laboratorium fotograficznym, obecnie pracuję w rodzinnym Tarnowie w zakładzie fotograficznym jako fotolaborant i grafik. Wykonuję projekty foto książek, sesje fotograficzne na zamówienie, kampanie wyborcze, komercyjne fotografie produktów, zdjęcia do dokumentów oraz portrety rodzinne. Hobbistycznie aparat traktuję, jak wspomniałem, jako narzędzie, które pozwala mi realizować moje pomysły – głównie są to zdjęcia modelek i modeli w różnych scenografiach, z dobranymi uprzednio rekwizytami. W wolnym czasie lubię mieć przy sobie aparat bądź telefon aby fotografować najbliższe otoczenie, ludzi których spotykam, różne ciekawe miejsca. Lubię zdjęcia z wycieczek. Fotografowanie jedzenia też mnie czasem wciągnie J. W zasadzie więc i zawodowo i prywatnie moje życie kręci się wokół fotografowania.

KC: Programy takie jak Photoshop – jesteś za czy przeciw retuszom i ingerencji prawdziwość przekazu wizualnego?

Sebastian Wołoszczuk: Cyfrowa fotografia daje duże pole do popisu, można wykonywać daleko posunięte fotomanipulacje w programach graficznych. Zwykłe zdjęcia przekształcać można w rozbudowaną grafikę czy chociażby wykorzystując proste filtry w telefonie,polepszyć kolorystykę zdjęcia. Programy graficzne są według mnie nieodzownym narzędziem w fotografii cyfrowej, tak jak dawniej wykorzystywano do tego ciemnie. Trzeba oczywiście zachować pewne poczucie estetyki, ponieważ łatwo przedobrzyć z retuszem zdjęcia. Rozsądne i umiejętne korzystanie z takich programów jest dziś zupełnie naturalne.

KC: Po czym poznać dobrego fotografika w czasach, gdy wielu ludzi uważa, że dobry, drogi sprzęt gwarantuje dobre zdjęcie?

Sebastian Wołoszczuk: Według mnie dobry fotografik powinien być profesjonalistą, mieć opanowany warsztat fotograficzny oraz, co najważniejsze – posiadać zmysł, dzięki któremu ze zwykłych rzeczy potrafi wydobyć “to coś” i uchwycić odpowiedni moment, który porusza, zastanawia, zachwyca czy oburza – w jakiś konkretny sposób oddziałuje na odbiorców fotografii, wywołuje emocje. Talentu nie da się kupić. Jak w każdej dziedzinie – jeśli chce się być profesjonalistą trzeba zgłębiać arkana swojej sztuki. W przypadku fotografii kluczowa jest wiedza o sposobach właściwego kadrowania, kompozycji, właściwej obsługi samego aparatu, lamp oświetleniowych czy programów graficznych. Poza tym dziś dobre zdjęcie zrobić można tabletem czy telefonem, wysokiej jakości sprzęt oczywiście ułatwia pracę zawodowego fotografa, ale nie gwarantuje dobrych zdjęć.

KC: Miałeś szansę spróbować fotografii analogowej?

Sebastian Wołoszczuk: Tak, wykonywałem odbitki analogowe w ciemni fotograficznej, robiłem również zdjęcia camera obscura, lustrzanką zenitem, jak i zwykłą “małpką” analogową. Jako fotolaborant mam do tej pory styczność z filmami analogowymi, jednak w coraz mniejszym stopniu. Uważam, że fotografia analogowa jest ciekawym doświadczeniem, dzięki któremu można przede wszystkim lepiej poznać jej “ducha”, ale i podstawowe, ponadczasowe zasady robienia zdjęć. Dodatkowo nad każdym foto trzeba się dwa razy zastanowić ponieważ film ma ograniczoną ilość klatek – to uczy myślenia, rozwija wyobraźnię. Dobrze jest doświadczyć samemu jaki wpływ ma światło na materiały światłoczułe, zgłębić tę bardziej “fizyczną” stronę zdjęcia, dowiedzieć się czegoś na temat papieru, chemii, procesu wywoływania. Zdaję sobie sprawę z tego, że od tych technik powoli się odchodzi. Szkoda, żeby zniknęła na zawsze, ale fotografia cyfrowa daje nieporównywalnie większe możliwości, jest efektywniejsza, szybsza.

 Rozmawiała: Kaja Cyganik

Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography Sebastian Woloszczuk Photography