Polacy awaryjnie lądowali na lodowcu w B.C. 

Polacy w Kanadzie Top News lip 7, 2016 at 4:00 pm
Pilot Vern Hannah i jego samolot

Pilot Vern Hannah i jego samolot

Noc spędzili na odludziu, awionetkę musieli porzucić… 

Do incydentu doszło 7 czerwca. Trzej mężczyźni – w tym dwaj Polacy – wybrali się awionetką z doświadczonym pilotem z Surrey w Brytyjskiej Kolumbii. 81-letni Vern Hannah postanowił przelecieć nad ośnieżonymi górami na północ od Vancouver. To zawsze robiło wrażenie na pasażerach. Tym razem byli nimi: 54-letni Polak z Kanady Peter Jedynakiewicz (z niewielkim doświadczeniem w szybownictwie) oraz jego 27-letni gość z Polski, Alan Widelski, który nigdy wcześniej nie latał awionetką.

Gość z Polski miał sporo wraźeń

Gość z Polski miał sporo wraźeń

Jednosilnikowa maszyna Beechcraft Musketeer, pamiętająca jeszcze lata 60., wystartowała z lotniska Pitt Meadows w 140-kilometrowy rejs do Pemberton i wszystko przebiegało zgodnie z planem dopóki kanadyjski pilot nie pomylił swego położenia i nagle znalazł się w dolinie górskiej daleko na wschód od miejsca przeznaczenia.

- Myślałem że kierujemy się w dolinę Whistler ale to była ślepa dolina. Trzeba by było pokonać góry, a maszyna była na to za słaba - powiedział Vern Hannah. Tymczasem góry rosły wokół szybciej niż wspinał się samolocik. Jedynym wyjściem było lądowanie na nierównym terenie lodowca (Pemberton Ice Field).

Jedynakiewicz określił lądowanie “jak na poduszce”. Uderzenie zniszczyło wprawdzie radio ale prawie nie naruszyło kadłuba i nie spowodowało żadnych obrażeń u ludzi.

Samolot precyzyjnie spoczął pomiędzy kamieniami a szczeliną z wodospadem (zobacz film poniżej), praktycznie w jedynym stosownym do tego miejscu. Ale to nie koniec przygód.

Peter w helikopterze ratunkowym Cormorant z bazy wojskowej Comox, któremu towarzyszył w akcji samolot poszukiwawczy Buffalo

Peter w helikopterze ratunkowym Cormorant z bazy wojskowej Comox, któremu towarzyszył w akcji samolot poszukiwawczy Buffalo

Po opuszczeniu maszyny mężczyźni opuścili jak naszybciej lodowiec, który mógł okazać się wklęsłą pułapką uniemożliwiającą ratownikom znalezienie zagubionej załogi, po czym rozpoczęli wędrówkę do podnóża gór, gdzie przepływała rzeka.

- Woda z rzeki ratowała nam życie, ponieważ było bardzo gorąco - wspomina Jedynakiewicz.  – W dwa dni wypiłem chyba z 10 galonów.

Na odludziu spędzili noc, a ratunek zawdzięczają turyście na skuterze śnieżnym, który zauważył awionetkę i zawiadomił Rescue Co-ordination Centre w Victorii.

Wszystkich szczęśliwie odratowano jedynie z nieznacznym odwodnieniem. Nie chcieli opieki lekarskiej.

Awionetka wylądowała na lodowcu

Awionetka wylądowała na lodowcu