Co nas czeka?

Innowacje Series lip 25, 2016 at 2:01 pm

Boimy się zmian, a do technologicznych nowości podchodzimy zazwyczaj ostrożnie i nieufnie. W czasach, w których żyjemy zmiany zachodzą jednak  niezwykle szybko i choć niełatwo za nimi nadążyć, warto wiedzieć co nas czeka. I to nie w odległej przyszłości  - wszystko dzieje się już, teraz, a co ważne – tu – bo Kanada, a przede wszystkim Toronto – pretenduje do miana globalnej stolicy innowacyjności.

W 1961 Stanisław Lem w „Powrocie do gwiazd” przewidział istnienie e-booków, które wtedy wydawały się abstrakcją, a dziś są nieodzowną częścią naszego życia. O ile wygodniej zabrać na wakacje kindla z kilkunastoma książkami niż ciężkie, opasłe tomy.
Kiedy dwadzieścia lat temu w Wielkiej Brytanii wykonano pierwszy test DNA, który miał pomóc ustalić tożsamość morderców, nikt nie przypuszczał, że dziś badania kodu genetycznego pozwolą nam określić skąd pochodzimy i krew jakich przodków płynie w naszych żyłach.

Toronto – Gniazdo Innowacji
Jak twierdzi Don Tapscott, kanadyjski biznesmen – Kanada znalazła się w punkcie zwrotnym. Nagłe spadki cen ropy, słabe wyniki gospodarcze, petrodolar, złośliwe zmiany klimatu oraz pogłębiające się bezrobocie wśród młodzieży najlepiej ilustrują konieczność zmian; potrzebę przejścia od gospodarki opartej na zasobach naturalnych, właściwej erze przemysłowej, do innowacyjnej ekonomii ery cyfrowej. Zmiany te, sukcesywnie wprowadzane w naszą rzeczywistość, powoli stają się coraz bardziej zauważalne w wielu dziedzinach życia.
Toronto – jedno z najbardziej wielokulturowych miast świata, którego połowa populacji (dwieście grup etnicznych, mówiących stu czterdziestoma językami) urodziła się poza Kanadą – wysuwa się na pozycję globalnego lidera w przedsiębiorczości i innowacyjności, dokonuje przełomowych odkryć w nauce, stwarza idealne warunki do rozwoju i życia.
Sterowanie samolotu za pomocą myśli, samoprowadzące się samochody, przestrzenny druk 3d czy bi-oniczne kości rewolucjonizujące protetykę wciąż brzmią nam obco i wprowadzają w niedowierzanie. Niedługo jednak staną się naszą rzeczywistością, spowszednieją jak smartfony, tablety, mikrofalówki i odbiorniki radiowe. Naukowcy wiedzą już, że telepatia jest możliwa, specjaliści od informatyki dopra-cowują nowatorską technologię bankową fintech opartą na łańcuchach bloków (blockchains), która ma nam ułatwić zarządzanie finansami, architekci szukają rozwiązań mających przystosować miasta dla potrzeb osób niepełnosprawnych. To co dziś brzmi jak science-fiction, utopia, mrzonka – jutro będzie naszą codziennością.

Nie baw się prądem?
Przyjmuje się, że pierwszy samochód elektryczny, już w 1839, skonstruował szkocki biznesmen Robert Anderson. Po dziś dzień jednak, dzięki postaci Henrego Forda, który wyprodukował tani „samochód dla mas” oraz lobby koncernów paliwowych, jeździmy na benzynie i dieslu. Silnik napędzany energią elektryczną do naszej konsumenckiej świadomości przebija się powoli i mozolnie. To, że samochodów hybrydowych wciąż nie widać jeszcze na 401 wcale nie oznacza, że ich nie ma. Na uniwersytecie McMaster w Hamilton praca wre. Ponad stu studentów wydziału inżynieryjnego pracuje od dwóch lat nad nowym modelem legendarnego Chevroleta Camaro. Projektują, konstruują, prowadzą testy, przesuwają znane do tej pory granice badań i eksperymentów w motoryzacji, wszystko po to by uzyskać maksymalne osiągi. Samochód ma być przeszłością technologii – rozpędza się od zera do 100 km/h w mniej niż pięć sekund, przejeżdża minimum 50 km na czystej energii elektrycznej, a przy tym, za kolejne dwa lata, gdy projekt zostanie sfinalizowany, oceniany będzie na najważniejszym w Ameryce Północnej konkursie EcoCAR3, w którym udział bierze szesnaście uniwersytetów. Przebudowanego Camaro czekają jazdy testowe na pustyni Yuma w Arizonie, a studenci, wreszcie, poza suchą teorią uczą się mechaniki i nowoczesnej elektroniki w praktyce. W dwudziestoletnie historii konkursu wzięło w nim udział ponad 15,000 studentów, z czego 80% znalazło zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym. Dziś pracują nad udoskonalaniem elektrycznych aut, takich jak Chevrolet Volt, Nissan Leaf czy Tesla Model S. Samochody elektryczne są przyszłością naszych dróg – tańsze w eksploatacji, przyjazne ekologicznie, prostsze w konstrukcji, łatwiej sterowalne, a przy tym pracujące ciszej i znacznie rzadziej narażone na awarie.

google-driverless_car

Prawo jazdy do lamusa
Niedługo egzaminy na prawo jazdy nie będą już nikogo stresowały. Po imprezie każdy wróci bezpiecznie do domu, bez względu na to ile wypił, a co najważniejsze – ludzie przestaną masowo ginąć w wypadkach samochodowych. Samoprowadzące samochody (self-driving cars) nie są już futurystyczną ideą. Przewiduje się, że do 2020 roku na drogi wyjedzie 10 milionów aut, które nie będą potrzebowały kierowcy. Mercedes, BMW i Tesla to wiodący wynalazcy i producenci tej, przełomowej dla motoryzacji, technologii. Samochody bezzałogowe (produkowane także w zakładach General Motors, Nissan, Toyota, Audi oraz Volvo) używając technik lidar, radar czy GPS, potrafią same wykrywać i omijać przeszkody.
Takie auto, sterowane przez komputer, wie kiedy przyspieszyć, kiedy zahamować, gdzie skręcić. O tym, jak szybko przesiądziemy się zza kierownicy na siedzenie pasażera świadczyć może chociażby to, że w Ontario 1 stycznia tego roku weszło w życie prawo zezwalające na poruszanie się samochodów bezzałogowych po drogach publicznych. W kilku stanach USA podobne prawo obowiązuje już od kilku lat.
Najbardziej zaawansowaną firmą w rozwoju technologii bezzałogowego pojazdu jest jednak Google. Niewielkie, urocze, elektrycznie napędzane pojazdy, nazwane Skynet Marshmallow Bumper Bots, sterowane są przez software nazwany Google Chauffeur. Dzięki wbudowanym sensorom i radarom wykrywają wszelkie przeszkody (w tym przechodniów, rowerzystów, inne pojazdy) na odległość dwóch boisk footballowych, we wszystkich kierunkach. W przeciwieństwie do człowieka komputer nigdy się nie męczy i nie dekoncentruje. Nie gada przez telefon, nie sięga po kawę, nie wysyła smsów. Zaprojektowany został do bezpiecznej i niespiesznej jazdy, a jego maksymalna prędkość nie przekracza 25 mil/h. Bezzałogowe samochody potrzebują jeszcze czasu i testów, dopracowane zostać muszą sytuacje newralgiczne, w których decyzja człowieka bywa kluczowa, jak chociażby żółte światła (hamować czy „przelecieć” przez skrzyżowanie), kwestia pierwszeństwa przejazdu, czy roboty drogowe . Barierę dla nowej technologii stanowią wciąż trudne warunki pogodowe. Pokonanie tych przeszkód przeniesie transport w zupełnie inny wymiar, ułatwi życie osobom starszym i niepełnosprawnym, wyeliminuje smog. Można niedowierzać i sceptycznie podchodzić do sztucznej inteligencji „za kierownicą”, ale taka właśnie będzie nasza przyszłość.

Nadchodzi renesans przedsiębiorczości. Technologia i cyfryzacja to nasza przyszłość. W „Innowacjach” będziemy więc co tydzień wprowadzać Was w arkana wiedzy,która już wkrótce zmieni, ale i ułatwi nam życie.

Kaja Cyganik