Trupy pod podłogą domu

Lokalnie Series Top News sier 15, 2016 at 10:00 am
Kristy Shen i Bryce Leung

Kristy Shen i Bryce Leung

Kupujesz dom, kupujesz sobie więzienie – mówi małżeństwo informatyków z Toronto.

Kristy Shen i Bryce Leung mają po 30 lat i już – można powiedzieć – są na emeryturze. Żyją z oszczędności i podróżują po świecie.

Kiedy spytano się o ich sekret, powiedzieli, że żyją tak, bo nie zdecydowali się na kupno domu.

- Żyjemy w kulcie własności domu – mówi urodzona w Japonii Shen, której rodzina przeniosła się do Kanady – Moi rodzice przez ostatnie osiem lat namawiali mnie, bym kupiła dom. Mój ojciec ciągle mówił mi: „Wynajmujesz mieszkanie, jesteś nikim”.

Jej zdaniem jest dokładnie odwrotnie.

Małżonkowie założyli stronę internetową i opublikowali manifest pod tytułem „The Millennial Revolution”, w którym przekonują młodych ludzi, że kupno domu niekoniecznie oznacza zasobność i finansową wolność.

Starają się pokazywać czytelnikom jak inwestować pieniądze, które musieliby wydać na kupno domu. Pieniądze ogromne, biorąc po uwagę ceny nieruchomości w takich miastach jak Toronto czy Vancouver, gdzie kupujący domy biorą na siebie spłatę ogromnych pożyczek hipotecznych.

- Jak podpiszemy umowę o kupnie domu, to możemy być pewni, że przez najbliższe dwadzieścia lat nie będziemy mieć żadnych pieniędzy – mówi Leung – Czaka nas tylko stres, czy zdołamy utrzymać nasz dom, czy bank go nam nie odbierze.

Pobrali się w 2010 roku

Pobrali się w 2010 roku

Shen i Leung mówią, że oni też myśleli o kupnie domu. Oboje informatycy, z dobrze płatną praktyką zawodową, pobrali się w 2010 roku. I wtedy, po ślubie zaczęli myśleć o kupnie własnego domu.

Byli gotowi wpłacić jako zaliczkę wspólne oszczędności – około 500 tysięcy dolarów. Zrezygnowali, gdy zobaczyli, co za te pieniądze mogą kupić.

- Za domy stare, zniszczone, do remontu ludzie chcieli po pół miliona dolarów – mówi Shen – Jeden taki obiekt, który mógł straszyć po nocach był wystawiony na sprzedaż za 700 tysięcy! To jest jakieś opętanie. Ten, kto kupił ten dom, prawdopodobnie znajdzie pod podłogą wiele budowlanych „trupów”, które będzie musiał pochować wkładając w to majątek. To było przerażające.

Opowiada, że od kupna domu odstraszyło ją również to, co zaobserwowała w pracy. Koledzy, którzy kupili drogie domy cały czas żyli w stresie.

- Ludzie pracowali jak szaleni po kilkanaście godzin dziennie. Tylko czekałam kiedy dostaną jakichś zakrzepów krwi albo zawałów – mówi.

- Zadaliśmy sobie pytanie. Czy naprawdę chcemy domu, którego staniemy się niewolnikami prawie do końca życia? Czy chcemy kupić sobie więzienie? – opowiada Leung.

Postanowili, że zamiast kupować dom, wspólne oszczędności zainwestują. Skorzystali z doradcy inwestycyjnego. Za 60 procent z posiadanych 500 tysięcy dolarów kupili akcje, 40 procent przeznaczyli na inwestycje o stałym dochodzie, takie jak korporacyjne obligacje.

Po czterech latach, pod koniec 2014 roku, suma, którą zainwestowali podwoiła się. Mieli milion dolarów.

W ubiegłym roku postanowili rzucić pracę i żyć z zainwestowanych oszczędności. Teraz nawet nie płacą czynszu za mieszkanie, bo wciąż podróżują.

Roczne utrzymanie kosztuje ich około 40 tysięcy dolarów, które mają z wypłat dywidend uzyskanych z zakupionych papierów wartościowych.

Oboje mówią, że teraz robią co chcą. Poza podróżami podejmują się wolontariatu, no i prowadzą swój blog, na którym radzą jak inwestować pieniądze. Opublikowali też książkę dla dzieci.

- Byłem ostatnio u lekarza na corocznych badaniach sprawdzających i lekarz powiedział, że jestem „obrzydliwie szczęśliwy” – śmieje się Leung.

Oczywiście nie każdy dysponuje półmilionowym kapitałem do zainwestowania. Ale Shen twierdzi, że każdy może łatwo nauczyć się używać swoich oszczędności by budować swoją finansową przyszłość. Uważa, że będzie ona zdobywana efektywniej, niż w sytuacji zainwestowania w dom i konieczności spłacania kredytu.

- Jeśli masz dom, to możesz sprzedać go całego lub nic – mówi Leung – Nie można zdjąć na przykład kawałka dachu i sprzedać, by opłacić dług.

Ale nie wszyscy ludzie, którzy nie mają domów, a wynajmują mieszkania osiągają taki sukces jak małżonkowie Leung i Shen.

Według Statistics Canada zadłużenie gospodarstw domowych w Kanadzie bije rekordy w dużej mierze ze względu na kredyty hipoteczne.

Zdaniem profesora z Uniwesity z British Columbia, Tsura Somerville, inwestycje najemców mieszkań niekoniecznie muszą być korzystniejsze od kupna domu. Przypadek jednego małżeństwa, w wielu innych podobnych sytuacjach się nie sprawdza. Somerville twierdzi, że kupno domu też przynosi równie duże korzyści finansowe, a jest znacznie bezpieczniejsze.

Profesor Somerville twierdzi, iż głównie dlatego, że spłata kredytu hipotecznego dyscyplinuje inwestorów.

 Comiesięczna spłata kredytu zmusza do utrzymania dyscypliny finansowej.

Comiesięczna spłata kredytu zmusza do utrzymania dyscypliny finansowej.

- Bez kredytu na dom trudno być tak zdyscyplinowanym – uważa profesor, który specjalizuje się w miejskiej ekonomii i badaniom nad obrotem nieruchomościami – Comiesięczna spłata kredytu zmusza do utrzymania dyscypliny finansowej. Jeżeli jej się nie poddamy, to bank się upomni o swoje.

Shen i Leung uważają, że kupno domu miałoby sens, gdyby jego cena była proporcjonalna do zarobków, gdyby nie trzeba było sobie wypruwać żył, by ten dom utrzymać.

- Nie jesteśmy przeciwko kupowaniu domu. Jesteśmy przeciwko nadmiernemu długowi, które takie kupno ze sobą niesie – mówią małżonkowie.