Nasi tu byli!

Drzemie w nas, Polakach, obok słynnej nieustępliwości, uporu i waleczności, nieprzebrana potrzeba poznania. Gen odkrywcy przekazywany z pokolenia na pokolenie. Maciej (Matthew) Szczepański, choć urodził się w Kanadzie, bez wątpienia ten właśnie gen odziedziczył. Wiosną zeszłego roku, po tygodniach pełnych przygód i niespodziewanych zwrotów akcji, z dwoma kumplami dotarł do Parku Narodowego Ukkusiksalik. I może nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że panowie byli pierwszymi oficjalnymi gośćmi, odwiedzającymi to miejsce.

15.6

Park Narodowy Ukkusiksalik położony na terytorium Nunavutu, to miejsce niedostępne i tajemnicze. Według danych Wikipedii granice parku zostały oficjalnie wytyczone już w sierpniu 2003, jednak dopiero w czerwcu 2015 Leona Aglukkaq, parlamentarzystka Izby Gmin reprezentująca Nunavut i rdzenną ludność Inuicką, Minister Środowiska oraz przedstawiciele Parks Canada dokonali oficjalnego otwarcia parku. Ceremonia odbyła się w Naujaat (Repulse Bay). Park na powierzchni 20,885 km2, chroni środowisko naturalne tundry oraz przybrzeżnych bagien, położonych na południe od koła polarnego, nad  Wager Bay, stanowiącą stukilometrowej długości odnogę Hudson Bay.  Dostać się tu niełatwo. Do Naujaat latają sporadycznie samoloty z Winnipegu i Yellowknife, do parku nie prowadzą żadne drogi. Od setek lat aż po po lata ’60 ub. wieku tereny te zamieszkiwali Inuici, polujący na caribou, foki i polarne niedźwiedzie. Nazwa parku pochodzi z języka Inuktitut i odnosi się do steatytu, rzadkiej skały metamorficznej – tam, gdzie jest materiał na kamienne garnki. Oprócz plam lasów borealnych występujących w dolinach rzek, karłowatych brzóz i wierzb, skromnego kwiecia (dębik ośmiopłatkowy -Dryas octopetala), mchów, porostów i skał niewiele się dzieje w tutejszym krajobrazie. Można spotkać wilka arktycznego, wędrownego sokoła i niedźwiedzia grizzly, można natknąć się na pozostałości po punktach handlowych Hudson Bay Company. Lato trwa krótko, większość roku tereny te pokrywa śnieg i lód. Nic więc dziwnego, że Park długo musiał czekać na pierwszych gości.

[2015.05.02] Aangiq (No. 2). Naujaat, NunavutProjekt Hello Ukkusiksalik  powstał w głowie Maćka Szczepańskiego, młodego filmowca, studenta UofT, jako kontynuacja  jego rosnącej fascynacji Północą. Był na Grenlandii, brał udział w projekcie Students On Ice, wcześniej uczestniczył w wyprawie Out of the Nothwest Passage – niezależnie dokąd jechał, zawsze miał przy sobie kamerę, zawsze rejestrował wszystkie wydarzenia. Pierwsza próba dotarcia do Parku Narodowego Ukkusiksalik zakończyła się fiaskiem – był maj, wiatr wiał z prędkością 70km/h, śnieg sypał tak gęsto, że świata nie było widać. Utknęli w Naujaat na dwa tygodnie, potem skończyły im się zapasy, trzeba było wracać do domu. Nie zraził się. Rok później, w kwietniu, po zgromadzeniu większych funduszy, z nową nadzieją, znów wyruszyli na Północ. Pierwsze problemy zaczęły się w Churchill w Manitobie, gdzie aura wstrzymała na kilka dni loty do Nunavutu. Wiosna w zalążku, rześkie poranki sięgające -25, -30 st C. Okolice zwiedzali na ATVs – wrak samolotu, który rozbił się tu w latach ’50, dziś stanowiący ulubiony plac zabaw lokalnych niedźwiedzi, opuszczone obserwatorium astronomiczne i rdzewiejącą wyrzutnię rakiet. Kiedy w końcu dotarli do Naujaat, jedynej osady w Ameryce Płn, położonej dokładnie na kole polarnym, przywitała ich przestrzeń tundry i zgraja dzieciaków jeżdżących na rowerach po śniegu przy -38C. Dzieci stanowią 50% tysięcznej populacji wioski. Ku zdumieniu Maćka trafił się też jeden Polak – ojciec Daniel, misjonarz oblacki, opiekujący się maleńką parafią. Stąd, w towarzystwie trzech przewodników, w sumie dziewięcioosobową ekipą,  wyruszyli w czternastogodzinną podróż skuterami śnieżnymi do Parku. 300 km lodowych szczelin, rozpadlin i wzgórz chłopcy przebyli w drewnianych inuickich sankach qamutiik,używanych tradycyjnie w wyścigach psich zaprzęgów, które za względu na kształt i niewygodę podróży nazwali „trumną”.  Nocowali w prostych bazach, które musieli odkopywać z zasp i ogrzewać naftowymi piecykami. Pierwszej nocy ledwo uszli z życiem, kiedy jeden eksplodował. Innym razem porywisty wiatr wywrócił sanki, a pasażerowie i cały ich sprzęt zaliczyli długi ślizg po lodzie. Przyglądali się wygrzewającym się w słońcu fokom i migrującym stadom caribou, łowili ryby spod lodu, widzieli odblaski zorzy polarnej, zjeżdżali na tyłkach z lodowych wzgórz, widzieli „odwrócony wodospad”. Maciek niestrudzenie kręcił swój film, który lada dzień ujrzy światło dzienne. Za wstęp do parku, gdzie spędzili cztery dni, w ramach projektu studenckiego nikt ich nie policzył. W drodze powrotnej musieli  naprawiać sanki, dwa z pięciu skuterów uległy awarii, doświadczyli kolejnych opóźnień samolotów, a z Churchill do Winnipeg przejechali pociągiem (podróż trwała 48 h). Cała wyprawa trwała 17 dni. Czy Maciek przetarł szlak dla kolejnych turystów, trudno powiedzieć. Na pewno na własne oczy widział jak inna, trudna i nieprzyjazna może być dla człowieka Kanada.

Kaja Cyganik

Matt Szczepanski

Matt Szczepanski na dalekiej Północy

19.7

photo: Matt Szczepanski

18.6

Inuicki przewodnik, photo: Matt Szczepanski