Jajka od szczęśliwych kur

Porady babci Jelonki wrze 27, 2016 at 9:33 am

Mogą by gotowane na miękko, na twardo, robimy z nich pasty, serwujemy w postaci omletu, są też niezbędnym składnikiem większości wyrobów piekarniczych.

W sklepowych ulotkach reklamowych wrzucanych do naszych pocztowych skrzynek, co tydzień można znaleźć jajkowe promocje. Ja jednak ograniczam się do aplikacji telefonicznej “Flipp”. Wystarczy w zakładce “szukaj” wpisać wyraz eggs i za chwilę otwiera się strona pokazująca ceny jajek w sklepach, które w danym tygodniu mają promocję na ten właśnie produkt.

Jak się okazuje – jajko jajku nie jest równe. I tak np. w Walmart, czy Loblaws 12 białych jajek można kupić już za $1.97, ale za to w Sobeys musimy już zapłacić za takie samo opakowanie $4.99. Dlaczego? Bo diabeł tkwi w szczegółach! A  dokładniej – w opisach znajdujących się na opakowaniach. Jajka w Sobeys pochodzą z farmy Yorkshire Valley w Peterboroughi i są podobno organiczne. Taka przynajmniej informacja widnieje na pudełku.

Sprawdziłam stronę internetową rzeczonej farmy – nie stosują antybiotyków i paszy modyfikowanej genetycznie (GMO). Kury dokarmiane są mieszankami soi, kukurydzy i zbóż (wszystko uprawiane w warunkach ekologicznych). Kiedy pogoda temu sprzyja biegają sobie po zielonej trawce. Większość dnia spędzają jednak w zamkniętym pomieszczeniu.

08_eggfreerun_13imga

Mniej szczęścia mają kury hodowane przez Burnbrae Farms, z której jajka oferuje Walmart. Z informacji ze strony internetowej owej farmy dowiedziałam się, że większość jajek, jakie trafiają na kanadyjskie stoły pochodzi od kur, które żyją  (zamknięte po kilka sztuk) w specjalnych klatkach. Są one tak skonstruowane, by kura miała zapewniony dostęp do pokarmu i wody. Podłoże klatki stanowi metalowa siatka, przez którą spadają odchody – to pozwala utrzymać kury i znoszone przez nie jajka w czystości.

free rangwe chickenBurnbrae Farms oferuje również jajka od tzw. free range chickens. Ale niech was nie zmyli pozorne określenie wolności znoszących te jajka kur. Jedyna różnica między kurami w klatkach, a tymi free range, to taka, że te drugie zamknięte są w olbrzymim pomieszczeniu i swobodnie spacerują po wyłożonej wartstwą słomy betonowej podłodze.

Podobnie mają się kury, tzw. broilery hodowane wyłącznie dla mięsa. Nie są trzymane w klatkach, lecz w stodołach, gdzie temperatura jest kontrolowana o każdej porze roku, by ochronić kury przed upalnym latem lub mroźną zimą. Karmione są ze specjalnych podajników, zapewniających im stały dostęp do wody i pożywienia.

 Czy w Ontario są gdzieś naprawdę “szczęśliwe” kury?

Znalazłam takie miejsce zupełnym przypadkiem, szukając ucieczki z zatłoczonej autostrady 400, gdy wracałam z mojego leśnego domku. Wybrałam zjazd numer 85 do Cookstown i skręciłam na 5th Sideroad. Kilka kilometrów od zjazdu zauważyłam napis “Free range chicken, eggs and meat”. Wjechałam na posesję i oczom mym ukazał się widok, jaki ostatnio, wiele lat temu widziałam w Polsce. Spacerujące wolno kury i gęsi, kozy skubiące krzaki rosnące wokół domu, umorusane błotem świnki. Właścicielami tej mini farmy okazali się Rosjanie – młode małżeństwo, które postanowiło żyć w zgodzie z naturą. Karmią swoje zwierzęta paszą bez antybiotyków i hormonów, robią różne przetwory z mięsa i warzyw przez siebie wyhodowanych. Od niedawna zajmują się również uprawą grzybów – boczniaków. szczesliwekury

Nie muszę chyba dodawać, że ich zapasy zostały znacznie pomniejszone, za to mój samochód załadowałam wszelkimi dobrociami, jakie tam kupiłam. Polecam to miejsce wszystkim, którym niekoniecznie są po drodze zakupy w dużych supermarketach. Sklepik na farmie – jak go nazwałam otwarty jest od 4 po południu, od poniedziałku do piątku, a w soboty i niedziele – cały dzień. Adres: 6181 – 5th Sideroad, Cookstown. Telefon: 416.877-7753