Ach, ta CETA!

Nowości Series Top News paźd 17, 2016 at 4:00 pm

zz ceta1W sobotę w licznych polskich miastach protestowano przeciwko umowom o wolnym handlu z Kanadą i Stanami Zjednoczonymi, CETA i TTIP. Jej przeciwnicy obawiają się m.in. tego, że po ratyfikacji umów na europejski rynek trafi tańsza żywność modyfikowana genetycznie, produkowana przez wielkie koncerny.

W tym tygodniu zgodę na tymczasowe stosowanie umowy mają dać państwa członkowskie, później ma to zrobić PE. Pełne wejście w życie porozumienia będzie wymagało ratyfikacji przez wszystkie państwa unijne. Jeśli żaden z krajów członkowskich nie zgłosi sprzeciwu, umowa zostanie podpisana 27 października na szczycie UE-Kanada.

Poniżej kolejne wypowiedzi w sprawie CETA, opinie zarówno “za” jak i “przeciw”:

Jacek Wilk poseł z Kukiz’15): - Umowa CETA da przede wszystkim przywileje wielkim korporacjom.

zz jacek wilk

Jacek Wilk

Gdyby to była prawdziwa umowa o wolnym handlu, to powinna składać się z dwóch artykułów. Pierwszy brzmiałby, że wprowadza się wolny handel pomiędzy Unią Europejską czy Polską a Kanadą, a drugi, że zabronione są wszelkie działania blokujące czy uniemożliwiające ten wolny handel. Fakt, iż umowa liczy 1600 stron, a może nawet i więcej oznacza, że tak naprawdę nie mamy tu do czynienia z wolnym handlem, tylko z szeregiem zapisów, które mają zabezpieczać czyjeś interesy. My jako odbiorcy nie będziemy wiedzieli czy mammy do czynienia z żywnością modyfikowaną genetycznie czy nie. (…) Jeszcze do końca nie zdajemy sobie sprawy, jakie konsekwencje taka żywność powoduje w dłuższej perspektywie.

Okaże się to dopiero za wiele lat. Tutaj zasadniczym problemem jest to, że ta umowa daje nie tyle swobodę handlu i możliwości przeciętnemu przedsiębiorcy, zwłaszcza małemu czy średniemu, ale daje ogromne przywileje wielkim korporacjom. To jest przede wszystkim ten słynny arbitraż. Chodzi o to, że wielka korporacja może pozwać państwo za to np. że wprowadziło przepisy, na skutek których taka korporacja straci swoje dochody czy zmniejszy je w danym kraju. Potrzebujemy w Polsce naprawdę głębokich reform, zmierzających do uwolnienia naszej gospodarki. Przede wszystkim w takim kierunku, żeby nasza klasa średnia się rozwijała. Musimy budować kapitalizm w oparciu o naszą klasę średnią, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz firmy rodzinne.

Zbigniew Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk (europoseł PiS): - Rząd jest w bardzo trudnym położeniu. Polska nie może być pierwszym krajem, który powie umowie CETA „nie”, choć nie do końca jest z tej umowy zadowolony. Na paru odcinkach bardzo mocno z Komisją Europejską walczymy, nie możemy być w każdym sporze na czele tych, którzy się czemuś sprzeciwiają. Ja nie jestem fanem tej umowy, moim zdaniem dla Unii Europejskiej i europejskiego rolnictwa ta umowa nie jest całkiem bezpieczna. Na negocjacje jest już za późno; umowa jest w określonym kształcie, nie ma już możliwości, żeby próbować teraz cokolwiek w tej umowie zmienić.

Polski parlament ma kontrolę nad procesem ratyfikacji, właśnie przyjął uchwałę, że będzie ją ratyfikował umowę dwiema trzecimi głosów. Moim zdaniem jeżeli sytuacja rzeczywiście będzie taka jak do tej pory, że rzeczywiście będzie coraz więcej niejasności wokół tej umowy, to polski parlament zwyczajnie tej umowy nie ratyfikuje. Zresztą prawdopodobnie wcześniej nie ratyfikuje jej parlament belgijski.

Władysław Kosiniak-Kamysz

Władysław Kosiniak-Kamysz

Władysław Kosiniak-Kamysz (szef PSL): - CETA to śmiertelne zagrożenie dla polskich rodzin. Nie powinno się podpisywać umowy z Kanadą. Jest ona przede wszystkim zagrożeniem dla zdrowia Polaków.

30 proc. dzieci kanadyjskich ma nadwagę lub otyłość. Do tego wchodzi GMO. Nasza żywność jest najlepsza na świecie. Nie można wpuścić GMO do Polski.

W Kanadzie istnieje jedynie przemysłowe rolnictwo.Nasz rząd nie chciał wprowadzić GMO do Polski, a przez CETA tak się właśnie stanie. Umowa zakłada również, iż wielkie korporacje będą mogły zaskarżać państwa. Jest to niedopuszczalne.

Za czasów rządów PO-PSL umowa była negocjowana przez europejskich urzędników, a negocjacje te były w większości tajne. Dlatego teraz chcę od rządu więcej informacji w tej sprawie. Nie ma bilansów plusów i minusów przedstawionych przez polski rząd. Tego domagamy się od pani premier.

Prof. Leokadia Oręziak

Prof. Leokadia Oręziak

Prof. Leokadia Oręziak (kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej): – Umowa CETA staje ponad konstytucją, ponad wszelkim prawem. Do tego po prostu trzeba się będzie stosować. Pozostaje pytanie, w imię czego mamy to robić?

Na wolnym handlu zawsze zyskują najsilniejsi, niestety Polska się do takiej grupy nie zalicza. Wolny handel ma swoje pożyteczne strony, ale jednocześnie oznacza, że partner słabszy w tej wymianie może bardzo ucierpieć. Wolny handel jest dobry, jeśli uwzględnia interesy słabszego partnera. Natomiast zakrojony na szeroką skalę niszczy słabszy kraj. W Unii Europejskiej mamy wolny handel, ale Polska, przystępując do UE, otwierając swoje granice, uzyskała pewną rekompensatę w postaci unijnych funduszy. Jest to rekompensata za całkowite otwarcie rynku. Fundusze nie rekompensują nam w pełni kosztów społecznych i upadku wielkiej masy naszych firm. Fundusze unijne to nie jest dla nas żadna łaska, tylko częściowa rekompensata tych kosztów, które ponieśliśmy i ponosimy.

CETA czy TTiP działają w myśl zasady: „wygrywa ten, kto jest silniejszy, a słabszy po prostu będzie musiał ucierpieć”. Wprowadzenie umowy ma na celu m.in. ograniczenie roli państwa.

CETA pod pretekstem liberalizacji handlu ma tak naprawdę za zadanie doprowadzić do ogromnej deregulacji, czyli czegoś, co neoliberałowie lubią najbardziej – ograniczenia roli państwa, ograniczenia przepisów, znoszenia wymagań, redukowania ochrony obywateli, pracowników, konsumentów, środowiska.

Umowa może przynieść również wymierne korzyści m.in. tanią żywność, jednak cena jaką za to będzie trzeba zapłacić, może okazać się wysoka. Istnieje poważna obawa, że rynek zostanie zalany bardzo tanimi produktami rolnymi niskiej jakości, wytwarzanymi w sposób przemysłowy, to dla ludzi ubogich może to być jakaś korzyść. To jednak bardzo wątpliwa korzyść. Dlaczego ludziom uboższym ma być sprzedawana żywność niskiej jakości, a bogatsi będą mogli tak jak do tej pory korzystać ze znacznie droższej żywności ekologicznej, bo stać ich na to?

Piotr Apel

Piotr Apel

Piotr Apel (poseł, Kukiz’15) - 18 października rada Unii Europejskiej podejmie decyzję w sprawie tymczasowego stosowania CETA. Jest to ostatni moment, kiedy polski rząd może powiedzieć “stop” i domagać się zastosowania demokratycznego rozważenia tej kwestii. Społeczeństwo powinno być włączone w debatę i decydować, czy chce, by umowa handlowa z Kanadą weszła w życie. Obecnie wszystko odbywa się za plecami obywateli. Dla mnie podpisanie tej umowy zakrawa na zdradę stanu, gdyż prowadzi do działania na szkodę obywateli.

Andrzej Gantner (dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności): - CETA jest korzystna dla polskich producentów żywności, gdyż Polska ma większe szanse na sprzedaż produktów spożywczych w Kanadzie niż odwrotnie.

Polska już weszła do strefy wolnego handlu w 2004 r. poprzez przynależność do Unii Europejskiej. Rolnictwo kanadyjskie jest inne niż polskie m.in. pod względem jakości surowców, jak i podejścia przemysłu przetwórczego do surowców rolnych. Przeciwnicy CETA argumentują, że półki sklepowe w naszym kraju zostaną zalane kanadyjską żywnością GMO. Mam pewne wątpliwości w tej sprawie, umowa CETA w żaden sposób nie narusza bezpieczeństwa żywności w Unii Europejskiej.

W Kanadzie nikt się nie przejmuje GMO, bo jest tam powszechne. Artykuły spożywcze z Kanady będą musiały spełniać wszystkie wymagania dotyczące żywności, m.in. w zakresie informowania o składzie, w tym także o obecności GMO. Mówienie, że nagle zostaniemy zalani potężną ilością bardzo taniej żywności jest nieprawdą, bo tak nie będzie. Żeby Kanada mogła cokolwiek wprowadzić na polski rynek, musi spełnić wymogi europejskie, a wymogi UE są jednymi z najbardziej rygorystycznych na świecie. Zasada dotyczącą spełniania wymogów będzie obowiązywała teraz i w przyszłości, co oznacza, że nie będzie jej można w przyszłości zmienić. Jeżeli UE zaostrzy przepisy, to będą one musiały być spełnione przez kanadyjskich eksporterów.

CETA może być szansą dla polskich producentów żywności, gdyż europejska żywność, w tym polska bez GMO, uważana jest na świecie za żywność premium. A więc rodzi się pytanie – czy Kanada będzie u nas sprzedawała produkty, czy też raczej będzie je sprowadzała z Europy. Wydaje się, że mamy szansę wejść na potężny rynek, z bardzo dużą liczbą bogatych konsumentów, których przynajmniej część poszukuje takich produktów, jakie są wytwarzane w Polsce i UE. Rynek kanadyjski – to 35 mln konsumentów.

Szymon Popławski

Szymon Popławski

Protestujący przeciw umowie CETA nie chcą importu kurczaków. Chodzi o to, że w Kanadzie i USA są inne wymogi bezpieczeństwa dotyczące produkcji drobiu. Kurczaki przed sprzedażą są płukane w chlorze, by mięso było czyste, natomiast w UE to niedopuszczalne. Kurczaki tam produkowane są tanie, stąd obawa, że polski rynek zalany zostanie importowanymi kurczakami. Tymczasem umowa nie dotyczy drobiu i jaj, co oznacza, że zachowane zostaną dotychczasowe zasady handlu, a rynek europejski w tym zakresie jest chroniony. CETA znosi ok. 92 proc. wszelkich barier dostępu do rynku, co oznacza, że jeżeli Polska radzi sobie ze sprzedażą żywności w wielu krajach Unii, to da sobie także radę w Kanadzie.

Szymon Popłąwski (sekretarz okręgu podlaskiego Młodzieży Wszechpolskiej): - Polacy mogą stracić dlatego, że PiS jest pieskiem Waszyngtonu. USA chcą zniszczyć gospodarkę nie tylko Polski, ale i całej Europy. USA i Kanada są naszym wrogiem. UE nie liczy się ze zdaniem obywateli swoich krajów. Nie będzie żadnej debaty publicznej o CETA, bo zaraz po podpisaniu umowa zostanie wprowadzona.

Polacy sprzedający jabłka zostaną wyparci przez USA i Kanadę. Wyginą pszczoły. CETA nie da dla nas nic, doprowadzi do upadku polskiego przemysłu i rolnictwa. Będziemy jeść kota w worku: albo zachorujemy, albo nie. UE umiera. Po to był spór w Polsce o aborcję, żeby ten problem wyciszyć.