Bezdomni okupują biblioteki

Lokalnie Top News grud 16, 2016 at 10:00 am
James Donahue przebywa w bibliotece całymi dniami, bo jest ciepło i może sobie poczytać.

James Donahue przebywa w bibliotece całymi dniami, bo jest ciepło i może sobie poczytać.

Coraz częściej w publicznych bibliotekach w centrum Toronto pojawiają się bezdomni, którzy przesiadują tam całymi dniami.

O nowym zjawisku pierwsi donieśli dziennikarze CBC. Jedną z osób opisanych w reportażu jest James Donahue, stosunkowo młody człowiek, który do tej pory starał się ukryć swoją bezdomność. Mówi, że przebywa w bibliotece godzinami, bo po pierwsze jest ciepło, po drugie, może poczytać książki.

- Nawet, jeżeli są schroniska dla takich jak ja, które nie zamykają swoich podwoi w czasie dnia, to i tak biblioteka jest lepszym miejscem do dziennego pobytu niż schronisko – mówi.

Inny przepytywany przez reporterów bezdomny, który pragnie zachować anonimowość tłumaczy, że przebywa w bibliotece, bo nie ma wiele miejsc, gdzie można byłoby przeczekać mroźny dzień w mieście.

Moe Hosseini-Ara, dyrektor Torontońskich Bibliotek Publicznych twierdzi, że wiele bibliotecznych filii jest niemalże okupowanych przez osoby bez dachu nad głową.

- Wydaje się, że częstość i zasięg korzystania z bibliotek jako schronienia wzrosła w ostatnich latach znacznie – mówi Hosseini-Ara – Musimy jednak dbać o usługi dla całej społeczności.

Dlatego zdecydowano o zatrudnieniu trzech nowych ochroniarzy i przeszkoleniu personelu bibliotek w obsłudze osób w złym stanie psychicznym.

Władze miasta wspominają też o zwiększeniu ilości miejsc w schroniskach dla bezdomnych do takiego stopnia, by ci mieli swoje miejsca, gdzie czuliby namiastkę domu. Celem, jaki stawiają sobie osoby zajmujące się problemem bezdomności w mieście jest doprowadzenie do stanu, gdy poziom „obłożenia” schronisk spadnie do 90 procent wszystkich miejsc. Obecnie ten wskaźnik przekracza 95 procent. Jest to wystarczająca liczba miejsc, by potrzebujący znaleźli miejsce na sen, ale niewystarczająca, aby mogli przebywać tam przez cały czas.

Joe Cressy z organizacji zajmującej się osobami, które nie mają dachu nad głową uważa, że rozbudowa schronisk nie jest rozwiązaniem problemu. Jego zdaniem potrzebna jest taki program społeczny, który pomagałby tym ludziom wychodzić z bezdomności poprzez pracę i przekonanie, że dzięki niej mogą dojść do własnego mieszkania.

Na razie takim ciepłym mieszkaniem w czasie ich otwarcia – są dla nich miejskie biblioteki.