Marihuana – ryzyko szarej strefy

sty 1, 2017 at 10:00 am
Działaczka na rzecz legalizacji marihuany, Tracy Curley

Działaczka na rzecz legalizacji marihuany, Tracy Curley

Prowadzenie punktu sprzedaży leczniczej marihuany wiąże się z dużym ryzykiem.

Działaczka na rzecz legalizacji marihuany, Tracy Curley, która pracowała w kilku przychodniach, gdzie stosuje się leczniczą formę tej substancji uważa, że osoby, które chcą prowadzić punkty sprzedaży tej substancji nie zdaja sobie sprawy z ryzyka, jakie będą ponosili.

Curley mówi, że pierwsze tego typu przychodnie, jakie pojawiły się w Toronto na początku prowadziły politykę otwartych drzwi. Bardzo szybko stały się obiektem ataków świata przestępczego, którzy widzieli w nich łatwy łup, jednocześnie słusznie przewidując, że ich właściciele nie będą zgłaszać spraw na policję, ponieważ sami prowadzili swoją działalność na granicy prawa.

Po kilku brutalnych napadach sklepy z marihuaną wyposażyły się w systemy bezpieczeństwa – kuloodporne szyby, stalowe siatki w ścianach i przeciwwłamaniowe drzwi, „bezpieczną poczekalnię”, do której można było wejść i z niej wyjść tylko za zgodą personelu. Innymi słowy – zamieniły się w warowne twierdze.

- Kwestie bezpieczeństwa traktowaliśmy bardzo poważnie. Zawsze na terenie takiego sklepu przebywają co najmniej dwie osoby personelu – mówi Curley – W drodze do domu zawsze towarzyszy nam ochrona. Pracownicy mieli świadomość, że mają do czynienia z substancją, która dla świata przestępczego stanowi sporą wartość.

Dlaczego właściciele tych punktów nie zgłaszają napadów na policję? Ponieważ wciąż działają na granicy prawa i sami mogą zostać oskarżeni o nielegalne działanie.

- Jesteśmy między młotem a kowadłem – mówi Curley.

aamarycha2Ostatni taki rozbój z użyciem broni palnej miał miejsce 21 grudnia w klinice Canna na Ossington Avenue w pobliżu Dundas Street West.

Konst. Caroline De Kloet, rzecznik torontońskiej policji, mówi, że policja otrzymała sygnał o napadzie od rzekomego świadka, ale właściciele „kliniki” sami nie zgłosili sprawy na policję w związku z tym funkcjonariusze nie mogą podjąć dochodzenia w tej sprawie.

- Nie było oficjalnej skargi. My dysponujemy tylko wiedzą operacyjną – mówi De Kloet – Nie ma ofiar, a właściciel lokalu nie chce z nami współpracować.

De Kloet dodała, że w obecnym stanie prawnym ambulatoria z marihuaną działają poza prawem. Policja nie dysponuje też statystykami dotyczącymi napadów na te miejsca.

Według Health Canada ambulatoria te nie są licencjonowane przez rząd federalny. Sprzedają produkt, który może być zanieczyszczony lub w inny sposób niebezpieczny. Według ministerstwa zdrowia w Kanadzie działa ponad 30 licencjonowanych producentów leczniczej marihuany.