Sześciolatka zakuta w kajdanki

Lokalnie Series Top News luty 3, 2017 at 6:00 am

kajdanki2

Matka dziewczynki domaga się uzasadnienia takiego postępowania wobec jej dziecka i przeprosin.

Do przykrego incydentu doszło w Nahani Way Public School usytuowanej w pobliżu Kennedy Road i Eglinton Avenue w Mississaudze we wrześniu 2016 roku.

kajdankiSześciolatka zachowywała się agresywnie. Biła i kopała inne dzieci, wykrzykiwała wobec nich brzydkie wyrazy. Nie reagowała na prośby o uspokojenie. W związku z tym szkoła zdecydowała się wezwać policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zakuli dziecko w kajdanki, co było dla niego szokiem, ale podziałało uspokajająco.

- Zazwyczaj kajdanki używane są wobec ludzi, którzy zachowują się agresywnie i gwałtownie – mówi adwokat rodziny dziewczynki, Donardo Jones – Lecz pomysł, by takie sposoby stosować wobec sześciolatki jest co najmniej zdumiewający.

Matka mówi, że w dniu, kiedy zdarzył się incydent, otrzymała ze szkoły trzy nieodebrane telefony ze szkoły z prośbą, by przyjechała do córki. Nie mogła ich odebrać, bo była zajęta w pracy. Odebrała dopiero czwarty telefon od policjanta z informacją, że funkcjonariusze byli zmuszeni założyć dziewczynce kajdanki.

- Jedyne o czym pomyślałam, to czy moje dziecko jest bezpieczne – opowiada matka – Zostawiłam pracę, wzięłam taksówkę i pojechałam prosto do szkoły. Zastałam córkę bez kajdanek, kiedy spokojnie siedziała na krześle, jakby nigdy nic się nie stało i dorosłych stojących nad nią.

Matka powiedziała, że jej córka nie chciała powiedzieć, że założono jej kajdanki.

- Była bardzo wystraszona. – opowiada – Jechałyśmy do domu i ona mówi do mnie: Mamusiu, mamusiu jedź powoli, bo oni nas mogą aresztować.

Policjanci w rozmowie z reporterami CTV News stwierdzili, że to był już trzeci raz, jak zostali wezwani do szkoły na interwencję związaną z zachowaniem tego dziecka.

Zdaniem funkcjonariuszy użyli właściwych środków, aby uniemożliwić dziewczynce szkodzenia sobie i innym. W kajdankach była bezpieczna.

Matka z pomocą African-Canadian Legal Clinic wniosła liczne skargi na kuratorium oświaty i policję o naruszenie praw człowieka. Adwokat matki uważa, że ten incydent nie miałby miejsca, gdyby dziewczynka miała inny kolor skóry.

Matka twierdzi, że jej dziecko zachowuje się normalnie i takie agresywne postępowanie, o jakie była oskarżana zdarza się jej niezwykle rzadko.

- Takiego zachowania u mojej córki nie zaobserwowałam nigdzie indziej poza szkołą, ani w klubie dla chłopców i dziewcząt, ani w kościele, ani w domu – mówi matka.

W rezultacie po tym zdarzeniu matka trzymała córkę przez kilka tygodni w domu, po czym zdecydowała się przenieść dziecko do nowej szkoły. Jak do tej pory w nowym miejscu córka nie sprawia żadnych problemów wychowawczych.

Matka i African-Canadian Legal Clinic oczekują od szkoły i policji oficjalnych przeprosin.

Policja twierdzi, że wciąż analizuje zaistniały incydent.