Życie pod żaglami

Polacy w Kanadzie Series luty 10, 2017 at 4:34 pm

Znacie to powiedzenie – jak chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach? Żeglarze znają je z autopsji, bo na morzu nigdy nic nie wiadomo, a plany, trasa rejsu i w końcu sam cel podróży, często bywają determinowane przez warunki pogodowe. 

IMG_3226small

Wszystkie rejsy mają jedną cechę wspólną – niezależnie od łodzi czy załogi – zazwyczaj są nieprzewidywalne. Na własnej skórze przekonała się o tym, po raz kolejny, osiemnastoosobowa załoga z Klubu White Sails, która zaraz po Nowym Roku z Key West na Florydzie wypłynęła na „Fazisi” w dwutygodniową trasę na Kubę i do Meksyku. „Sytuacja była tego rodzaju, że przez pierwsze dwa dni nie mogliśmy się dostać na jacht, stojący na kotwicy w zatoce. Wiało tak mocno, że nawet profesjonalni przewoźnicy, dowożący ludzi z portu na łodzie, nie chcieli nas zabrać na pokład. Wypłynęliśmy więc z opóźnieniem, a to często wprowadza pewną nerwowość, bo każdy ma jakieś terminy, określony ramami czasowymi urlop” – opowiada Komandor Białego Żagla Michał Bogusławski. „Towarzyszył nam mocny wiatr północno-wschodni, który w parze z ciągnącym z południa Golfstromem tworzył potężne fale. Na Fazisi przepłynąłem setki mil, dwa razy Atlantyk, rejsy na Brytyjskie Wyspy Dziewicze, ale takich warunków jeszcze nie doświadczyłem. Fala szła z tak dziwnego kąta, że raz przelała się przez pokład i zalała mi całą koję. Myślałem, że ktoś mi dla jaj wylał wiadro zimnej wody na głowę, bo nigdy wcześniej coś takiego nie miało miejsca”. Załoga Fazisi zmagała się więc z przeciwnościami od samego początku. Po dwudziestu kilku godzinach dopłynęli do mariny Hemingway na Kubie, gdzie najpierw zderzyli się z absurdami kontroli granicznej, a potem z problemem zepsutej skrzyni biegów. „Paszporty nam sprawdzili, zrobili zdjęcia oczu, lekarz każdemu sprawdził temperaturę, mnie wyszło 33 st C, może dlatego, że zawsze staram się zachować zimną krew :-). Dostał czapkę z logo Fazisi i obyło się bez szukania problemów, czapki załatwiły też kwestię zakazu wwozu produktów mięsnych w puszkach, których mieliśmy oczywiście, jak to na rejsie, pół spiżarni. Potem wpuścili jakiegoś małego fafika, który miał znaleźć ewentualne narkotyki, ale utknął przy torbie jednego naszego kolegi, który wziął ze sobą kabanosy ze sklepu od Piotra z Lakeshore. Zaraz po kontroli siadła nam skrzynia biegów, zdryfowaliśmy jakoś przez zatokę, do portu wciągaliśmy jacht na linach. I tu zaczęła się zabawa w poszukiwanie kogoś kto ją zreperuje”. Plan rejsu zakładał krótki postój na Kubie i kolejny odcinek do Meksyku, jednak wciąż komunistyczna codzienność wyspy szybko ten plan zweryfikowała. Naprawa skrzyni biegów okazała się problemem nie do przeskoczenia, tym z gatunku generujących ekstra dochód dla kolejnych pseudo fachowców. Mechanik kręcił głową, rozkładał ręce, polecał usługi brata czy szwagra pracującego w lotnictwie, brat czy szwagier nie podołał, wysyłano po kolejnego speca, temu znów brakowało części, a czas upływał dzień po dniu w rytmie słodkiej, karaibskiej mañany. W końcu spotkali Chińczyka, który jeszcze w Polsce pracował z Wałęsą, mówił trochę po polsku, a za robotę wziął się po przyjacielsku – wyspawał co było trzeba i obiecał, że przez kolejne dwadzieścia lat skrzynia powinna działać bez zarzutu. W międzyczasie minęło półtora tygodnia, podczas którego żeglarze zwiedzili Hawanę, poznali miejscowe knajpy rozbrzmiewające kubańską muzyką i smak lokalnego rumu, zaliczyli niespodziewaną wycieczkę po mieście miejskim autobusem i podbudowali poczucie własnej wartości, nagminnie zaczepiani przez piękne, młode dziewczyny, skłonne poprzysiąc dozgonną miłość do grobowej deski za kilkadziesiąt dolarów i obietnicę lepszego jutra. Droga powrotna na Florydę minęła już bez większych przygód, a kapitan Bogusławski przyznał, że o sukcesie rejsu zdecydowały głównie optymizm, jedność i wyrozumiałość załogi –„ Z żeglowaniem jest tak, że nigdy nie wiesz, kiedy wypłyniesz z portu i kiedy dopłyniesz do celu”.

Klub Żeglarski White Sails, chcąc zaszczepić miłość do żeglarstwa wśród młodego pokolenia, organizuje bezpłatne kursy żeglarskie w swojej siedzibie przy 71 Judson St. W Toronto. Zajęcia zaczynają się w środę 15 lutego, punktualnie o 7:30pm i odbywać się będą raz w miesiącu, do maja włącznie. Podczas zajęć nowi adepci żeglarstwa poznają zasady bezpieczeństwa, teorię żeglowania, etykę, terminologię i węzły, a w lecie będą mieli możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w praktyce na łódkach członków klubu. Wszyscy chętni do nauki i zasilenia szeregów morskich wilków (niezależnie od umiejętności, wieku i płci) proszeni są o kontakt z Kpt. Michałem Bogusławskim 416.828.9015 lub [email protected]