W stronę słońca

Polacy w Kanadzie Zapiski emigracyjne luty 27, 2017 at 8:36 am

Daniela Konieczny większą część swojego życia na emigracji poświęciła na rozwój kariery w sprzedaży i marketingu. Od dwudziestu sześciu lat pracuje dla Sunrider International, firmy założonej w Kalifornii przez doktora tradycyjnej chińskiej medycyny, pana Tei Fu Chen.

Przeszła wszystkie szczeble kariery i jako jedyna na świecie Polka piastuje najwyższy tytuł w firmie – Golden Group Director (Złoty Dyrektor Wykonawczy). Nikt inny z rodaków nie zaangażował się tak mocno w tę pracę, nikt w strukturze firmy nie zaszedł dalej niż ona. Biegle włada językiem rosyjskim, opanowała więc także tą część rynku na kontynencie północnoamerykańskim. Jej biuro przypomina swoiste muzeum poświęcone karierze w Sunrider. Są tu dyplomy, trofea i statuetki, nagrody Klubu +5000 dla najlepszych dystrybutorów (za każde wyrobione miesięcznie pięć tysięcy dolarów obrotu), pamiątkowe zdjęcia z Dr Tei Fu Chen i jego rozległą rodziną, fachowa literatura i część produktów. Nie wszystkie, bo Sunrider ma ich na chwilę obecną w ofercie ponad czterysta. „Odżywki, napoje ziołowe, batony energetyzujące, suplementy odżywcze czy odchudzające to jedno, ale nawet nasze naturalne kosmetyki do twarzy i ciała czy chemia gospodarcza są nieszkodliwe do tego stopnia, że mogą być w stu procentach jadalne. Jeśli wypijesz nasz płyn do mycia naczyń albo zjesz proszek do prania czy krem do twarzy – nic ci się nie stanie. Naukowcy pracujący dla Dr Tei Fu Chen opracowali specjalistyczne formuły, bo od lat powszechnie wiadomo, że nasz organizm wchłania tak wartości odżywcze jak i toksyny nie tylko przez żołądek, ale także przez skórę. Jednym z moich ulubionych produktów, którego używam na co dzień jest SunSmile® Fruit & Vegetable Rinse – płyn do płukania warzyw, owoców, a nawet orzechów. To przerażające, ile brudu gromadzi się na wszystkim, co spożywamy na surowo, i zwykłe opłukanie pod bieżącą wodą nic tu nie pomoże” – zapewnia Daniela.

IMG_6669Urodziła się w Starachowicach, w województwie świętokrzyskim. Ekonomistka z wykształcenia, przepracowała 26 lat jako zastępca głównego księgowego w Fabryce Maszyn Papierniczych w Cieplicach. Do Kanady pierwszy raz przyjechała w ’74, na wakacje do koleżanki; w listopadzie 1981, jak się okazało, już na dobre, bo tu zastał ją stan wojenny. Na podstawie sytuacji politycznej w Polsce bez problemu dostała pobyt stały. O wyjeździe z ojczystego kraju, podobnie jak o własnym biznesie, marzyła od dziecka – „Ustrój komunistyczny zupełnie mi nie odpowiadał, bo krępował zdolnego, młodego człowieka, ograniczał pomysłowość, a mnie chęci do działania i pomysłów nigdy nie brakowało, chciałam mieć jakiś prywatny biznes, a to było w Polsce wtedy niemożliwe”.

Pierwsze piętnaście lat spędziła z mężem inżynierem w Montrealu. Początkowo pracowała jako pomoc domowa i opiekunka do dzieci, przeglądając w codziennej prasie rubryki „business opportunity” – wiedziała, że prędzej czy później założy własny biznes. Zaczęła od otwarcia pierwszej w Montrealu pralni publicznej. Dwa lata później prowadzili z mężem już trzy tego typu punkty usługowe, w różnych częściach miasta. Smykałkę do biznesu miała zawsze, a „od pieluch” ciągnęło ją do ludzi – umiejętność zjednywania sobie przyjaciół, współpracowników i klientów zaprocentowały w dalszej karierze. Do Sunrider trafiła właściwie przypadkiem, szukając naturalnych produktów, które pomogłyby jej uporać się z własnymi problemami zdrowotnymi. Przeczytała artykuł polskiej dziennikarki z Windsor, opisujący historię Sally Hernandez, którą uzdrowiły zielarskie formuły Sunrider, potem jakiś młody chłopak na ruchliwym skrzyżowaniu wcisnął jej do ręki ulotkę reklamową – postanowiła spróbować, bo do zielarzy, jeszcze tych z Polski, miała dużo zaufania. Kiedy zamówione produkty zaczęły przynosić pozytywne efekty w leczeniu schorzeń jej i męża, zdecydowała zaangażować się w ich promocję i dystrybucję. Oboje zaczęli więc jeździć na konwencje, pozyskiwać nowych klientów, z czasem posypały się gratulacje, bonusy, nagrody rzeczowe, coraz wyższe prowizje; w uznaniu firmy za wyniki sprzedażowe jeździli na wycieczki, wypływali w ekskluzywne rejsy dla liderów. „Dla mnie Sunrider jest jak wielka, szczęśliwa rodzina. Znamy się wszyscy bardzo dobrze od wielu lat, także z rodziną Dr Tei Fu Chena, chętnie się spotykamy, spędzamy razem czas, to w zasadzie moi najlepsi przyjaciele” – opowiada. „Choć dziś częściej widujemy się podczas konferencji internetowych, niż rzeczywistych zjazdów”.

IMG_6663

Hobbystycznie od lat zgłębia tajemnice chińskiej medycyny naturalnej, kuchni Pięciu Przemian, zasad zdrowego, holistycznego żywienia duszy i ciała, filozofii yin-yang i zielarskiej mądrości Ojca Andrzeja Klimuszko. Wyznaje żelazną zasadę, że jesteś tym, co jesz. Jest wegetarianką, choć zdarzają się jej odstępstwa od reguły, szczególnie w polskich sanatoriach, które czasami odwiedza. Nie uznaje diet odchudzających, bo wie, że klucz do zgrabnej, zdrowej sylwetki leży w naturalnym, świeżym, nieprzetworzonym pożywieniu. Na polach i łąkach, a nie na sklepowych półkach pełnych puszek, kartonów i przydługich dat przydatności do spożycia. „W laboratoriach Sunrider rośliny zebrane z pól i farm bada się codziennie – firma nie używa oczywiście żadnych pestycydów, nawozów sztucznych i szkodliwych chemikaliów, ale musi brać pod uwagę uwarunkowania środowiskowe, jak chociażby kwaśne deszcze. Szczególną uwagę zwraca się także na dojrzewanie owoców i warzyw w naturalnych warunkach – przecież my wszystko dziś jemy niedojrzałe, a co za tym idzie – pozbawione najważniejszych wartości. Kto jest świadomy mechanizmów rządzących rynkiem spożywczym, komu zależy na zdrowiu, ten zrozumie w lot takie rzeczy. Z naszych suplementów, z wielopokoleniowego doświadczenia rodziny Dr Tei Fu Chen, korzystają ludzie na całym świecie, milionerzy, gwiazdy Hollywood, ale i zupełnie zwykli, świadomi ludzie”.

Kiedy kilka lat temu zmarł jej mąż, Daniela zwolniła trochę obroty. W złotych czasach, jakimi były lata 90. samochodem kempingowym (mobile home) zjechali wzdłuż i wszerz całą Kanadę i USA docierając z produktami Sunrider do najmniejszych polskich siedlisk. Nazwiska wyszukiwali w lokalnych książkach telefonicznych, rodaków odnajdywali w każdym stanie – w zapomnianych górskich wioskach, na farmach, preriach, w lasach, na budowach i w fabrykach – od Atlantyku do Pacyfiku. Internet w wymiarze komercyjnym praktycznie nie istniał, dostęp do informacji był znacznie ograniczony, konkurencja niewielka, a marketing sieciowy (multi-level marketing) właśnie wchodził w sferę prosperity. Filozofię i produkty opracowywane w kalifornijskich laboratoriach próbowali także zaszczepić na polskim gruncie. „To było od początku moim największym marzeniem i celem – aby Sunrider otworzył biuro w Polsce. Pracowałam nad tym projektem od 1991 i sześć lat później, w ‘97 z dumą wyszłam na scenę w stroju krakowskim z polską flagą, by podczas konwencji w Long Beach w Kalifornii ogłosić ponad pięciotysięcznej publiczności z całego świata, że Polska weszła właśnie do rodziny Sunridera”. Biuro Sunrider z wielką pompą otwarto w Warszawie na Wale Międzyszyńskim w maju 1998 roku, następnie przeniesiono do Hotelu Sobieski. Po kilku latach połączono je jednak z oddziałem w Budapeszcie – Polacy nieufnie jeszcze podchodzili wtedy do wynalazków chińskiej medycyny naturalnej, obroty były słabe, koszty administracyjne przerosły dochody. Daniela Konieczny i jej śp. mąż Aleksander Pachutko przy okazji pracy zwiedzili ładny kawałek świata – wielokrotnie odwiedzali Chiny, regularnie bywali na konferencjach w Stanach Zjednoczonych i Europie.

IMG_6655

Daniela chciałaby przybliżyć ideę pracy w Sunriderze młodym ludziom, jak sama mówi „nowej generacji”. – „To idealna praca dla tych, którzy chcą dobrze zarabiać, budować własną firmę, a przy okazji mieć coś z życia. Sytuacja na rynku żywieniowym się nie poprawia, wręcz odwrotnie – schodzimy coraz niżej, sięgamy po coraz bardziej przetworzoną, sztuczną, wyjałowioną żywność, pozbawioną wartości odżywczych. Prawda jest smutna – nie ważne jak zdrowo próbujesz jeść, i tak powinieneś suplementować swoją dietę odpowiednimi preparatami. Dr Tei Fu Chen zakładając firmę 35 lat temu w pewien sposób to przewidział. Żywność zawsze będzie siłą napędową ludzkości, a problemy, z jakimi przyjdzie nam się borykać w przyszłości, będą tylko narastały. Nie polityka, nie religia, nie kultura będą platformą porozumienia ludzkości, a pożywienie. To najbardziej fundamentalna strona naszej egzystencji. Stara gwardia powoli odchodzi, z wiekiem ubywa nam energii. Chciałabym przekazać swoją wiedzę i doświadczenie młodym ludziom, którzy byliby zainteresowani taką formą budowania własnej kariery zawodowej. Młodej krwi w Sunrider nie brakuje, idea zamarła natomiast w naszym polskim społeczeństwie. I to jest teraz moją misją – rozpowszechnić, zainteresować, zaszczepić tę pasję innym. Współcześnie jest to znacznie łatwiejsze, bo dostęp do informacji jest właściwie nieograniczony. Ludzie zazwyczaj zamawiają produkty dla siebie, ale nie rozwijają sieci, czyli własnego franchise’u, a każdy przecież może w ten sposób stać się bogaty i zdrowy. Sunrider to dla mnie styl życia. W życiu natomiast liczy się to, co robimy dla innych, nie dla siebie. Nasze produkty pomogają wielu ludziom w codziennym życiu, a ponadto Sunrider pozwala pracować z domu, budować własny, stabilny biznes i to jest chyba największa satysfakcja z tej pracy.”