Miasto chciało wydać $150.000 on zrobił to za $550

Lokalnie Series Top News lip 20, 2017 at 6:00 am
Pan Adi Astl i jego schody

Pan Adi Astl i jego schody

Mieszkaniec Etobicoke skompromitował torontońskich urzędników i wykazał ich skrajną niegospodarność.

Mieszkańcy Etobicoke korzystający z uroków Tom Riley Park prosili władze miasta o budowę schodów na nasypie, które skróciłyby ich drogę na parking. Urzędnicy miejscy ocenili koszt budowy składających się z ośmiu stopni schodów na 150 tysięcy dolarów. W związku z dużymi kosztami, budowa schodków została przełożona na przyszłość, gdyż tak wysokie koszty trzeba uwzględnić w miejskim budżecie.

Emerytowany mechanik Adi Astl stwierdził, że wycena budowy zrobiona przez miejskich fachowców to istny kosmos i zbudował drewniane schody na nasypie za 550 dolarów z materiałów dostępnych w pobliskim sklepie Home Depot. Potrzebne pieniądze zebrał z dobrowolnych datków od wspólnoty mieszkańców. W pracach pomagał mu bezdomny w zamian za śniadania i niewielką kwotę pieniędzy.

Po kilku dniach schody były gotowe. Niestety spacerowicze w parku Tom Riley’a nie cieszyli się długo z udogodnienia. Urzędnicy postanowili odgrodzić schody żółtą taśmą i napisem o zakazie korzystania. Astla zaś poinformowali, że naruszył 608 punkt Kodeksu Miejskiego, co może skutkować wystawieniem odpowiedniej kary.

Astl tłumaczy, że po prostu chciał zbudować schody, z którego mogły korzystać osoby starsze i małe dzieci, zamiast wspinać się po stromym nasypie.

Sprawa dzięki mediom stała się głośna. Głos zabrał burmistrz Toronto, John Tory i wziął w obronę swoich urzędników. Burmistrz stwierdził, że wspiera decyzję urzędników o usunięcia z nasypu nielegalnej konstrukcji, niezależnie od tego, jak „nierealistyczne” były wstępne oszacowania kosztów budowy takich schodów przez specjalistów.

Tory stwierdził, że projekt schodów powinien „powrócić na deski kreślarskie”, a planiści muszą znaleźć bardziej wiarygodne oszacowania co do kosztów budowy obiektu.

- Myślę, że wszyscy rozumiemy, że koszt będzie większy niż 550 dolarów – stwierdził – Ponosimy większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo oraz musimy spełnić wszystkie wymagania dotyczące dostępności.

Burmistrz próbował usprawiedliwiać miejskich planistów z Departamentu Parków i Rekreacji mówiąc, że opierali oszacowanie kosztów na podstawie innych tego typu obiektów, które powstały w innych miejscach. Przyznał przy tym, że wycena tego obiektu na 150 tysięcy dolarów nie powinna ujrzeć światła dziennego.

- Poprosiłem personel, aby ponownie rozpatrzył cały projekt i znalazł sposób na budowę za mniejszą sumę pieniędzy – powiedział Tory.

Radny miejski, Justin Di Ciano, powiedział, że pan Astl zbudował schody tanio, ale w standardzie znacznie odbiegającym od tego, jaki obowiązuje w mieście. Przyznał przy tym, że konstrukcja pana Astla zapewnia minimum komfortu i ułatwia życie mieszkańcom.

Radny zwrócił się do urzędników miejskich, aby nie demontowali schodów, nim pracownicy miejscy nie zbudują nowych.

Tymczasem pan Astl wciąż nie rozumie, dlaczego koszty budowy kilku schodków miałyby być tak wysokie. Mówi, że od kilku dni odbiera wiele telefonów od ludzi, którzy wspierają jego inicjatywę. Wszyscy wskazują na nieprawdopodobną rozrzutność pracowników miejskich.

- Gdy usłyszałem, że kilka schodków ma kosztować 150 tysięcy dolarów, to pomyślałem, że muszą to być schody ruchome – żartował jeden z rozmówców pana Astla.