Polska – Kanada 3:0

Kanada Top News sier 12, 2017 at 12:52 pm

zz meczPolscy siatkarze pokonali Kanadę, której trenerem jest były selekcjoner reprezentacji Polski Stephane Antiga, 3:0 (36:34, 25:20, 26:24) w swoim drugim meczu XV Memoriału Huberta Wagnera.

Sobota jest drugim dniem XV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w krakowskiej Tauron Arenie.   W piątek biało-czerwoni przegrali z Francją 2:3, a Kanadyjczycy z Rosjanami 1:3.

Kanadyjczycy, Francuzi i Rosjanie to finaliści tegorocznej Ligi Światowej.

Początek był bardzo udany dla polskiego zespołu, który prowadził 6:2 i 10:5. Po przerwie dobrą serię w polu serwisowym zanotował Daniel Jansen Van Doorn, zmniejszając przewagę rywali do jednego oczka (10:9), przez co na pierwszy czas zdecydował się trener Ferdinando de Giorgi. W ataku pomylił się nowy zawodnik Onico Warszawa, Sharone Vernon Evans (14:12), a błąd zagrywki popełnił Nicholas Hoag, co doprowadziło do drugiej przerwy technicznej, na której nieznacznie prowadzili reprezentanci Polski (16:15). Po zaciętej walce, Kanadyjczykom udało się objąć prowadzenie (21:20), zaś w polskim zespole na boisku pojawili się Grzegorz Łomacz i Maciej Muzaj. W końcówce seta zespoły toczyły bardzo wyrównaną walkę (26:26), na zmianę broniąc piłek setowych (30:30). Ostatecznie punktowy atak z prawego skrzydła Dawida Konarskiego zakończył wyjątkowo długą premierową odsłonę spotkania (36:34).

Drugi set zdecydowanie lepiej rozpoczął się dla podopiecznych Stephana Antigi, blok na Dawidzie Konarskim zanotował Nicholas Hoag (5:2). O czas szybko poprosił Ferdinando de Giorgi. Kanadyjczycy nie dali się jednak zdekoncentrować i zeszli z boiska na pierwszą przerwę techniczną przy bezpiecznym prowadzeniu (8:4). W ataku dobrze spisywał się Lucas Van Berkel (10:6), jednak świetne serwisy Bartłomieja Lemańskiego pozwoliły Polakom doprowadzić do wyrównania wyniku (11:11). Zepsuta zagrywka Michała Kubiaka dała Kanadyjczykom dwupunktowe prowadzenie na drugiej przerwie technicznej (16:14). Sharone Vernon Evans został dwukrotnie zablokowany na prawym skrzydle (17:17), tym samym elementem Polacy zatrzymali również Stevena Marshalla, w końcu wychodząc na prowadzenie (21:18). Rywale popełnili najpierw błąd dotknięcia siatki (24:20), a chwilę później błąd podwójnego odbicia, dzięki czemu Polacy odnieśli triumf również w drugim secie (25:20).

zz mecz2Ostatnią partię Kanadyjczycy rozpoczęli z Arthurem Szwarcem (Kanadyjczykiem polskiego pochodzenia z Toronto) oraz Bradleyem Gunterem w podstawowym składzie i szybko wypracowali sobie trzypunktową przewagę (4:1). Wysoką skutecznością w tej części spotkania cechował się w szczególności Nicholas Hoag (6:3). Tegoroczni brązowi medaliści Ligi Światowej wykorzystali fakt, że Polacy pogubili się w ataku i zdobyli ósmy punkt, doprowadzając tym samym do pierwszej przerwy technicznej (8:6). Bartłomiej Lemański tym razem pomylił się w zagrywce (12:10), jednak seria błędów rywala pozwoliła Polakom objąć prowadzenie (13:12). Zespoły zeszły na drugą przerwę techniczną po punktowej zagrywce Nicholasa Hoaga (16:15), który po czasie nie stracił skuteczności w tym elemencie. Pojedynczy blok Bartłomieja Lemańskiego dał Polakom pierwsze od dłuższego czasu prowadzenie (18:17), zatem o przerwę dla swojego zespołu poprosił trener Stephane Antiga. W miejsce Bartosza Kurka pojawił się Rafał Buszek (20:19). Kanadyjski libero Blair Bann nie utrzymał piłki w grze (23:20), jednak doskonałe zagrywki Arthura Szwarca doprowadziły do kolejnej w tym meczu nerwowej końcówki (24:24). Punkt na wagę zwycięstwa w meczu zdobył Michał Kubiak po ataku z szóstej strefy (26:24).

- Przede wszystkim kibice mogli się dobrze bawić podczas tego meczu – mówił selekcjoner Orłów Ferdinando De Giorgi. - Ten turniej udzieli nam odpowiedzi na wiele pytań i rozwieje wątpliwości. Mamy jeszcze wystarczająco czasu, aby poprawić naszą grę - dodał Włoch. De Giorgi oczywiście miał na myśli imprezę docelową, czyli mistrzostwa Europy, które 24 sierpnia rozpoczną się w Polsce.

– Nasza drużyna do pierwszego meczu memoriału wyszła świadoma tego, że skoro w Kurytybie zdołaliśmy pokonać reprezentację Rosji, stąd i teraz widzieliśmy swoje szanse. Niemniej jednak obecność kilku gwiazd rosyjskiej siatkówki i świetna dyspozycja tej drużyny przesądziła o jej zwycięstwie – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Arthur Szwarc, środkowy reprezentacji Kanady. Poniżej fragment tego wywiadu z tym zawodnikiem (za siatka.org).

Arthur Szwarc

Arthur Szwarc

Pana nazwisko określa się mianem wschodzącej gwiazdy kanadyjskiej siatkówki. Czy zdołał już pan przyzwyczaić się do takiego określenia?

Nie do końca. To całkowicie nowa sytuacja dla mnie. Jestem drugim najmłodszym zawodnikiem w tej drużynie i to mój pierwszy sezon w reprezentacji seniorskiej. O pozycję w niej trzeba walczyć i myślę, że póki co wszystko idzie w dobrym kierunku i jestem na dobrych torach.

W tym turnieju mierzycie się z drużynami europejskimi. Dla nich jest to dobry test przed zbliżającymi się mistrzostwami kontynentu oraz okazja do zmierzenia się z potencjalnymi przyszłymi rywalami. Jaką wartość ma memoriał dla waszej reprezentacji?

W naszej drużynie jest sporo młodych chłopaków i każdy z nich ma w tej ekipie już nieco inną rolę, do której musi się zaadaptować i złożyć w jedną, spójną całość. Chcemy, żeby każdy czuł się w niej komfortowo i ten turniej umożliwia nam sprawdzenie czy udało bądź udaje nam się do tego celu odpowiednio kroczyć. Dodatkowo jest to okazja do wypróbowania nowych elementów naszego szkolenia.

Końcem września czekają was kwalifikacje do mistrzostw świata. Memoriał Huberta Jerzego Wagnera na tym etapie przygotowań będzie wam pomocny?

Dla mnie chociażby jest to dobra okazja do sprawdzenia swoich umiejętności. Byłem zawodnikiem, który skakał po różnych pozycjach od lewej, przez środkową strefę do prawej strony. To był dobry test dla mnie i możliwość spojrzenia na boisko z wielu perspektyw, a takie coś wiele zawodnikowi daje, co mam nadzieję było widać na boisku. Teraz już inaczej postrzegam pewne rzeczy i ten turniej pozwala to też zweryfikować.

Musicie bardzo lubić Europę, bo na pewno sprzyja wam granie tutaj, co było widać po fazie grupowej Ligi Światowej, gdzie wszystkie mecze rozgrywaliście na starym kontynencie. W rezultacie brąz wywalczyliście już na brazylijskiej ziemi.

Dokładnie. W Lidze Światowej nie mieliśmy nic do stracenia, nadal jesteśmy drużyną, która dopiero się buduje i tworzy. Trenowaliśmy bardzo ciężko, żeby potem pokazać to wszystko na boisku i tak też zrobiliśmy. Byliśmy grupą całkowicie nową, świeżą i to chyba opowiedziało się na naszą korzyść. Do tamtych rozgrywek przystąpiliśmy od początku tak, jak zaplanowaliśmy.

Jak układa się współpraca z trenerem Stefanem Antigą?

Jeśli chodzi o porozumiewanie się to oczywiście rozmawiamy po angielsku, ale ze względu na to, że trochę mówię po polsku to zdarza mi się czasem i w tym języku komunikować z trenerem. To na pewno wpływa pozytywnie na naszą relację. Współpraca układa nam się bardzo dobrze. Stefan zmienił trochę dotychczasowy program treningowy, wprowadził kilka nowych elementów, które z początku stanowiły pewne trudności, ale już idzie nam coraz lepiej i wszystko zmierza w całkiem dobrym kierunku.

Wiele pana z Polską łączy.

Owszem. Mam polskie korzenie, ponieważ moja mama pochodzi z niewielkiej miejscowości niedaleko Kielc. Jest tam niecała godzina drogi od Krakowa. Mam tam kilku kuzynów od strony mamy. Nie wiem czy tutaj są, ale na pewno oglądali ten mecz.

Perfekcyjnie mówi pan po polsku.

Próbuję mówić dużo (śmiech) i staram się.