Agnieszka Kiesz – PURE Studios

wrze 21, 2017 at 8:36 pm

AgnieszkaPolessm

Szukam w słowniku synonimów słowa „pure”, bo “czysty” jakoś nie oddaje istoty rzeczy. Delikatny, eteryczny, świetlisty, łagodny, świeży… Na pewno niezwykle estetyczny, klasyczny, przy tym urzekająco minimalistyczny, przyjemny dla oka. Taki jest właśnie styl fotografii, który udało się wypracować Agnieszce Kiesz.

Kaja Cyganik: Zanim zajęłaś się zawodowo fotografią pracowałaś w telewizji. Szybki start. Jak trafiłaś do kanadyjskich mediów?
Agnieszka Kiesz: Przyjeżdżałam do Kanady co jakiś czas na wakacje, a kiedy już zdecydowałam się zostać na stałe, od znajomego znajomych dowiedziałam się, że szukają kogoś w telewizji Rogers na stanowisko reportera w polskiej audycji. Byłam świeża, nikogo nie znałam, więc pomyślałam – czemu nie. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną po prostu dostałam tę pracę. Zaczęłam pracować w „Z Ukosa”, ale jednocześnie rozglądałam się za jakimś bardziej konkretnym zajęciem, bo polski program to audycja emitowana jedynie raz w tygodniu. Chodziłam, pytałam, udało mi się załapać na formę stażu. Zaczęłam od asystenta produkcji przy newsach. Ogrom pracy, bo dziennie takich wiadomości nadawanych na żywo było siedem, w różnych językach, a moim zadaniem było dokładne odmierzanie czasu, łącznie z reklamami, wszystko co do sekundy, w systemie sześćdziesiętnym, do którego na co dzień mało kto jest przecież przyzwyczajony. Matematycznie dawałam sobie radę, ale to nie było to, co by mnie naprawdę kręciło, więc kiedy zwolniła się pozycja koordynatora produkcji, od razu wskoczyłam w to miejsce. Pracowałam w Rogersie na pełny etat prawie pięć lat. Zajmowałam się organizacją produkcji całego działu multikulturowego, koordynowałam pracę niemal stuosobowego zespołu – kamerzyści, montażyści, obsługa studio, prowadziłam rozległą korespondencję.

KC: Miałaś jakieś doświadczenie w pracy w mediach z Polski?
Agnieszka Kiesz: Żadnego, ale zawsze uwielbiałam pisać i byłam laureatką konkursów polonistycznych. Przyjechałam prosto po studiach prawniczych. Studiowałam w Olsztynie, skąd pochodzę, cała moja wiedza i doświadczenie było czysto prawnicze. W kancelarii odbyłam staż w swojej specjalizacji, czyli w prawie cywilnym i szybko się zorientowałam, że to nie dla mnie… za bardzo smutne klimaty, głównie rozwody i spadki, na dłuższą metę nie umiałabym oddzielić emocji od pracy. Mój tata był prawnikiem i pamiętam, jak przychodzili do niego klienci chcący się rozwodzić, a tata starał się być mediatorem, przekonać do zmiany zdania. Odziedziczyłam chyba tą wrażliwość na ludzką krzywdę.

KC: Tak dobrze szło… i się skończyło?
Agnieszka Kiesz: Skończyło się, bo media się bardzo dynamicznie zmieniają, ludzie coraz mniej oglądają telewizji, ekspansywnie wszedł internet. Reklamodawcy odchodzą, kiedy spada oglądalność, programy umierają śmiercią naturalną. Od samego początku wiedziałam, że ta praca, to nie jest coś, co będę chciała robić zawsze. Jak na pierwszą, którą znalazłam w Kanadzie – nie mogę narzekać, ale szybko zaczęłam się zastanawiać, co chciałabym naprawdę robić. W telewizji poznałam sporo fajnych ludzi i wszyscy mi mówili, że Kanada to idealny kraj dla tych, którzy chcą założyć biznes, robić coś swojego, coś w co wierzą, w czym dobrze się czują i spełniają, w co wkładają dużo serca.

KC: I tym czymś okazała się fotografia?
Agnieszka Kiesz: Fotografią interesowałam się od dziecka. Mój tata prawnik był fotografikiem hobbystą i to on wprowadził mnie w arkana tej sztuki. Rodzinne fotografie, stare aparaty analogowe, mistyka ciemni były nieodłączną częścią naszego dzieciństwa. Uczyłam się jeszcze na filmach, potem weszły pierwsze aparaty cyfrowe, zaklinałam się wtedy, że absolutnie, nigdy się nie przerzucę na cyfrówkę, ale z czasem przyszła kolej i na mnie.

veronicachailagneskieszpurestudiossm

KC: Nadążasz za zmianami?
Agnieszka Kiesz: Nie gonię za nimi. Nie zmieniam co roku aparatu na nowszy, bo naprawdę nie ma to sensu, mija się z celem – pliki są już tak duże, że sama obróbka zajmuje masę czasu. Pracuję na Nikonach D3S i D600, tych samych od kilku lat.
Ale wracając do początków biznesu – chciałam mieć coś swojego, pokazałam swoje prace kilku uznanym fotografikom kanadyjskim, z polskiego środowiska była to Maggie Habieda. Wszyscy mi powiedzieli, że powinnam spróbować. To mi dodało odwagi, pozwoliło uwierzyć, że warto zaryzykować. Na full time pracuję jako fotograf czwarty rok, wcześniej pracowałam nad portfolio, brałam drobne zlecenia. Zaczynałam od ślubów, które teraz fotografuję rzadko, dla wybranych par. Robię zdjęcia portretowe, głównie w studio, zarazem osobiste jak i biznesowe. Istnieje bardzo silny nurt autobrandingu – wielu profesjonalistów w najróżniejszych dziedzinach chce się pokazać, chce firmować swoją działalność własnym wizerunkiem. Marketing dzieje się dziś głównie w internecie, „dawanie twarzy” jest koniecznie w mediach społecznościowych, obojętnie czy masz studio jogi, zakład kosmetyczny, jesteś dentystą czy agentem real estate. Własny wizerunek, jaki kreujemy na Facebooku, Instagramie oraz innych platformach, ma ogromny wpływ na powodzenie naszego biznesu. Najbardziej korzystają z tego gwiazdy i celebryci, ale w skali „micro influencers” wykazać się mogą przedsiębiorcy, biznesmeni, czy właściciele różnych firm. Dzięki takim właśnie sytuacjom coraz szerzej rozwijam fotografię biznesową. Fotografia prywatna, rodzinna, także jest moją ogromną pasją. Chcę tworzyć dla ludzi zdjęcia, które pokażą ich prawdziwe piękno i przetrwają generacje. Działalność rozwinęłam głównie dzięki „word of mouth”- polecaniu moich usług przez klientów innym oraz przez media społecznościowe.

PureStudiosAgnesKieszMartaHerman-27fsm

KC: Jak tworzyłaś własną markę?
Agnieszka Kiesz: To przyszło zupełnie naturalnie. Lubię skupiać się na detalach, lubię żeby wszystko wokół mnie było ładne, estetyczne. Nie wiedziałam na początku jaką wybrać nazwę. Kilka osób doradziło mi – nie przejmuj się, to przyjdzie samo. Czerpię z doświadczenia innych, jestem uważna, chłonę wiedzę. Zauważyłam, że wszyscy powtarzali to samo zdanie: „Your work is so pure”. I słowo „PURE” zostało; przyjęło się jako nazwa. Założyłam stronę. Zaprojektowałam logo. Sama zrobiłam swój branding. Zawsze patrzyłam na to, co dla mnie jest ważne w zdjęciach – ta świeżość, czystość, estetyka. Myślę, że jeśli coś jest ważne dla mnie, będzie też ważne dla innych – autentyzm, coś w co się wierzy, sprzedaje się z sercem. Poza tym cały czas się uczę. Każdego roku robię jakieś kursy, nie tylko z fotografii, bo tu się czuję pewnie, ale z marketingu, reklamy, biznesu, bo wiem, że bez tej wiedzy bym nie przetrwała na rynku. Przez pierwszy rok płaciłam za mentorkę, zainwestowałam w sprzęt zaoszczędzone w telewizji pieniądze. We własny biznes zawsze musisz sporo włożyć, tak pracy jaki i pieniędzy, zaangażować się emocjonalnie, żeby potem czerpać korzyści. Jeśli jesteś szczery z samym sobą i wiesz czego chcesz – można wszystko.

PureStudiosAgnesKieszNeetuDhanju-15sm

KC: Działasz wielokierunkowo, nie ograniczając się w żaden sposób do środowiska polonijnego…
Agnieszka Kiesz: Nigdy nie chciałam ograniczać się do jednego środowiska, bo jestem zbyt ciekawa ludzi. Każdy z nas, mimo że jesteśmy tak inni, ma w sobie piękne cechy, które ja chcę utrwalić dla ludzi na zawsze. Różnorodność jest dla mnie bardzo inspirująca. Wyjście poza jeden światek pozwala też rozwinąć skrzydła i wiele się nauczyć.

KC: Nie tęsknisz do Polski?
Agnieszka Kiesz: Tęsknię bardziej za ludźmi, niż za samym krajem. Znam bardzo przedsiębiorczych Polaków, którzy świetnie sobie radzą, ale też tych, którzy pomimo wykształcenia i inteligencji, mają naprawdę ciężko. Miałam okazję zacząć życie w Kanadzie, postanowiłam spróbować i w sumie tak jakoś wyszło. Dużo dobrego mnie tu spotkało, mam czasami wrażenie, że w Polsce ludzie jednak mniej sobie pomagają. Kolejna bardzo ważna rzecz, która tutaj stoi na znacznie wyższym poziomie, to customer service. Rzecz polega na tym, by skupić się na kliencie, jego potrzebach, wyobrażeniach, a nie narzucać swoją artystyczną wizję czy promować własne ego. Bardzo dbam o customer service, zadaję moim klientkom mnóstwo pytań, jeśli któraś chce – bardzo chętnie spotykam się przed sesją zdjęciową, żeby się bliżej poznać, pozyskać zaufanie, przyjrzeć się mowie ciała, poobserwować mimikę, zachowania, kąty, profil. Tak się potem znacznie lepiej pracuje, bo łatwiej trafić w upodobania i gusta klientów, zrobić zdjęcia na ich miarę.

Chętnie wracam do Polski i samej Europy latem. Wciąż można tanio, wygodnie i relatywnie szybko się przemieszczać, wyszukać naprawdę tanie bilety lotnicze, skoczyć na weekend do Londynu czy Paryża, wyjechać na wakacje do Grecji czy do Hiszpanii. Mamy większy komfort niż pokolenie naszych rodziców, więcej opcji, możemy sobie wybrać dokąd podróżujemy, gdzie chcemy zamieszkać. To zupełnie inny rodzaj emigracji. Melancholia, kryzys emigranta, kopnęły mnie dopiero po trzech latach pobytu w Kanadzie, bo wcześniej żyłam w pewnym zaprzeczeniu, wkręcona w wir pracy. Cieszę się, że zainwestowałam w siebie, że poszłam własną drogą. Bardzo się zmieniłam i wiele nauczyłam. A najważniejsze – robię to co kocham.

PureStudiosAgnesKieszRitaOliviaTrudeau-38BWsm PureStudiosAgnesKieszKimVu-27fsm BarbaraJosic-38sm AnchelaaThiru-27sm