Zaginione dzieło Wyspiańskiego po latach w Kanadzie trafi na aukcję w Polsce

wrze 22, 2017 at 12:30 pm
Portret doktora Jana Raczyńskiego, autorstwa Wyspiańskiego

Portret doktora Jana Raczyńskiego, autorstwa Wyspiańskiego

Zaginiony obraz Stanisława Wyspiańskiego, pastelowy portret doktora Jana Raczyńskiego, przez lata pozostawał w ukryciu w kolekcji kanadyjskiego kolekcjonera. W październiku trafi na licytację w Warszawie z ceną wywoławczą 420 tys. zł.

Jego historia jest niezwykle ciekawa. Portret powstał w 1904 roku i jak na razie nie wiadomo czy został zamówiony, czy też Wyspiański namalował go z własnej inicjatywy.

Ten drugi przypadek wydaje się całkiem prawdopodobny. Mistrz przyjaźnił się bowiem z rodziną Pareńskich, w tym z Marią Pareńską, która w 1904 roku poślubiła Raczyńskiego. Pierwotnie obraz znajdował się w kolekcji Zygmunta Ehrenpreisa, potem stał się własnością malarki Wandy Chełmońskiej-Boczkowskiej, aż wreszcie trafił w ręce Hilarego Stykolta. Ten ostatni, ze względu na żydowskie pochodzenie, w 1939 r. wyjechał z Polski. Obraz Wyspiańskiego wraz z kilkoma innymi dziełami ukrył wtedy w skrzyni, którą zakopał w ogrodzie.

W 1947 roku kolekcjoner wrócił do Polski po ukryte dzieła, które następnie zabrał ze sobą do Toronto.

Potwierdzeniem tych losów może być umieszczona na odwrocie obrazu karta z roku 1947, opatrzona podpisem generalnego konserwatora i stemplami Ministerstwa Kultury i Sztuki Rzeczypospolitej Polskiej, zezwalająca na wywóz obrazu za granicę.

Do niedawna obraz znajdował się w Kanadzie, w rękach spadkobierców Stykolta i nie był udostępniany publiczności. Gdy rodzina zdecydowała się na jego sprzedaż, dzieło nagle „wypłynęło” na światło dzienne, powracając na rynek sztuki.

Wysoka cena, znane nazwisko i „niespodziewane odnalezienie” – takie okoliczności budzą też pytania o autentyczność dzieła. Dom aukcyjny Agra-Art zapewnia jednak, że portret pozytywnie przeszedł ekspertyzę. Zespół konserwatorów przebadał pastel i podłoże, na które go naniesiono. Przeprowadzono też analizę porównawczą z innymi pracami Wyspiańskiego. Jego autentyczność potwierdza również fakt, że był reprodukowany w licznych publikacjach.