Godzinami trwała przy umierającym 23-latku z Kanady

Kanada Top News paźd 5, 2017 at 6:00 am

Jordan McIldoon z B.C. był jedną z 60 osób, które poniosły śmierć podczas zamachu na koncercie muzyki country w Las Vegas. I jedną z trzech ofiar z Kanady. Ostatnie minuty życia spędził w ramionach zupełnie obcej kobiety. Ta nie opuściła go nawet na chwilę.

- To jest coś, co oglądasz w telewizji, ale nigdy nie przytrafia się tobie. A potem tego doświadczasz – powiedziała Heather Gooze w rozmowie z dziennikarką Adrianą Diaz z CBS.

W piątek miałby 24 lata

W piątek miałby 24 lata

Gooze w czasie 3-dniowego festiwalu Route 91 Harvest, który dniach odbywał się w Las Vegas, pracowała jako barmanka. Kiedy podczas jednego z koncertów 64-letni Stephen Paddock zaczął strzelać do ludzi z broni maszynowej, Gooze udało się uniknąć śmierci.

Inni nie mieli tyle szczęścia.

Wśród tych, którzy zostali postrzeleni, był 23-letni Jordan, który na koncert przyjechał z Kanady.

– Jego palce owinęły się wokół mojej dłoni. Ścisnął ją, a potem już go nie było – opowiada kobieta o ostatnich chwilach życia ofiary ataku.

Gooze udało się odnaleźć dziewczynę Jordana, która schroniła się nieopodal.

Jordan McIldoon (left) with his girlfriend, Amber. (Facebook)– Powiedziała: bądź ze mną szczera, co z nim? A ja odparłam, że nie przeżył – mówi Gooze. – Powiedziała mi: “Wiesz, był miłością mojego życia. Jesteś pewna, że nie oddycha?”. A ja odpowiedziałam: Tak, nie oddycha, nie żyje – dodaje po chwili.

Kobieta opowiada, że jej los złączył się z losem postrzelonego Jordana z Maple Ridge w Brytyjskiej Kolumbii. Choć byli sobie zupełnie obcy, trwała przy nim przez ponad cztery godziny. – Chciałabym, żeby ktoś zrobił tak dla mnie. Chciałabym, żeby znalazł się ktoś, kto nie pozostawiłby mnie samej – mówi.

Nie czuje się bohaterką – tego wieczoru było wielu innych, którym udało się uratować komuś życie, nierzadko kosztem własnego. Jej udało jej się jedynie sprawić, że umierający chłopak nie czuł się samotny.

Atak na koncercie w Las Vegas miał miejsce w poniedziałek około godziny 22 czasu lokalnego. Po pierwszych strzałach, jakie wykonał napastnik, wiele osób myślało, że to wybuchy fajerwerków. Po chwili wybuchła panika. Zanim popełnił samobójstwo w hotelu Stephenowi Paddockowi udało się postrzelić kilkaset osób, z czego w sumie 60 poniosło, a ponad 500 zostało rannych. Wielu z nich wciąż walczy o życie.

Więcej w reportażu  w Maclean’s – TUTAJ.

zz jordan3