Wszystkie główne partie w Ontario przeciwne demonstracjom Pro-Life

Lokalnie Top News paźd 26, 2017 at 4:00 pm
Nawet tak skromny protest przeciwko aborcji w pobliżu przybytków, gdzie zabija się nienarodzone dzieci, będzie surowo i bezwzględnie karany. Na zdjęciu znana działaczka Pro-Life. Linda Gibbons.

Nawet tak skromny protest przeciwko aborcji w pobliżu przybytków, gdzie zabija się nienarodzone dzieci, będzie surowo i bezwzględnie karany. Na zdjęciu znana działaczka Pro-Life. Linda Gibbons.

Protesty w obronie życia w pobliżu klinik aborcyjnych już wkrótce będą w Ontario zabronione i surowo karane.

W środę Parlament Ontario uchwalił prawo, które tworzy „strefy bezpieczeństwa” wokół ośmiu klinik aborcyjnych działających na terenie prowincji. W promieniu 150 metrów od ich siedzib nie będzie można organizować protestów przeciwko aborcji, nie będzie można przekonywać kobiet, by nie poddawały się temu zabiegowi, ani utrudniać klientkom dostępu do tych przybytków.

Z uchwalenia ustawy zadowolony był prokurator generalny, Yasir Naqvi, który nie krył satysfakcji, ze wszystkie trzy główne partie opowiedziały się za nową ustawą.

- Jako prawodawcy uchwaliliśmy bardzo ważny akt prawny zapewniający kobietom bezpieczny dostęp do usług opieki zdrowotnej takich jak zdrowie rozrodcze i usługi aborcyjne – stwierdził Naqvi – Wypracowaliśmy ten projekt w bardzo krótkim czasie, aby zapewnić ochronę kobietom.

Zaskakujące jest to, że zwykle bardziej zachowawcza Partia Konserwatywna i jej lider proponował wprowadzenie ustawy natychmiast, bez debaty i przesłuchań przez komisje parlamentarne. Zaskakujące było to, że zwykle bardzo „postępowi” w tych sprawach Liberałowie odrzucili ten wniosek, co doprowadziło do pewnych napięć pomiędzy posłami obu partii. Wkrótce okazało się, że partia rządząca podejrzewa przywódcę Torysów, Patricka Browna, że ten chce posłużyć się uchwalaną ustawą do rozbicia jedności Liberałów.

W rezultacie ta gierka polityczna szefa Konserwatystów spowodowała to, że Torysi jednomyślnie głosowali za przyjęciem ustawy, a krok ten nie spowodował podziałów w ich klubie. Nieliczni konserwatywni posłowie zastosowali unik i po prostu nie wzięli udziału w głosowaniu. Byli nieobecni.

Niektórzy posłowie liberalni również nie wzięli udziału w głosowaniu. Trzech posłów z tej partii, którzy milcząco sprzeciwili się uchwaleniu tej ustawy zostali nagrodzeni przez działaczy organizacji antyaborcyjnych brawami.

Jedynym posłem, który jawnie głosował przeciwko tej ustawie był Jack MacLaren, były członek Partii Konserwatywnej, który nie zgadzając się z polityką Browna wystąpił z partii i obecnie zasiada w prowincyjnym Parlamencie jako poseł niezależny, choć przystąpił do Trillium Party, która nie jest uznawana przez kanadyjskie elity polityczne.

Koalicja organizacji „Pro Life” wydała oświadczenie, w którym mówi, że ustawa jest niezgodna z kanadyjską konstytucją, bowiem ogranicza wolność słowa i wypowiedzi. Działacze antyaborcyjni będą chcieli podważyć legalność tej ustawy w sądzie.

Ustawa nie wejdzie w życie natychmiast, ponieważ muszą zostać wypracowane określone przepisy wykonawcze, między innymi precyzyjne określenie „straf bezpieczeństwa”.

Jednak po wejściu ustawy w życie każde jej złamanie będzie karane grzywną w wysokości 5000 dolarów i/lub sześcioma miesiącami więzienia – w przypadku pierwszego wykroczenia. Gdy podobne wykroczenie zdarzy się po raz kolejny kara może sięgać 10000 dolarów i/lub roku więzienia.