Duch “Honest Eda” nie zaginął. 500 indyków trafiło do potrzebujących.

Lokalnie Series Top News grud 18, 2017 at 10:00 am
Kolejka chętnych mimo mrozu była długa.

Kolejka chętnych mimo mrozu była długa.

Tradycja bywa silniejsza od zmian, jakie zachodzą w naszym życiu.

Ed Mirvish na tle nieistniejacego domu towarowego "Honest Ed".

Ed Mirvish na tle nieistniejacego domu towarowego “Honest Ed”.

30 lat temu torontoński kupiec, Ed Marvish, właściciel popularnego domu handlowego Honest Ed, zapoczątkował zwyczaj rozdawania pewnej ilości świątecznych indyków. Indyki dawane były każdemu, kto się po nie zgłosił aż do wyczerpania zapasów. Przed każdymi świętami przed sklepem „Honest Eda” ustawiała się o świcie długa kolejka chętnych. Ed Mirvish już nie żyje, dom handlowy „Honest Ed” nie istnieje, a w rejonie skrzyżowania Bathurst Street i Bloor Street West wciąż pewna ilość indyków trafia bezpłatnie do rąk potrzebujących.

W niedzielę, mimo panującego mrozu, kolejka chętnych ustawiła się już o czwartej rano, choć rozdawanie 500 indyków miało rozpocząć się dopiero o dziewiątej. Grupa potrzebujących liczyła w sumie kilkaset osób. Fundatorami akcji były agencja handlu nieruchomościami Freeman Realty i Toronto Spirit of Math Schools, która specjalizuje się w pozalekcyjnych korepetycjach z matematyki.

Elden Freeman

Elden Freeman

Elden Freeman, szef firmy-fundatora mówi, że kiedy „Honest Ed” został zamknięty, zobaczył potrzebę „podtrzymania ducha wspólnoty” i trwania 30-letniej tradycji.

Ilość chętnych po odbiór indyków przekroczyła oczekiwania.

- W zeszłym roku, kiedy przejęliśmy inicjatywę było nieco wolniej, w tym roku tak długa kolejka była ogromną niespodzianką – mówi Freeman.

Akcja rozdawania indyków nie odbyła się dokładnie w dawnym miejscu, u zbiegu Bathurst Street i Bloor Street West, lecz kilka przecznic dalej, przed biurem agencji obrotu nieruchomościami. Rozdanie drobiu o wartości 12 tysięcy dolarów zajęło około dwóch godzin.

W akcji pomagało wielu wolontariuszy, którzy jeszcze działało przy imprezach „Honest Eda”.

Joe Mihevc

Joe Mihevc

- Wiedzą jak to robić i robią to od dawna – ocenił torontoński radny, Joe Mihevc – Najpierw u Eda Mirvisha, teraz tutaj.

Ze swojej strony firma rozrywkowa Ed Mirvish Enterprises, której właścicielem jest starszy syn słynnego kupca, David Mirvish, nawiązała współpracę z pięcioma organizacjami charytatywnymi, dla których ufundowała ponad 900 kilogramów indyków na świąteczne kolacje dla mieszkańców potrzebujących wsparcia. Organizacje te to: Armia Zbawienia, Scott Mission, Nellie’s Shelter, Casey House, Covenant House I West Toronto Church of God.

Elden Freeman wraz z wolontariuszami rozdaje potrzebujacym indyki.

Elden Freeman wraz z wolontariuszami rozdaje potrzebujacym indyki.