Zmarł “Ojciec Kanadyjskich Gęsi”

Lokalnie Top News sty 4, 2018 at 10:00 am

aalishman4

Jego córka, Carmen Lishman mówi, że mając takiego ojca „nie można się było nudzić”.

Bill Lishman, wielokrotnie nagradzany kanadyjski artysta, pisarz i filmowiec był pierwszą osobą na świecie, która poprowadziła klucz dzikich gęsi lecąc przez siebie skonstruowanym małym samolotem. Jego historia stała się inspiracją dla nominowanego do Oscara filmu „Fly Away Home” z 1996 roku.

- Dorastał na farmie, zawsze mówił, że najpiękniejsze godziny dnia są między 5 a 8 rano – opowiada Carmen – Więc zawsze wstawaliśmy bardzo wcześnie i wychodziliśmy na zewnątrz.

Lishman zmarł 30 grudnia wieczorem po długich zmaganiach z białaczką. Miał 78 lat. Pozostawił swoją 68-letnia żonę Paulę, z którą ożenił się przed 50 latami, dwóch synów – 45-letniego Aarona i 42-letniego Geordie oraz najmłodszą, 34-letnią córkę Carmen.

Bill Lishman z córką Carmen

Bill Lishman z córką Carmen

- Miał żywą wyobraźnię, prowadził niezwykle aktywne życie, był niespokojnym duchem, który w ciągu ostatnich kilku tygodni, gdy choroba w pewien sposób powstrzymywała go od aktywności nie bardzo mógł pogodzić się z takim stanem kurczył się i markotniał – mówi Carmen – Jak odszedł, poczuliśmy, że była to dla niego ulga, bo nie mógłby pogodzić się ze stylem życia, jaki narzucała choroba.

Carmen opowiada, że jej ojciec zawsze zabiegał o pomoc rodziny, aby móc skończyć każdy ze swoich szalonych projektów – łącznie z pracą w podziemnym domu o powierzchni 2600 stóp kwadratowych w Scugog Township, na północ od Toronto lub przy tworzeniu ekscentrycznych rzeźb.

Podziemny dom Billa Lishmana

Podziemny dom Billa Lishmana

Jednym z jego niezwykłych pomysłów było stworzenie dwóch masywnych replik światowej sławy pradawnej konstrukcji Stonehenge – jedną wykonaną z zardzewiałych starych samochodów, a drugą wyrzeźbioną w lodzie z jeziora Scugog.

- Zawsze mówił, jakie wielkie wrażenie zrobiło na nim Stonehenge – opowiada córka – Mówił, że Druidowie, (którzy rozpoczęli tworzenie tej gigantycznej kamiennej budowli przed trzema tysiącami lat i przez ponad tysiąc lat ją rozbudowywali – przyp. red.) naprawdę coś knuli i że „istniało jakieś kosmiczne połączenie tego kształtu”. Czuł jakąś duchową łączność z kształtami i formą, jaką stworzyli nasi przodkowie.

Replika Stonehenge z lodu i starych samochodów

Replika Stonehenge z lodu i starych samochodów

Bill Lishman był jednak najbardziej znany z wyuczenia kanadyjskich gęsi, które przyzwyczaił do swojej obecności i z którymi latał swoim maleńkim ultralekkim samolotem. To jego przedsięwzięcie zostało uwiecznione w autobiografii „Goose Father” i w filmie „Fly Away Home”.

Carmen opowiada, że pomysł by polecieć w kluczu gęsi przyszedł ojcu do głowy w połowie lat 80-tych, kiedy leciał zbudowanym przez siebie samolotem i nagle na krótko dołączyło do niego stado gęsi.

- Wrócił do domu oniemiały z zachwytu, że zobaczył z bliska ptaka w locie, gdy poczuł, jak uderza piórami skrzydeł w powietrze, jak brzmi trzepot gęsich skrzydeł – mówi – To doświadczenie było dla niego tak magiczne, że musiał je powtórzyć.

Zaczął studiować życie dzikich gęsi. Przeczytał o tym, że pisklęta przytulają się i przywiązują do pierwszej rzeczy, którą widzą po wykluciu się z jajka myśląc, że to ich rodzice.

Wyhodował więc pisklęta na swojej posiadłości tak, by traktowały jego i całą rodzinę jak rodziców i uznały dźwięk silnika jego samolotu jak coś absolutnie swojego i naturalnego.

Rodzina Billa Lishmana

Rodzina Billa Lishmana

- Pokazywaliśmy im nasze twarze i odtwarzaliśmy dźwięk silnika z małego magnetofonu. Po pewnym czasie pisklęta przyzwyczaiły się i zrozumiały, że dopóki te dwie rzeczy są razem, to muszą być z nami – opowiada córka – Godzinami biegaliśmy z grającym magnetofonem w ręku po lesie, a gęsi ścigały nas z powietrza.

Pierwszy lot na czele klucza 12 gęsi w formacji V jej ojciec odbył w 1988 roku, a pięć lat później poprowadził 18 ptaków ze Scugog do Virginii w USA.

Jego doświadczenie wykorzystali konserwatorzy przyrody i zostało użyte do ochrony żurawia morskiego.

Carmen wspomina, że największą miłością jej ojca była natura we wszystkim w czym się przejawia i co reprezentuje.

- Jedną z rzeczy, o którą wspomniałam w dniu, w którym odszedł była myśl, którą często powtarzał, że w naturze nie ma linii prostych i jeżeli pomyśli się o tym w szerszym aspekcie, to ma to uniwersalne znaczenie – mówi Carmen.

- Zakrzywione przestrzenie i zakrzywione myślenie i wyobraźnia biegnąca zakrzywionymi liniami naprawdę go poruszały i sprawiały, że w tym niezwykłym „zakrzywionym świecie” czuł się najbardziej komfortowo.