Ewa – dama jazzu

Notatnik kulturalny Polacy w Kanadzie Series sty 10, 2018 at 10:47 pm

EVASINGZnana z prawdziwie rasowej interpretacji standardów, mistrzyni jazzu w konwencji latynoskiej. Ewa Cybulska, znana w Ameryce Północnej jako Eva Green, 21 stycznia wystąpi w Brampton.

Kaja Cyganik: Jakie są Pani emigracyjne losy?
Eva Green: Do Kanady przyjechałam jako nastolatka w styczniu 1972 czyli dokładnie 46 lat temu. Mieszkałam 10 lat w Montrealu, po czym wyjechałam do Stanów, gdzie mieszkałam 13 lat w Los Angeles. W 1994 pojechałam z wizytą do Polski na miesiąc, poznałam mojego obecnego męża Piotra Cieślikowskiego i zostałam na 18 lat. W 2012, ze względów rodzinnych, powróciłam do Kanady i w zasadzie to była moja ponowna, nowa emigracja. Tu zaczęłam od początku, wymyśliłam sobie nowy sposób na życie. Wróciłam na uniwersytet (Bachelors Degree z jazz studies ukończyłam w Montrealu w 1979) po 35 latach i otrzymałam dyplom Masters of Music na York University w 2017. Tematem mojej pracy magisterskiej był polski XIX-wieczny kompozytor i zbieracz melodii ludowych Oskar Kolberg.

Kiedy i od czego zaczęła się Pani muzyczna pasja?
Towarzyszyła mi od kiedy pamiętam. Jako ośmiolatka sama zapisałam się do szkoły muzycznej – poszłam na egzamin i zostałam przyjęta, a mamie powiedziałam, że ma się stawić w szkole, wypełnić papiery. Marzyłam o fortepianie, ale nie było już miejsc. Chwilowo zapisano mnie na naukę gry na wiolonczeli, miałam przeczekać, aż zwolnią się miejsca w klasie fortepianu, ale tak pokochałam tę wiolonczelę, że na fortepian już nie chciałam iść. Miałam wspaniałego nauczyciela wiolonczeli, Profesora Hawryszko, którego uwielbiałam, i on nauczył mnie wszystkiego o muzyce klasycznej. Potem zainteresowałam się jazzem i wokalem i zostawiłam wiolonczelę, czego bardzo dzisiaj żałuję.

W latach 90’ nagrała Pani w Polsce dwie płyty. Skąd pomysł powrotu do kraju i czy nadal jest pani związana z tamtejszą sceną jazzową?
Pomysł powrotu do kraju to mój mąż i granie razem. Podczas tego powtórnego pobytu w Polsce byłam bardzo aktywna na scenie muzycznej, właściwie cała moja kariera jazzowa rozwinęła się tam. Wraz ze świetnym pianistą Krzysztofem Herdzinem zakochaliśmy się w muzyce brazylijskiego kompozytora Ivana Linsa i postanowiliśmy nagrać cały songbook jego kompozycji. Firma fonograficzna Selles Records zaoferowała nagranie naszej płyty i dobre warunki finansowe, więc projekt powstał. Teraz planuję powrót do koncertowania w Polsce z moim nowym projektem.

Eva&Peter

Eva Green (Ewa Cybulska) z mężem Piotrem Cieślikowskim

Wiele lat spędziła Pani w USA. Jak się Pani, jako artysta i muzyk, odnajduje w Toronto?
Mhm…, w Ameryce żyją 323 miliony obywateli, w Kanadzie 38. Wiadomo, że rynek kanadyjski nie może konkurować z Ameryką. Z moich spostrzeżeń wynika, że w Stanach bardziej rozwinięte jest środowisko muzyczne ludzi, którzy się wspierają w swoich działaniach i tworzą ‘community’. W Toronto jest dużo świetnych muzyków, ale nie ma ’community’, a jeżeli już jest, to bardzo hermetyczne, gdzie trudno jest znaleźć swoje miejsce. Ale to jest raczej złożony problem, bo czasy są teraz inne i warunki ekonomiczne też są inne. Ja mieszkałam w USA w latach 80’ i na początku lat 90’ – był wtedy większy dobrobyt i więcej miejsc pracy we wszystkich zawodach. A teraz jest trudniej o pracę i nikt już nie żyje tylko z grania. Brakuje mi w Toronto tego właśnie bycia częścią środowiska muzycznego, jakie istnieje w Polsce i w Stanach.

Gdzie można Pani posłuchać?
Obecnie głównym moim zajęciem jest bycie doktorantką na wydziale muzyki na York University, gdzie ukończyłam Masters in Music. Ponieważ granie w tutejszych klubach nie jest opłacalne, występuję tylko jak nadarza się okazja zagrania prawdziwego koncertu.

Dlaczego jazz?
Wokalistyka jazzowa stwarza możliwość improwizacji i traktowania głosu bardziej jako instrument, co daje większe i szersze możliwości kreatywnego wypowiadania się głosem i, podobnie jak śpiew klasyczny, daje większe możliwości wirtuozerskie dla śpiewaka, wymaga posiadania poważnego warsztatu muzycznego i konkretnych umiejętności wypowiadania się głosem jako instrumentem muzycznym. Jest to z związku z tym większe wyzwanie i jazz posiada najwięcej potencjalnych środków wyrazu. Słuchając takich gigantów jazzu jak Ella Fitzgerald czy Sarah Vaughn, tak jak słuchając wielkich głosów operowych, jak Maria Callas czy Pavarotti, wiem że mam do czynienia ze sztuką przez duże „S”.

Plany na Nowy Rok?
Mam plany nagrać płytę z moimi nowymi piosenkami, które napisałam mieszkając tu w Toronto, z angielskimi tekstami też mojego autorstwa. Wraz z pianistą Bartoszem Hadałą razem opracowaliśmy ten materiał, ale musimy zdobyć finansowanie z rządowych grantów na nagranie materiału, co w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. Mam też plany powrotu z koncertami do kraju. 10 lat temu napisałam piękną muzykę do poezji naszej noblistki Wisławy Szymborskiej. Piosenki dalej leżą w szufladzie i czekają na wydawcę. To jest też moje marzenie, żeby ta muzyka ujrzała światło dzienne.

CD06