Wciąż uczę się jazzu

Notatnik kulturalny Series sty 22, 2018 at 11:52 pm

ZkIetwnYN-bljY_n4SZY6pCxJjXPkpHmyqQAPsO4-IYeJxFPcPiotr Cieślikowski do Kanady przyjechał w 2012 z żoną, damą jazzu, Ewą Cybulską. Swoją karierę muzyczną buduje od trzydziestu lat; współpracował z czołówką polskich i amerykańskich jazzmanów. 21 stycznia zagrał  Brampton w koncercie „Hej kolęda, kolęda”.

Kaja Cyganik: Kiedy odkryłeś w sobie muzyczną pasję, co Cię inspirowało?
Piotr Cieślikowski: Muzyką, a przede wszystkim jazzem, byłem zafascynowany od dziecka. Myślę że porwał mnie przede wszystkim taki jakby duch wolności, który moim zdaniem był bardzo wyraźny, zwłaszcza w jazzie tradycyjnym i w swingu, którymi to gatunkami byłem wówczas najbardziej zafascynowany. Ojciec przywoził mi płyty ze Stanów, m.in. Armstronga, Glena Millera i Benny Goodmana. Jako kapitan LOT-u, bywał tam dość często. W wieku 12 lat postanowiłem się zapisać się do szkoły muzycznej na klarnet. A wybrałem klarnet oczywiście z powodu fascynacji grą Benny Goodmana. To były moje pierwsze inspiracje. Później, kiedy zabrałem się za saksofon tenorowy w średniej szkole muzycznej, zainteresowałem się tzw. jazzem nowoczesnym, (od Be-Bopu lat 40’ do współczesnych form), poznając muzykę największych mistrzów, przede wszystkim saksofonu tenorowego. Odkryłem praktycznie nieskończone pokłady muzycznego słownika środków wyrazu, które zacząłem poznawać i rozwijać, fascynując się tym coraz bardziej. Jazz jest niesamowicie bogaty melodycznie, harmonicznie i rytmicznie, dając przede wszystkim wolność interpretacji utworu i improwizacji, co jest istotą tego gatunku. Jazz to wolność. Wolność wypowiedzi. Moją wielką inspiracją wówczas było uczestnictwo w Warsztatach Jazzowych w Chodzieży, gdzie moim nauczycielem, mistrzem, a w późniejszych latach starszym kolegą, był Tomasz Szukalski.

Współpracowałeś z czołówką polskich i amerykańskich jazzmanów, kogo i jakie sytuacje wspominasz najlepiej?
Najlepiej wspominam pierwszy zespół, z którym współpracowałem czyli Kwartet Kazimierza Jonkisza (wybitnego polskiego perkusisty jazzowego). Od Kazimierza nauczyłem się podstaw jazzowej rytmiki, czyli jak właściwie współgrać z sekcją rytmiczną. Po roku 1989 graliśmy dość często i dużo próbowaliśmy w ćwiczeniówce śp. Jazz Clubu Akwarium w Warszawie. Dużo się nauczyłem słuchając i grywając z naszymi czołowymi jazzmanami. A także podczas nocnych nasiadówek przy flaszeczce, gdzie tłumaczono mi m.in. tajniki „ogrywania” akordów i budowania solówek, słuchając odpowiednich płyt lub nagrań.
Później, kiedy mieszkałem w Stanach, współpracując z czołowym mistrzem organów Hammonda Dr. Lonnie Smithem, nauczyłem się chyba najwięcej – grając z nim i słuchając jego rad. Po powrocie do Polski współpracowałem m.in. z Jarosławem Śmietaną, Wojciechem Karolakiem, Janem Ptaszynem Wróblewskim, Sławomirem Kulpowiczem, saksofonistą tenorowym Scottem Hamiltonem… przez 7 lat. Grając i nagrywając z nimi uczyłem się cały czas. Jazz jest nieskończony, wciąż się go uczę. Mam mnóstwo braków i długą drogę przed sobą.

Z czego w swoim 30-letnim niemal dorobku jesteś najbardziej dumny?
Myślę, że przede wszystkim z tego, że się nie poddałem i nadal staram się podążać rytmem jazzu. To ogólnie. A tak konkretnie, to najbardziej z kilku koncertów, takich jak: Jazz na Starówce 2001 ze Scottem Hamiltonem i czołowym amerykańskim perkusistą Duffy Jacksonem. W sumie ze wszystkich tras koncertowych ze Scottem Hamiltonem w latach 2001-2008. Z koncertów z Dr. Lonnie Smithem i gitarzystą Markiem Whitfieldem na Jazz Na Starówce 2005. Ważne były dla mnie także koncerty w trio w latach 2003-2007 z Wojciechem Karolakiem na organach Hammonda i Andrzejem Dąbrowskim na perkusji. Jestem również dumny z mojego ostatniego, wydanego w Polsce w 2009, albumu – Piotr Cieślikowski Trio „Alchemy of Soul”, (Wojciech Pulcyn – kontrabas, Arek Skolik – perkusja), okraszonego niezwykle entuzjastycznymi recenzjami w prasie. Myślę, że takim uhonorowaniem mojej działalności w Kraju, było przyznanie mi odznaczenia „Zasłużony dla Kultury Polskiej” w grudniu 2008 roku.

oc22RmItHzjnHYAiDKURIPnO46O3wCmnrZwCibA2DUIeJxFPc

Gdzie można Ciebie posłuchać?
Żyję głównie z grania w klubach i restauracjach na stałe. Czasem zagram jakiś koncert lub private event. Poza tym współpracuję z grupą „St. O Caribbean Jazz”, z którą w tym roku będziemy kończyć nagrywanie płyty i szykują nam się trasy koncertowe do USA i Azji. Pracuję również nad kompozycjami łączącymi jazz z elementami muzyki folkloru kanadyjskiego do mojego nowego autorskiego projektu.

Jakie masz plany i marzenia na Nowy Rok?
Przede wszystkim ten mój autorski projekt. Poza tym chcę pojechać na trochę do NYC, żeby odnowić moje jazzowe kontakty, pograć i rozejrzeć się w branży. Planuję też koncerty w Polsce.