Gdy w portfelu nie ma pieniędzy…

Lokalnie Top News kwie 10, 2018 at 10:00 am

aapieniadze

Firmy udzielające „szybkie” pożyczki będą wkrótce potrzebować miejskiej licencji, by móc działać w Toronto.

Kierownictwo miasta ma zamiar zmienić miejski kodeks, który wziąłby pod uwagę nową kategorię usług biznesowych dla instytucji, które udzielają pożyczek „do dnia wypłaty” (pay day loans). W myśl nowych przepisów firmy świadczące usługi gotówkowe musiałyby posiadać specjalną licencję zarówno od prowincji jak i od miasta. Ratusz rozważa również ograniczenie liczby tego typu punktów działających w Toronto.

Od 1 stycznia prowincja ustanowiła nowe rozporządzenie, które pozwoliłoby gminom regulować stawki w punktach z wypłatami. Podaje maksymalną kwotę w dolarach na jaką pożyczkodawca może obciążyć klienta. Ta maksymalna kwota to 15 dolarów za każde pożyczone $100.

To i tak ogromne obciążenie. W skali rocznej przekracza ono 300 procent.

Joe Mihevc

Joe Mihevc

Radny miejski Joe Mihevc, działacz walki z ubóstwem mówi, że miasto potrzebuje większej kontroli nad tą branżą usług finansowych.

- Myślę, że dla tych z nas, którzy patrzą szerzej na sytuację jaką mamy tutaj, w Toronto, te pożyczki wcale nie są ludziom pomocne – mówi Mihevc – Ich niebotycznie wysokie oprocentowanie krzywdzi ludzi, choć firmy te twierdzą, że próbują pomóc.

Mihevc uważa, że większość firm zakłada swoje punkty w dzielnicach, gdzie mieszkają ludzie o niskich dochodach.

- Oprócz ograniczania miejsc, w których można pożyczyć pieniądze, należy znacznie więcej zrobić dla edukacji ekonomicznej. Nauczyć ludzi gospodarowania pieniędzmi – twierdzi Mihevc – Korzystanie z wysoko oprocentowanych pożyczek do dnia wypłaty, którymi są kuszeni przez te firmy nie leży w ich interesie. Jest niezwykle ważne by ludzie zrozumieli, że podczas gdy oni myślą, że dostają pieniądze za jedyne $20 miesięcznie, tak naprawdę bardzo szybko tracą pieniądze. To nie jest usługa. To działanie drapieżnika.

Zgodnie z raportem, który zostanie przedstawiony Komisji ds. Licencjonowania i Standardów we wtorek, instytucje pożyczek „do wypłaty” będą musiały zapłacić 632,87 dolarów, aby uzyskać miejską licencję. Będzie również obowiązywać roczna opłata za przedłużenie w wysokości 308,99 dolarów.

„Ludzie potrzebują dostępu do usług finansowych, aby osiągnąć stabilność gospodarczą. Tradycyjne usługi finansowe, takie jak karty kredytowe, pożyczki i linie kredytowe, pomagają jednostkom mającym zdolność kredytową zarządzać swoimi finansami w trudnych momentach życiowych” – czytamy w raporcie – „Pożyczki gotówkowe wypełniają lukę kredytową dla konsumentów, którzy takiej zdolności kredytowej nie posiadają, ale są drogim sposobem na pożyczanie pieniędzy.”

Canadian Consumer Finance Association, agencja reprezentująca firmy udzielające krótkoterminowych pożyczek na niewielkie sumy „do dnia wypłaty” twierdzi, że ograniczenie tego typu firm kredytowych w ich działalności może skończyć się zmuszeniem konsumentów do szukania pożyczek u nielicencjonowanych kredytodawców-lichwiarzy, ponieważ w nagłych wypadkach życiowych nie będą mieli innych możliwości.

Komitet ds. Licencjonowania i Standardów zapozna się z tymi zaleceniami, zanim trafi do rady miejskiej w celu podjęcia ostatecznej decyzji.

Nie można też wykluczyć, że za górnolotnymi słowami radnego Mihevca o obronie biednych mieszkańców przed firmami oferującymi wysokooprocentowane pożyczki kryje się zwykłe szukanie kolejnych dochodów, które mogłyby zasilić żarłoczną miejską kasę.

A koszt udzielanych przez miasto licencji tak czy owak pokryją biedni pożyczkobiorcy, w których obronie staje radny.