Nie ma dowodów na rzekomy atak chemiczny Assada

Kanada Top News kwie 15, 2018 at 4:00 pm

Screen Shot 2018-04-14 at 16.53.48Tak twierdzi kanadyjska dziennikarka Eva Bartlett uważając, że nie było żadnego logicznego powodu na atakowanie syryjskich obiektów przez wojska koalicji pod wodzą USA. I że wszystko co powiedziano wam o Syrii jest kłamstwem…

Atak chemiczny wymierzony w syryjską ludność cywilną był barbarzyńskim i tchórzliwym aktem, który wywołał natychmiastową reakcję światowej opinii publicznej. To już drugi przypadek, który miał ostatecznie skłonić Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Francję do zawiązania koalicji, która odpowiedziała nalotami za zbrodnię dokonaną rzekomo przez reżim Assada.

Z czasem pojawiły się jednak poważne wątpliwości co do odpowiedzialności syryjskiego rządu za śmierć ponad setki osób. Także wśród samych krajów koalicji.

Po raz pierwszy wątpliwości te pojawiły się, gdy komisja ONZ pod przewodnictwem Carli del Ponte, szwajcarskiej prawnik, która pełniła funkcję głównego prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy oraz byłej Jugosławii przeprowadziła śledztwo w sprawie pierwszego ataku chemicznego. W wywiadzie udzielonym dla BBC przyznała, że była zaskoczona, gdy zebrane dowody wskazywały jednoznacznie nie na Assada, lecz na rebeliantów, którym poparcia publicznie udzielał m.in republikański senator John McCain.

Na utratę wizerunku naraziła się także inna grupa, która w 2016 roku pretendowała do Pokojowej Nagrody Nobla. Mowa o Białych Hełmach nazywana także „Centrum Syryjskiej Obrony Cywilnej”. Wielokrotnie dochodziły pogłoski o ich rzekomych powiązaniach z organizacjami terrorystycznymi i finansowaniu ich przez obcy kapitał. Nie było jednak dowodów na te twierdzenia. Z czasem w sieci zaczęły się pojawiać nagrania. Jednak i one nie stanowiły wystarczającego dowodu.

Sprawę zbadały już wcześniej kanadyjska dziennikarka Eva Bartlett oraz brytyjska niezależna badaczka i dziennikarka Vanessa Beeley.

Wszystko co powiedziano wam o Syrii jest kłamstwem – twierdzi niezależna dziennikarka Eva Bartlett (poniżej):

Potwierdziły one czarne legendy krążące wokół Białych Hełmów na konferencji prasowej ONZ i kłamstwa zachodnich mediów.

Sam Assad przekonywał, że „nie ma żadnego logicznego powodu, dla którego miałby atakować własny naród w momencie, w którym armia syryjska wraz z Rosjanami odnosiły największe sukcesy wyzwalając kolejne miasta okupowane przez ISIS”.

Coraz więcej wątpliwości oraz krytycznych głosów zaczęło się pojawiać w krajach koalicjantów, którzy przeprowadzili serię nalotów na wybrane punkty. Nie lada zdziwienie wywołało oświadczenie Sekretarza Obrony USA, Jamesa Mattisa, który jeszcze dwa miesiące temu przyznał, że USA nie posiada żadnych dowodów na użycie broni chemicznej przez reżim Assada.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, zapewnił niedawno na antenie TF1, iż jego kraj jest w posiadaniu dowodów na użycie broni chemicznej przez prezydenta jednak żadnych konkretów nie przedstawiono.

Zachodnia opinia publiczna jest podzielona w ocenie nalotów przeprowadzonych na Syrię. Zwolennicy interwencji uważają, że należy odpowiedzieć z całą stanowczością, gdy ofiarami padają niewinni. Jej przeciwnicy zaś, upatrują w niej powielanie błędów z czasów inwazji na Irak w związku z nieistniejącą jak się okazało bronią masowego rażenia.

Premier Kanady poparł naloty na Syrię za co otrzymał oficjalne podziękowania od wiceprezydenta Pence’a.