Każdy wiek ma swoje prawa

Polonijne to i owo czer 13, 2018 at 10:18 am

Elżbieta ma 54 lata, zgrabną, szczupłą sylwetkę i kasztanowe włosy. Od czterech lat jest rozwiedziona i szuka “drugiej połówki”. Posłuchajmy….

Nigdy nawet nie pomyślałam, że przed emeryturą będę szukała miłości. Byłam spełniona w małżeństwie i w zawodowym życiu. Mieliśmy z mężem tyle planów na wspólną starość, aż tu nagle, w dniu moich pięćdziesiątych urodzin, dowiedziałam się, że on odchodzi. Ot, tak, po prostu! Zostawił mnie, naszych dwóch synów i wyprowadził się do kobiety, którą ponoć pokochał.

Po jego odejściu długo zastanawiałam się, co zrobić ze swoim życiem. Z wykształcenia jestem lekarzem, finansowo stałam nieźle. Przerażała mnie jednak świadomość samotnej starości, postanowiłam więc znaleźć kogoś, kto ją ze mną spędzi. Zalogowałam się na portalu randkowym. Wiem, że to śmieszne – pani doktor romansująca w wirtualnym świecie, ale ten właśnie świat dawał mi dużo nadziei.

Nie miałam ochoty na romans z mężczyznami po 70-tce, wolałam być sama, niż pełnić rolę opiekunki dla stetryczałego faceta. Szukałam więc mężczyzny w moim wieku, zadbanego, wyznającego podobne wartości i – nie ukrywam – finansowo niezależnego. Mógłby być wdowiec, ewentualnie rozwodnik, nawet z dziećmi. Wiadomo, że jak ma się ponad 50 lat, to ciągnie się za sobą bagaż doświadczeń.

Nim zdecydowałam się na portal randkowy, razem z przyjaciółką wychodziłyśmy wieczorami do okolicznych klubów, barów i restauracji. Ale czułyśmy się okropnie – najczęściej byłyśmy tam najstarszymi kobietami, a młodzi ludzie dziwnie na nas spoglądali. Nie mogłyśmy znaleźć żadnego miejsca, gdzie spotykaliby się ludzie w naszym wieku, a na klub seniora, czułyśmy się zbyt młode. Pozostały więc portale randkowe….

No i zaczęło się! Jako pierwsi zaczęli się odzywać dużo starsi ode mnie mężczyźni, szukający kogoś kto się nimi zajmie – ugotuje, posprząta, zrobi pranie. Taka perspektywa mnie jednak nie interesowała. Z kolei panowie mniej więcej w moim wieku pisali wprost, że jestem: miła, zabawna, czarująca, mądra itp., ale za stara! No tak, jak mężczyzna dba o siebie i ma pieniądze, to nawet gdy jest starszy zainteresuje sobą młodą kobietę (w końcu tak postąpił mój mąż).  Wyszło na to, że kobiecie w moim wieku pozostają już tylko panowie z piwnymi brzuchami albo potrzebujący gosposi. Nie oczekiwałam królewicza na białym koniu, ale kogoś, kto tak jak ja czuje się samotny i boi się starości, kogoś, kto chciałby w spokoju i zrozumieniu spędzić ze mną życie.

Na moje nieszczęście, na tym samym randkowym portalu zalogował się pielęgniarz ze szpitala, w którym pracuję. Stałam się dla niektórych pośmiewiskiem, bo to przecież nie wypada, by pani doktor wyprawiała takie rzeczy! Nie zdawałam sobie sprawy jak dużo jadu mogą wylewać z siebie ludzie.

Nie uważałam, że korzystanie z portali randkowych to wstyd – wręcz przeciwnie! Każdy ma prawo do szczęścia, miłości i bliskości drugiej osoby. Nie jest ważne, czy to jest osoba poznana na urodzinach u koleżanki, czy przez internet. Niestety, innego zdania byli moi współpracownicy.

Zamknęłam konto na portalu, zmieniłam miejsce pracy i czekam, co los przyniesie…