“Cudotwórca z Mississaugi” aresztowany w Polsce

Polacy w Kanadzie Series Top News grud 11, 2018 at 10:00 am
Bogdan S. mieszkał przez wiele lat w Mississaudze

Bogdan S. mieszkał przez wiele lat w Mississaudze

Nazywał sam siebie mistrzem uzdrawiania. Miał pomagać ludziom odzyskać siły duchowe i zdrowie. Ale za drzwiami swojego eleganckiego gabinetu, jak zeznają pacjentki, przeprowadzał zakazane seanse. 

Zdaniem śledczych znany bioenergoterapeuta, 62-letni Bogdan S. z Krakowa stosował haniebną “terapię”. Otóż – według prokuratury – “leczył” swoje pacjentki… seksem – jak informuje Fakt24. Za swoje “nowatorskie” pomysły na uzdrawianie brał olbrzymie pieniądze…

Bogdan S. cieszył się dużą popularnością wśród miłośników medycyny niekonwencjonalnej. Często pojawiał się w mediach. Z wykształcenia technolog żywienia, w latach 80. wyjechał z Polski do USA i Kanady (od 1988), gdzie – jak sam pisze na swojej stronie internetowej – jego moce uzdrawiania się nasiliły.

Bioenergoterapeuta chętnie spotykał się z Polonią, udzielał wywiadów w radiu i telewizji. Dwa lata temu wrócił do rodzinnego Krakowa, gdzie otworzył gabinet bioenergoterapii. Choć jego “usługi” do tanich nie należały (za wizytę trzeba było zapłacić 200-400 zł) ściągali do niego pacjenci z całej Polski.

Teraz dzięki śledczym wyszło na jaw, że za drzwiami jego gabinetu dochodziło do karygodnych czynów. Bogdan S. miał molestować swoje pacjentki i zmuszać je do seksu. Jego ofiarą miały paść 26-latka i jej 48-letnia matka. Młodsza z kobiet trafiła do uzdrawiacza za namową koleżanki. Miał jej pomóc zarówno z kłopotami zdrowotnymi i emocjonalnymi.

Jak twierdzi prokuratura, mężczyzna najpierw dotykał 26-latki po całym cielę, a następnie odbył z nią stosunek płciowy. Młoda dziewczyna była tak przerażona i zawstydzona, że bała się komukolwiek powiedzieć o tym co się jej przydarzyło, nawet własnej matce. A ta niczego nieświadoma również skorzystała z usług Bogdana S. I podobnie jak córka twierdzi, że została przez niego wykorzystana.

Jak informuje Fakt24, 48-latka także trzymała w tajemnicy to, co wydarzyło się w gabinecie. Dopiero po roku córka wyznała matce, jak wyglądało “leczenie”. Obie zdecydowały się opowiedzieć o tym policji. Ta przypuszcza, że ofiar jest więcej.

Bogdan S. usłyszał już zarzuty doprowadzenia podstępem do obcowania płciowego za co grozi mu kara nawet do 12 lat więzienia. Jest pod dozorem policji. Nie może także wykonywać zawodu bioenergoterapeuty i nie może zbliżać się do poszkodowanych. Nie chciał rozmawiać z mediami.

Śledczy apelują do kolejnych ewentualnych pokrzywdzonych kobiet o zgłaszanie się na policję.