Kanadyjczyk skazany w Polsce za przestępstwo, którego nie popełnił

Kanada Top News sty 25, 2019 at 12:30 pm

zz harrisMatthew Harris skazany został przez sąd tylko dlatego, że pomylono go z inną osobą o tym samym imieniu i nazwisku. Niestety, będzie musiał jeszcze poczekać na sprawiedliwość…

Chociaż wczoraj miała się odbyć pierwsza rozprawa “odwoławcza”, ostatecznie do niej doszło. Wszystko dlatego, że… nie zjawił się prokurator.

Matthew Harris od kilku lat mieszka z żoną i dziećmi w Wielkopolsce. Pod koniec 2018 roku otrzymał wezwanie do zapłaty kary grzywny w wysokości 7000 zł za rzekomo niepłacone podatki jego firmy. Taki wyrok zapadł jeszcze w 2017 roku, lecz sam Matthew Harris w ogóle nie wiedział o sprawie.

A problem jest tym większy, że oskarżono i skazano go niesłusznie, gdyż… pomylono go z Amerykaninem o tym samym imieniu i nazwisku.

– To pokazuje jak działają urzędy i sądy w Polsce oraz jak weryfikują informacje. Z niewinnego człowieka zrobiono przestępcę. Nie mogliśmy uwierzyć, że mogło dojść do takiej pomyłki – nie ukrywa rozgoryczenia Anna Harris, polska żona Kanadyjczyka.

W latach 2012-2013 amerykańska spółka Iloop Mobile, która posiada swój oddział w Krakowie, nie opłaciła części podatków w stolicy Małopolski. Na czele spółki stoi Amerykanin Matthew Harris. I to jego właśnie powinien oskarżyć i skazać krakowski sąd. Zamiast tego skazano jednak Kanadyjczyka.

Jako pierwszy postępowanie wszczął Małopolski Urząd Skarbowy, który zwrócił się do Urzędu ds. Cudzoziemców o informacje ws. Matthew Harrisa. A ten przekazał dane dotyczące Kanadyjczyka. Tym samym urząd skarbowy oskarżył niewłaściwą osobę, a sprawa trafia do sądu. Jednak nawet tam nie zorientowano się, że wszystkie podane dane dotyczą niewłaściwej osoby, co doprowadziło do niesłusznego wyroku.

W czwartek w krakowskim sądzie miała odbyć się pierwsza rozprawa po tym, jak Matthew Harris zgłosił się do dyspozycji sądu, a jego adwokatka złożyła wniosek o wyznaczenie terminu rozprawy i przeprowadzenie normalnego procesu.

– To specjalna procedura, dzięki której prawomocny wyrok traci moc w chwili stawienia się skazanego na rozprawie, a sprawa będzie rozpatrywana na nowo już przy udziale Matthew Harrisa – mówi mecenas Łączkowska-Majda.

Ostatecznie do rozprawy jednak nie doszło, bo w sądzie nie stawił się… prokurator.

Tym samym sąd musiał odroczyć rozprawę do połowy marca. Jednocześnie zobowiązał także prokuraturę do tego, by w terminie siedmiu dni przedstawiła swoje stanowisko w tej sprawie.