Chciałem tylko, żeby przestała mówić

Kanada Series Top News luty 3, 2019 at 2:07 pm

Screen Shot 2019-02-03 at 14.05.1529-letni Josh Burgess z Calgary udusił żonę i zakopał w ogrodzie. 

– Chciałem tylko, żeby przestała mówić – tak tłumaczył się przed śledczymi. Mężczyzna z zimną krwią zamordował swoją żonę – 25-letnią Shannon Madill, a później towarzyszył jej bliskim w poszukiwaniach. Josh Burgess udusił ją, a ciało zakopał w ogrodzie. Makabryczna prawda wyszła jednak na jaw. Zabójca stanął przed sądem i usłyszał wyrok.

Josh i Shannon byli całkiem różni. On stwarzał wrażenie cichego i spokojnego, ona kochała znajdować się w centrum uwagi. Choć wiele ich dzieliło, połączyła miłość. Para spotykała się przez cztery lata, a następnie wzięła ślub. Zakochani zamieszkali w Calgary.

W 2014 roku ich związek się rozpadł. Shannon Madill planowała przeprowadzkę do oddalonego o trzy godziny jazdy samochodem Edmonton.

27 listopada w domu pary rozegrał się horror. Pomiędzy małżonkami doszło do awantury. Podczas kłótni 25-latka miała powiedzieć Joshowi, że „żałuje, że go poślubiła” oraz, że „już go nie potrzebuje”.

Mężczyzna zeznał później, że nie mógł znieść tych słów. Chcąc uciszyć żonę, zakrył jej dłonią usta. Ta go jednak ugryzła. Wtedy chwycił ją za szyję i zacisnął ręce. Na tym nie skończył. Dusił ją także paskiem. Gdy zorientował się, że  nie żyje, ukrył jej ciało w plastikowym koszu i wystawił na patio. Planował poczekać aż ziemia odmarznie i je zakopać.

Nagłe zniknięcie Shannon Madill zaniepokoiło jej bliskich. Nie wpadała w odwiedziny, nie odbierała również telefonu. 1 grudnia siostra ofiary - Erin – zgłosiła policji jej zaginięcie. Rodzina Shannon nie podejrzewała Josha. Co więcej, mężczyzna aktywnie uczestniczył w poszukiwaniach. Wziął nawet udział w konferencji prasowej, podczas której bliscy zaginionej modlili się o jej bezpieczny powrót.

Miesiące mijały, a Josh Burgess na nowo układał sobie życie. Gdy nadeszła wiosna i ziemia odmarzła, wykopał w ogrodzie dół i ukrył w nim zwłoki żony. Grób przykrył gałęziami i cementowymi płytami.

Nie miał jednak pojęcia, że znalazł się w kręgu podejrzeń policjantów. W lipcu 2015 roku do jego drzwi zapukali śledczy. Mieli nakaz przeszukania.

Josh wiedział, że niebawem makabryczna prawda wyjdzie na jaw i nie chciał wpuścić do domu mundurowych. Zabarykadował się w środku. Telefonicznie przyznał się do zabójstwa Shannon. Po kilku godzinach zgodził się oddać w ręce stróżów prawa. Gdy wyszedł z domu, na ich oczach podciął sobie gardło. Rana była jednak powierzchowna. Trafił do szpitala, gdzie zajęli się nim lekarze.

– Pochowałem ją w ogrodzie, bo chciałem, żeby przy mnie była – tłumaczył podczas przesłuchania. Zapytany o to, dlaczego odebrał partnerce życie, odpowiedział: „chciałem tylko, żeby przestała mówić”.

W sierpniu 2015 roku odbył się pogrzeb ofiary. Gdy Josh Burgess stanął przed sądem, ten skazał go na dożywocie z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie najwcześniej po 10 latach odsiadki.

– Czuję się zdradzony. Josh nie był nieznajomym z ulicy tylko kimś, kogo powitaliśmy w naszej rodzinie – powiedział David, ojciec ofiary.

– Mam nadzieje, że dziś widzę cię po raz ostatni – zwrócił się do oskarżonego.

– Jest mi bardzo przykro z powodu tego, co się stało. Przysięgałem, że będę się nią opiekować bez względu na wszystko. Zawiodłem ją – oświadczył skazany.