Chamskie sąsiedztwo – wszyscy są bezradni

Lokalnie Series Top News luty 7, 2019 at 6:00 am

aasasiad

Mieszkańcy stuletniego budynku w centrum Toronto mają już dość sąsiadów z pobliskiego apartamentowca, którzy zrzucają z balkonów butelki po alkoholu, kości i niedopałki papierosów.

Prośby do władz miasta o interwencję nie skutkują, a problemy z chuligańskimi wybrykami mieszkańców wybudowanego przed trzema laty condominium ciągną się od przeszło dwóch lat.

Budynek Graphic Arts ze swoimi jońskimi kolumnami w pobliżu Richmond Street i Bay Street ma 107 lat i bogatą historię. W przeszłości mieściła się tu redakcja popularnego czasopisma „Saturday Night Press” i pracowni graficznej. Później w budynku tym pracowali artyści ze słynnej „Grupy Siedmiu”, których znane na całym świecie prace zostały umieszczone w McMichaels Museum w Kleinberg pod Toronto. W końcu pięciopiętrowy dom został ostatecznie przekształcony w budynek biurowo – mieszkalny.

Przed trzema laty tuż obok Graphic Arts został wybudowany 54-kondygnacyjny wieżowiec mieszkalny, który wygląda jakby „wisiał” nad swym historycznym sąsiadem.

Od początku budowy wieżowca zarządca nieruchomości Graphic Arts zaczął odczuwać problemy.

- Jeszcze w czasie budowy, pewnego dnia przez świetlik w dachu wpadł duży młot i trafił prosto na czyjeś biurko – opowiada Michael Kalisperas, właściciel Royale Grande Property Management firmy zarządzającej budynkiem Graphic Arts – Na szczęście nikt w tym czasie przy tym biurku nie siedział.

 Michael Kalisperas

Michael Kalisperas

Problemy nie ustały po zakończeniu budowy.

Kalisperas mówi, że niektórzy mieszkańcy condominium, którzy mają balkony znajdujące się nad Graphic Arts zaczęli rzucać z nich niedopałki i śmieci. Tak się składa, że lądują one albo w bezpośrednim sąsiedztwie stuletniego domu albo na jego dachu, albo na tarasach mieszkańców.

- Martwimy się, bo nasz budynek jest częściowo drewniany, a przez to łatwopalny – mówi.

Podczas krótkiego spaceru wokół Graphic Arts i po jego dachu reporterka CBC Lisa Xing znalazła kości kurczaka, podarte skarpetki, stare poduszki, butelki po piwie i setki papierosowych petów.

aasasiad3

- To nieodwracalna szkoda dla naszego budynku – skarży się Kalisperas.

Mieszkania na ostatnim piętrze Graphic Arts mają duże tarasy, ale jego mieszkańcy obawiają się na nie wychodzić, bo nigdy nie wiadomi co im spadnie na głowę.

- To piękny budynek, ale coraz trudniej tu mieszkać – mówi właściciel jednego z apartamentów z Graphic Arts, Richard Blundell.

Pewnego dnia musiał nawet zmywać czyjeś wymiociny, które wylądowały na jego tarasie.

Richard Blundell

Richard Blundell

- To obrzydliwe. Przecież taras to przedłużenie, część mojego mieszkania. Chcę cieszyć się tą przestrzenią – mówi.

Kalisperas i Blundell próbowali współpracować z zarządcami condominium, próbowali też interweniować u władz Toronto, ale twierdzą, że egzekwowanie prawa jest prawie niemożliwe.

Firma zajmująca się zarządzaniem nieruchomościami, FirstService Residential administrująca wieżowcem, nie chciała rozmawiać z reporterką CBC ani przedstawić swojego stanowiska w tej sprawie.

- Straciłem już wiarę – mówi Blundell – Nie powinienem ciągle pukać do ich biura i mówić: „Hej, ktoś z waszego domu rzucił palącego się papierosa na mój taras, albo że ktoś się na niego wyrzygał.

Kalisperas uważa, że budowa wieżowca w tak małej odległości nigdy nie powinna zostać zatwierdzona.

aasasiad2

Zastanawia się nad instalacją kamer monitoringu, ale wątpi, by udało się złapać kogoś na kilkudziesięciu piętrach.

Reporterka CBC skontaktowała się z działem planowania w Urzędzie Miasta Toronto chcąc dowiedzieć się, dlaczego budowa wieżowca została zatwierdzona. Urzędnicy sprawdzają dokumentację. Jednocześnie miejski urząd ds. pozwoleń i norm potwierdza, że ​​ludzie wyrzucający śmieci z balkonów robią to nielegalnie, ale by zostali ukarani grzywną 365 dolarów, muszą zostać złapani.

Adwokatka Danielle Swartz specjalizująca się w sporach sąsiedzkich ma inną sugestię.

- W rzeczywistości zależy to od właścicieli condominiów. Oni muszą być oczami i uszami i wiedzieć co się dzieje – mówi.

Danielle Swartz

Danielle Swartz

Swartz uważa, że problemy mieszkańców Graphic Arts mogą doprowadzić do pozwów cywilnych lub dochodzenia karnego w przypadku ewentualnych obrażeń ciala.

- Jeśli jesteś właścicielem dużego budynku obok małego i jesteś w tak bliskim sąsiedztwie, a ludzie z balkonów wyrzucają butelki … to musisz mieć świadomość, że masz naprawdę duży problem z bezpieczeństwem – twierdzi adwokatka.

Ostatnio w duże mrozy było trochę spokojniej. Deszcz petów i butelek jakby ustał. Ale jak się tylko nieco ociepli…