Cywilizacja śmierci w Toronto

Lokalnie Series Top News marz 27, 2019 at 10:00 am

aamaid3

Grupa entuzjastów eutanazji zbiera fundusze na budowę torontońskiego „domu śmierci”.

Nawet w młodym wieku Edite Flaums wiedziała, gdzie nie chce spędzić ostatnich dni. 81-letnia kobieta z Toronto pamięta czasy, kiedy ona i jej siostry odwiedzały krewnych w długoterminowych placówkach opieki zdrowotnej.

- Powiedziałyśmy sobie wtedy, że nigdy nie chcemy być w takich miejscach, gdzie przebywają ludzie, którzy tak naprawdę nie żyją lub zajmować się nimi. Nigdy nie chciałyśmy być ciężarem dla społeczeństwa – opowiada Flaums.

Mimo tych deklaracji młodsza siostra pani Flaums spędziła ostatnie miesiące swojego życia właśnie w takim miejscu, zdaniem jej siostry, ostatnim w którym chciała się znaleźć – w domu opieki długoterminowej na północy Toronto.

Dwa lata po tym, jak w Kanadzie zalegalizowano medyczne zabójstwa osób chorych na życzenie, zwolennicy eutanazji twierdzą, że nadal istnieją poważne bariery nie pozwalające ludziom umrzeć w otoczeniu, w którym chcieliby pożegnać się z życiem. Jak twierdzą – dla niektórych miejsce, w którym chcą umrzeć, nie jest tym, gdzie są zmuszeni umrzeć.

W związku z tym grupa pracowników służby zdrowia rozpoczęła akcję zbierania funduszy na zakup nieruchomości w okolicy Toronto, gdzie będzie można zaoferować chętnym „wspomaganą” śmierć w „domowej oprawie”.

Pomoc medyczna w umieraniu, zwana w żargonie entuzjastów eutanazji w skrócie MAID (Medical Assistance In Dying) stała się legalna w Kanadzie w 2016 r. Wśród prawnych kryteriów kwalifikowalności jest wymóg by śmierć była racjonalnie przewidywalna.

Krytycy tego zapisu wskazują, że każde ludzkie życie kończy się niechybną śmiercią, a więc jest „racjonalnie przewidywalna”.

Pani Flaums opowiada, że jej siostra poprosiła o MAID i spełniła kryteria. Dwóch lekarzy podpisało się na jej życzenie. Ale okazało się, że ostateczna egzekucja eutanazji nie jest taka prosta. Dom opieki dla osób przewlekle chorych prowadzony był przez organizację, która nie godziła się na takie praktyki na terenie ośrodka. Siostra pani Flaums musiała zostać przeniesiona do szpitala, w którym mogła odbyć się procedura uśmiercania.

Edite Flaums

Edite Flaums

- Lekarze rodzinni, którzy są głównymi usługodawcami, czasami mają trudności ze znalezieniem odpowiedniej lokalizacji do przeprowadzenia procedury MAID – mówi Tom Foreman, etatowy etyk w torontońskiej służbie zdrowia, odziany w strój stylizowany na ubiór księdza lub pastora – Własny dom i własne łóżko nie zawsze są dobrym wyborem, ponieważ rodziny pacjentów mogą czuć się niekomfortowo w tym domu po ich śmierci.

Tak więc przeszkody w swobodnym zabijaniu na życzenie piętrzą się przed entuzjastami eutanazji. Niektóre placówki opieki zdrowotnej, takie jak ta, w której przebywała siostra Flaums, nie zezwalają na tę procedurę z powodów kulturowych lub religijnych. Szpitale mogą być hałaśliwe i zajęte.

- Wiemy, że lekarze i rodziny wynajmują pokoje hotelowe do wykonania procedury – powiedział Foreman.

Stąd pomysł stworzenia „współczującego miejsca na ostatnie godziny”.

Jego pomysłodawcy twierdzą, że będzie to pierwszy tego typu obiekt w Kanadzie – stworzy przestrzeń, w której pacjenci, którzy chcą śmierci, spędzają ostatnie godziny razem z rodziną i przyjaciółmi. Foreman jest częścią grupy zajmującej się pozyskiwaniem funduszy zaangażowanej w tworzenie projektu.

- Tak naprawdę chodzi o to, by poszerzyć ofertę dla osób chętnych do poddania się eutanazji zachowując wrażliwość, współczucie i odpowiednią atmosferę – stwierdził etyk Foreman.

Tom Foreman, etatowy etyk w torontońskiej służbie zdrowia

Tom Foreman, etatowy etyk w torontońskiej służbie zdrowia

Foreman zaznacza, że MAIDHouse nie będzie placówką opieki zdrowotnej. Będzie to centrum dostępu i zasobów.

- Lekarz, który będzie chciał znaleźć odpowiednie miejsce do wykonywania MAID, będzie mógł tam przyjść ze swoim pacjentem – opowiada etyk.

Grupa zwróciła się do rządu Ontario kilka miesięcy temu, aby przedyskutować projekt, licząc na pewne środki finansowe na pokrycie kosztów w pierwszym roku funkcjonowania domu umierania.

- Nawet nie otrzymaliśmy od nich odpowiedzi. Odmawiają rozmowy z nami – żali się Foreman – To rozczarowujące, zwłaszcza że projekt spełniłby kilka wyznaczonych przez rząd celów.

- Dom dla pacjentów poszukujących medycznie wspomaganej śmierci wywarłby presję na system opieki zdrowotnej, byłby bardziej skoncentrowany na pacjencie i pomógłby ulżyć przeludnionym szpitalom – wylicza zalety obiektu Foreman.

Pytany przez dziennikarkę CBC rzecznik Ministerstwa Zdrowia i Opieki Długoterminowej w Ontario powiedział, że wniosek jest rozpatrywany i obecnie nie podjęto żadnych decyzji.

- Nie ma powodu, by tańczyć – dodaje ze zrozumieniem Foreman – Praktyka MAID jest moralnie kontrowersyjna i akceptujemy fakt, że nie wszyscy się na nią godzą.