Odnaleziono Polaka z Kanady i porwane przez niego dzieci

Polacy w Kanadzie Series Top News maj 15, 2019 at 12:30 pm

zz andrzej2Mieszkający w Kanadzie 68-letni Andrzej Sz. w 2017 roku porwał swoje małe dzieci. Ukrył je w Polsce szkole prowadzonej przez zakonnice. Został odnaleziony i aresztowany…

Mężczyznę zatrzymano w Warszawie. Ojciec Andreasa i Diego przez dwa lata ukrywał się z dziećmi za granicą i w szkole sióstr zakonnych, wmawiając im, że świat wokół jest straszny i jak sami wyjdą z domu, to zostaną zamordowani.

Do zaginięcia chłopców doszło w czerwcu 2017 roku.

8-letni Diego i rok starszy Andreas zostali porwani przez ojca. 66-letni wówczas ojciec również zniknął. Był poszukiwany jako sprawca tzw. rodzicielskiego uprowadzenia. Nie potrafił pogodzić się z decyzją zielonogórskiego sądu, który nakazał oddanie dzieci ich matce, Kubance z kanadyjskim obywatelstwem.

Policja była bezradna. W poszukiwania dzieci zaangażowano m.in. Krzysztofa Rutkowskiego. Śledczy podejrzewali, że dzieci przebywają w ukryciu i są tylko z ojcem. Z mężczyzną nie było żadnego kontaktu.

zz andrzej1Jak udało się ustalić, chłopcy nie byli zarejestrowani w żadnej szkole ani oddziale ZUS-u. Ich ojciec prawdopodobnie używał też nieswoich kart płatniczych. Dopiero po niemalże dwóch latach mężczyznę udało się odnaleźć w Warszawie. Chłopcy przebywali w jednej ze szkół prowadzonych przez… siostry zakonne.

Po zatrzymaniu Sz., 9-letni Andreas i jego brat trafili pod opiekę matki. Byli przerażeni. Bali się podejść do zapłakanej kobiety. Dlaczego?

Jak się okazało, 68-latek straszył małe dzieci śmiercią, mówiąc im, że jak wyjdą gdzieś sami to zostaną zamordowani.

– To był emocjonalny terror w stosunku do dzieci, to nie miało nic wspólnego z miłością – mówi mecenas Anna Drobek z Zielonej Góry, pełnomocnik matki chłopców.

Ojciec zastraszał małych chłopców atakami terrorystycznymi, pokazując ich skutki. Mówił synkom, że na zewnątrz bez ojca czeka ich taki sam los.

Okaleczał dzieci emocjonalnie strasząc śmiercią, a jednocześnie uczył nienawiści do matki i strachu przed nią, ograbiając z prawdziwych uczuć. Swoje relacje budował tylko na miłości do siebie i swojej siostry, strasząc dzieci otoczeniem. To miało zapewnić mu kontrolę nad synami – dodaje Anna Drobek.

Mężczyzna przebywał z dziećmi przez 1,5 roku za wschodnią granicą, a potem przez pół roku w Warszawie. Tam dzieci trafiły do szkoły sióstr zakonnych pod zmienionymi imionami. W porwaniu pomagała mężczyźnie jego siostra.

Andrzeja Sz. stać było na ukrywanie się z synami. W przeszłości mężczyzna pracował w Kanadzie m.in. jako pracownik elektrowni atomowej.

– To dla mnie najpiękniejsza chwila zobaczyć znowu moich synków, których porwał ojciec – mówi Yaquelin Tamayo.

Kobieta z dziećmi już jest w Kanadzie, a Polak za karatami. Został tymczasowo aresztowany. Odpowie za porwanie dzieci.