Wirus zamyka ubojnie. Wołowina może sporo podrożeć

Wirus zamyka ubojnie. Wołowina może sporo podrożeć

Zachorowania na Covid-19 powodują straty w przemyśle mięsnym. Zakład w Albercie, w którym przetwarzana jest aż jedna trzecia wołowiny trafiającej do sklepów, został czasowo zamknięty. Możemy spodziewać się wzrostu cen.

Ubojnia firmy Cargill Inc. w High River w południowej części Alberty została czasowo zamknięta, gdy zmarła jedna osoba, a zachorowało aż 515 z 2 tys. pracowników.

Już 10 dni wcześniej związki zawodowe działające w tym zakładzie alarmowały media, że chorych na Covid-19 jest wiele osób, a w firmie nie są przestrzegane zasady bezpieczeństwa, takie jak zachowywanie odległości między pracownikami.

Telewizja CBC podała, że inspektor weterynaryjny przeprowadził inspekcję zdalnie – pracownik Cargill przeszedł po zakładzie z telefonem z włączoną kamerą, podczas gdy inspektor oglądał transmisję na ekranie komputera.

Ministerstwo pracy Alberty twierdzi, że w tej procedurze nie było nic nadzwyczajnego, a pracownikowi z kamerą towarzyszył przedstawiciel związków zawodowych. Niemniej związki domagają się niezależnego dochodzenia, a zakład został czasowo zamknięty.

Burmistrz Calgary Naheed Nenshi powiedział, że większość z tych, którzy zachorowali w zakładach, to mieszkańcy Calgary, a liczba osób zakażonych wśród pracowników, ich rodzin i znajomych może już sięgać 800, czyli jednej trzeciej wszystkich przypadków zakażenia koronawirusem w Albercie.

Dzień po zamknięciu zakładów w High River w jednym z największych w Kanadzie zakładów pakowania mięsa, JBS w Brooks w Albercie, zachorowało 67 osób. Zakład ograniczył pracę do jednej zmiany. Choć JBS zwiększyło wynagrodzenia, to wiele osób, bojąc się zakażenia, nie przychodzi do pracy.

Pakowalnia mięsa JBS Foods w Brooks. 55 proc. mięsa wołowego, pochodzącego z kanadyjskich rzeźni trafia na rynek krajowy

Zakłady Cargill i JBS przetwarzają łącznie ok. 70 proc. mięsa wołowego, które podlega inspekcji kanadyjskich federalnych inspektorów weterynaryjnych. Premier Trudeau zapowiedział monitorowanie sytuacji.

228 tys. osób w Kanadzie pracuje w sektorze powiązanym z hodowlą bydła rzeźnego. Według szacunków w zależności od sytuacji na rynku, branża może stracić do 500 mln dol.  do końca czerwca, z tego względu, że zwierzęta nie są sprzedawane do rzeźni, a to oznacza dla hodowców spadek uzyskiwanych cen.

W rzeźni zamkniętego zakładu Cargill dokonywano codziennie uboju ok 4,5 tys. zwierząt. Przedstawiciele branży już mówią o 30 proc. spadku cen płaconym hodowcom. Zapewniali, że w razie potrzeby będzie ograniczany eksport.

55 proc. mięsa wołowego, pochodzącego z kanadyjskich rzeźni, trafia na rynek krajowy, a z 56 krajów-importerów kanadyjskiej wołowiny największym odbiorcą jest rynek amerykański.

Więcej – TUTAJ.