Napięcia społeczne w Iranie eskalują, władze blokują internet, demonstranci podpalają
Napięcia społeczne w Iranie eskalują, władze blokują internet, demonstranci podpalają
W piątek Iran został w znacznym stopniu odizolowany od świata, gdy rząd zdecydował się na odcięcie dostępu do internetu, próbując w ten sposób zdławić nasilające się protesty. Nagrania z ulic pokazywały płonące budynki i pojazdy w trakcie antyrządowych demonstracji w kilku miastach kraju.
W telewizyjnym wystąpieniu Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamenei zapowiedział, że nie ustąpi, zarzucając protestującym działanie na rzecz emigracyjnych ugrupowań opozycyjnych oraz Stanów Zjednoczonych. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka informowały jednocześnie, że na południu kraju policja otworzyła ogień do demonstrantów.
Choć obecne zamieszki nie zgromadziły tak szerokiego poparcia społecznego jak wcześniejsze protesty polityczne, ekonomiczne czy związane z prawami człowieka z ostatnich 15 lat, wiadomo, że zginęło już kilkadziesiąt osób. Władze wydają się szczególnie osłabione z powodu trudnej sytuacji gospodarczej oraz konsekwencji ubiegłorocznego konfliktu z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi.
Początkowo demonstracje skupiały się na problemach ekonomicznych – irański rial stracił w ubiegłym roku około połowy wartości wobec dolara, a inflacja w grudniu przekroczyła 40 proc. – jednak z czasem hasła protestujących zaczęły być bezpośrednio wymierzone w rządzących.
Awaria sieci internetowej znacząco ograniczyła przepływ informacji. Połączenia telefoniczne z Iranem były niemożliwe. Z informacji zamieszczonych na stronie lotniska w Dubaju wynikało, że odwołano co najmniej 17 lotów między Dubajem a irańskimi miastami.
Protesty wybuchły pod koniec ubiegłego miesiąca, gdy właściciele sklepów i handlarze na bazarach sprzeciwiali się inflacji oraz spadkowi wartości riala. Szybko jednak rozlały się na uczelnie i miasta prowincjonalne, gdzie młodzi mężczyźni starli się z siłami porządkowymi.
Materiały wyemitowane nocą przez telewizję państwową pokazywały płonące autobusy, samochody i motocykle, a także pożary na stacjach metra i w bankach. Odpowiedzialnością za zamieszki obarczono Organizację Ludowych Mudżahedinów, opozycyjną grupę działającą na emigracji, znaną również jako MKO, która utraciła wpływy po rewolucji islamskiej w 1979 roku.
Reporter państwowej telewizji, relacjonujący wydarzenia z ulicy Shariati w porcie Raszt nad Morzem Kaspijskim, mówił na tle pożarów: „To przypomina strefę działań wojennych – wszystkie sklepy zostały zdewastowane”.
Nagrania wideo, które agencja Reuters zweryfikowała jako wykonane w Teheranie, pokazują setki maszerujących ludzi. Na jednym z filmów słychać kobietę skandującą: „Śmierć Chameneiemu!”.
Irańska organizacja praw człowieka Hengaw podała, że protest po piątkowych modlitwach w Zahedanie, mieście zamieszkanym głównie przez mniejszość beludżystańską, zakończył się strzelaniną, w której kilka osób zostało rannych.
Władze próbowały zastosować podwójną strategię – uznały protesty o podłożu ekonomicznym za zrozumiałe, jednocześnie potępiając, jak to określono, agresywne działania części demonstrantów i reagując represjami ze strony sił bezpieczeństwa.
Najwyższy Przywódca, stojący ponad wybranym prezydentem i parlamentem, posłużył się w swoim przemówieniu ostrą retoryką.
„Islamska Republika została zbudowana na krwi setek tysięcy godnych ludzi. Nie cofnie się przed wandalami” – powiedział, oskarżając uczestników zamieszek o próbę przypodobania się prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi.
Media państwowe cytowały również szefa wymiaru sprawiedliwości Gholamhosseina Mohseniego Ejejiego, który zapowiedział, że kary dla uczestników zamieszek będą „surowe, maksymalne i bez jakiejkolwiek prawnej pobłażliwości”.
Podzielone ugrupowania irańskiej opozycji na emigracji wezwały do kontynuowania protestów, a demonstranci skandowali hasła takie jak „Śmierć dyktatorowi!” oraz wyrażali poparcie dla monarchii obalonej w 1979 roku.
Reza Pahlawi, przebywający na wygnaniu syn zmarłego szacha, napisał w mediach społecznościowych do Irańczyków: „Oczy świata są na was zwrócone. Wyjdźcie na ulice”.
Jednak faktyczny poziom poparcia w Iranie dla monarchii oraz MKO, najgłośniejszej emigracyjnej grupy opozycyjnej, pozostaje przedmiotem sporów.
Trump, który latem ubiegłego roku bombardował Iran i w zeszłym tygodniu ostrzegał Teheran, że Stany Zjednoczone mogą wesprzeć protestujących, powiedział w piątek, że nie planuje spotkania z Pahlawim i „nie jest pewien, czy byłoby właściwe” udzielenie mu poparcia.
Niemcy potępiły przemoc wobec demonstrantów, podkreślając, że prawo do protestu i zgromadzeń musi być respektowane, a media w Iranie powinny mieć możliwość swobodnego relacjonowania wydarzeń.




Komentarze (2)
Bejsment.com – wiadomości dla Polaków w Kanadzie
polishnewspaper.ca is a website for advertisers of Wiadomości - Polish newspaper published in Toronto, Mississauga and area in Ontario - Canada.
Bejsment.com - portal dla Polaków w Kanadzie.
polishnewspaper.ca - to strona internetowa "Wiadomości" - gazeta w języku polskim wydawana Kanadzie w Toronto, Mississauga i okolicach.