Zełenski chce sprowadzić prochy Bandery
Zełenski chce sprowadzić prochy Bandery

Stepan Bandera
Prochy Stepana Bandery mogą w przyszłości zostać sprowadzone na Ukrainę. Jak poinformował szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow, rodzina przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) nie sprzeciwia się ponownemu pochówkowi, choć obawy budzi bezpieczeństwo grobu w kraju ogarniętym wojną.
Bandera został pochowany w Monachium, gdzie mieszkał po II wojnie światowej. Ałfiorow podkreślił, że trwają prace nad sprowadzeniem na Ukrainę szczątków kilku ważnych postaci historycznych, w tym również Bandery.
Temat powrócił po uroczystym pochówku sprowadzonych z Luksemburga prochów Andrija Melnyka, jednego z liderów OUN. W ceremonii na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Ukrainy uczestniczył prezydent Wołodymyr Zełenski. Zapowiedział on, że do kraju mają wrócić także szczątki innych działaczy ukraińskiego ruchu niepodległościowego, m.in. Jewhena Konowalca.

Na działania te zareagowała Rosja. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa poinformowała o złożeniu protestu wobec władz Luksemburga w związku z ekshumacją i przeniesieniem szczątków Melnyka.
Kwestia Bandery pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. W Polsce OUN i Ukraińska Powstańcza Armia są uznawane za organizacje odpowiedzialne za zbrodnię wołyńską, w której zamordowano około 100 tys. Polaków. Na Ukrainie część środowisk postrzega natomiast Banderę jako symbol walki o niepodległość.
Stepan Bandera był jednym z liderów ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. W czasie wojny został uwięziony przez Niemców w obozie Sachsenhausen. Po wojnie zamieszkał w Monachium, gdzie współpracował z brytyjskim wywiadem MI6. Zginął w 1959 roku w zamachu przeprowadzonym przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.




Komentarze (1)