Gwałtowne zamieszki we włoskich miastach
Gwałtowne zamieszki we włoskich miastach

W sobotę przez największe włoskie miasta przetoczyła się fala protestów przeciwko rosnącym kosztom życia. W Mediolanie, Turynie, Rzymie, Bolonii i Florencji demonstracje przerodziły się w gwałtowne starcia z policją. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, armatek wodnych i pałek. Zatrzymano dziesiątki osób.
Według agencji ANSA tysiące demonstrantów wyszło na ulice, domagając się poprawy warunków życia. W wielu miejscach protestujący rzucali w policjantów butelkami, petardami i racami. Właściciele sklepów i lokali usługowych zamykali okiennice w obawie przed zniszczeniami.
Już w sobotnie popołudnie minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi ostrzegał, że sytuacja może być trudna. Zapowiedział skierowanie dodatkowych sił policyjnych w najbardziej zagrożone miejsca i stanowcze reagowanie na akty przemocy.
W Turynie do starć doszło, gdy policja zablokowała demonstrantom przejście przez część miasta. Funkcjonariusze użyli tarcz i pałek, a protestujący odpowiedzieli butelkami i racami. Policja zastosowała gaz łzawiący.
W Rzymie demonstranci również obrzucili funkcjonariuszy butelkami. Policja użyła armatek wodnych. Zatrzymano tam 43 osoby.
W Mediolanie z policją starli się głównie studenci. Funkcjonariusze zablokowali marsz i użyli pałek. Podobne wydarzenia rozegrały się w Bolonii, gdzie protestujący obrzucili policjantów i karabinierów petardami.
We Florencji demonstracja została zatrzymana na jednym z mostów. Doszło do krótkotrwałych starć, ale sytuację udało się opanować.
Włoskie służby prowadzą również śledztwo dotyczące 30-letniego Marokańczyka Youssefa Sihera, podejrzewanego o prowadzenie instagramowego profilu Movimento 17 Ottobre. Mężczyzna jest objęty postępowaniem dotyczącym podżegania do popełnienia przestępstwa.




Komentarze (0)