❌
Improvements
Thank you for your feedback!
Error! Please contact site administrator!
Send
Sending...
×
  • Toronto (GTA)
  • Hamilton (ON)
Słuchaj Radia 7
Słuchaj Radia 7
Imprezy
Imprezy
Firmy
Firmy
Ogłoszenia
Ogłoszenia
  • Słuchaj Radia 7
    Słuchaj Radia 7
  • Imprezy
    Imprezy
  • Firmy
    Firmy
  • Ogłoszenia
    Ogłoszenia
  • Świat
  • October 27, 2026 , 06:00pm

Trump oskarżony o napaść sprzed 33 lat

Trump oskarżony o napaść sprzed 33 lat

Donald Trump

Była Miss Szwajcarii Beatrice Keul oskarżyła prezydenta USA Donalda Trumpa o zgwałcenie jej w 1993 roku w nowojorskim hotelu Plaza. Szczegółowy opis domniemanego zdarzenia znalazł się w raporcie przygotowanym przez demokratów z Komisji Sądowniczej Izby Reprezentantów. Biały Dom stanowczo zaprzecza oskarżeniom.

Raport dotyczy między innymi domniemanych powiązań Trumpa z Jeffreyem Epsteinem, nieżyjącym finansistą oskarżanym o wykorzystywanie seksualne nieletnich i handel ludźmi.

Autorzy dokumentu twierdzą, że Trump, Epstein i inne osoby wykorzystywali konkurs piękności Donald J. Trump American Dream Pageant do nawiązywania kontaktów z młodymi kobietami. Uczestniczki konkursu miały od 16 do 22 lat.

Według raportu w listopadzie 1993 roku 24-letnia Keul, pracująca wówczas jako modelka i specjalistka w branży finansowej, otrzymała propozycję udziału w konkursie organizowanym w Atlantic City i Nowym Jorku.

Podczas spotkania prasowego w hotelu Plaza, należącym wówczas do Trumpa, przyszły prezydent miał zaproponować jej pomoc w uzyskaniu amerykańskiej wizy oraz przyjęciu na Uniwersytet Nowojorski.

Wkrótce potem podobne obietnice miał złożyć jej Jeffrey Epstein, zapraszając ją również na przyjęcie w posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie.

Tego samego dnia przedstawiciel Trumpa miał zaprosić Keul na prywatne spotkanie w hotelowym apartamencie. Kobieta sądziła, że rozmowa może pomóc jej w dalszej karierze i edukacji.

Według przedstawionej w raporcie relacji Trump miał ją tam zaatakować i zgwałcić. Keul określiła domniemany napad jako brutalny.

Po zdarzeniu Trump miał ponownie obiecać jej pomoc w uzyskaniu wizy i rozpoczęciu studiów, jednocześnie żądając zachowania milczenia.

– Przedstawienie musi trwać – miał powiedzieć.

Jak wynika z raportu, Keul wróciła do Szwajcarii i odmówiła udziału w kolejnym konkursie sponsorowanym przez Trumpa. Kilka miesięcy później przyszły prezydent miał zadzwonić do niej i ponowić swoje propozycje. Kobieta ponownie odmówiła.

Trumpowi nie postawiono zarzutów karnych w związku z oskarżeniami Keul.

Rzeczniczka Białego Domu Lauren Bis oświadczyła w rozmowie z magazynem „People”, że przedstawione zarzuty są nieprawdziwe. Nazwała raport próbą politycznego ataku demokratów na prezydenta.

Podkreśliła również, że Trump zerwał kontakty z Epsteinem i usunął go ze swojego klubu Mar-a-Lago.

Nie jest to pierwsza sprawa dotycząca oskarżeń o przemoc seksualną wobec amerykańskiego prezydenta.

W 2023 roku ława przysięgłych w procesie cywilnym uznała Trumpa za odpowiedzialnego za wykorzystanie seksualne pisarki E. Jean Carroll oraz jej zniesławienie. Zasądzono wówczas odszkodowanie w wysokości 5 mln dolarów.

W osobnym postępowaniu dotyczącym zniesławienia Carroll przyznano dodatkowo 83,3 mln dolarów. Trump konsekwentnie zaprzeczał jej oskarżeniom i kwestionował orzeczenia sądowe.

Nowy raport może ponownie wywołać debatę o przeszłości prezydenta oraz jego dawnych kontaktach z Epsteinem. Same oskarżenia Keul nie zostały jednak rozstrzygnięte przez sąd.

Komentarze (2)

  • Najwięcej plusów
  • Najnowsze
  • Najbardziej komentowane
  • Ostatnio aktywne
  1. CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz
    CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz do kina gangsterskiego z przełomu wieków, a nie biografia kandydata na najwyższy urząd w państwie. JAWNOŚĆ BEZ CENZURY, CZYLI SOPOCKIE NOCE NA WOKANDZIE Dziennikarze opisali barwną młodość bohatera, gdy jako prężny bramkarz Grand Hotelu w Sopocie miał pełnić funkcję nieformalnego menedżera hotelowych uciech. Zadanie polegało na logistyce: dostarczaniu spragnionym gościom – głównie zamożnym turystom z Niemiec i Rosji – pań świadczących usługi seksualne bezpośrednio do pokoi. Co więcej, w opisie tym pojawia się wręcz zegarmistrzowska precyzja – inkasowanie gotówki i rygorystyczne pilnowanie, aby czas tzw. numerka nie przekroczył ani o minutę opłaconej taryfy. Prawdziwy wzór menedżerskiej efektywności i dbałości o standardy czasowe. I tu dochodzimy do najzabawniejszego momentu całej tej prawno-moralnej układanki. W Polsce, co warto przypomnieć każdemu moraliście, sama prostytucja nie jest nielegalna. Państwo patrzy na nią z boku, nie opodatkowuje jej, udając, że problemu nie ma. Karane są natomiast inne, znacznie bardziej przedsiębiorcze zachowania: kuplerstwo, sutenerstwo i stręczycielstwo. Chodzi o klasyczny model biznesowy, w którym jedna strona ciężko pracuje w pościeli, a druga – zwana potocznie alfonsami – inkasuje z tego tytułu lwią część zysków. CZY DA SIĘ W CNOTĘ PRZEKUĆ WYSTĘPEK? W świetle tego procesu linia obrony Nawrockiego staje się fascynującym polem do satyrycznych spekulacji. Skoro proces jest jawny, być może usłyszymy absolutnie przełomową linię obrony. Może okaże się, że prezydent nie czerpał z tego procederu ani grosza korzyści majątkowej? Wyobraźmy sobie ten obraz: młody Karol, kierowany wyłącznie czystym, chrześcijańskim miłosierdziem i empatią, pomagał zagubionym w Sopocie dziewczętom w nawiązywaniu międzynarodowych kontaktów kulturowych. Taki osiedlowy wolontariat, charytatywna działalność na rzecz integracji europejskiej i dialogu z sąsiadami zza Odry i Bugu. Z dobroci serca, z zegarkiem w ręku, bezinteresownie pilnował czasu, by dziewczęta się nie przemęczały. Brzmi to jak gotowy materiał na hagiografię nowego typu. Rzeczywistość półświatka, w którym orbitował bohater tego skandalu, jest jednak odarta z jakiegokolwiek romantyzmu. Sektor nieoficjalnych usług hotelowych nie istnieje w próżni. To nie są kółka różańcowe ani kluby dyskusyjne młodzieży wszechpolskiej. Krzewieniem tego biznesu, ochroną i czerpaniem zysków z najstarszego zawodu świata zajmują się zazwyczaj ci sami dżentelmeni, którzy w wolnych chwilach handlują żywym towarem, przemycają narkotyki, kradną luksusowe auta, fałszują banknoty, wymuszają haracze za tak zwaną ochronę i piorą brudną gotówkę w legalnych biznesach. To zamknięte, brutalne środowisko, w którym nie ma miejsca na przypadkowych przechodniów. DOWODY Z HOTELOWEGO PRZEŚCIERADŁA W tym miejscu pojawia się fundamentalne pytanie o standardy i higienę życia publicznego. Czy ktoś, kto według medialnych doniesień miał być tak głęboko zanurzony w realiach sopockiego półświatka, w strukturach, gdzie granica między legalnością a gangsterką była cieńsza niż hotelowe prześcieradło, powinien w ogóle aspirować do roli głowy państwa? Pytanie to wydaje się retoryczne. W normalnych warunkach politycznych taka przeszłość eliminowałaby kandydata na etapie weryfikacji przez jakąkolwiek poważną partię. A jednak żyjemy w rzeczywistości, w której niemożliwe staje się możliwym. RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY Tego, że Nawrocki na scenie politycznej jest i funkcjonuje jako pełnoprawny gracz, już nie zmienimy. Machina ruszyła, a twardy elektorat potrafi wybaczyć swoim idolom absolutnie wszystko – od kłamstw po mroczną przeszłość. Jedyną niewiadomą pozostaje teraz to, jak na opinię publiczną wpłynie całkowicie jawny proces. Gdy na sali sądowej zaczną padać konkretne nazwiska, daty, kwoty i opisy hotelowych obyczajów, kurtyna milczenia opadnie bezpowrotnie. Wyrok sądu może nie tylko zszokować dotychczasowych obrońców moralności, ale przede wszystkim przetestować wolę polityczną tych, którzy postawili na niego w tej politycznej ruletce. Sopockie noce wracają jako koszmar w świetle jupiterów warszawskiego sądu. Pytanie brzmi, czy prezydent był alfonsem? Przemysław Wiszniewski
    Odpowiedz
      Thumb up 3 : 7 Thumb down
    ~Kuba
    2h ago
    X
  2. to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    Odpowiedz
      Thumb up 1 : 8 Thumb down
    ~yebniety liberal
    3h ago
    X
  1. CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz
    CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz do kina gangsterskiego z przełomu wieków, a nie biografia kandydata na najwyższy urząd w państwie. JAWNOŚĆ BEZ CENZURY, CZYLI SOPOCKIE NOCE NA WOKANDZIE Dziennikarze opisali barwną młodość bohatera, gdy jako prężny bramkarz Grand Hotelu w Sopocie miał pełnić funkcję nieformalnego menedżera hotelowych uciech. Zadanie polegało na logistyce: dostarczaniu spragnionym gościom – głównie zamożnym turystom z Niemiec i Rosji – pań świadczących usługi seksualne bezpośrednio do pokoi. Co więcej, w opisie tym pojawia się wręcz zegarmistrzowska precyzja – inkasowanie gotówki i rygorystyczne pilnowanie, aby czas tzw. numerka nie przekroczył ani o minutę opłaconej taryfy. Prawdziwy wzór menedżerskiej efektywności i dbałości o standardy czasowe. I tu dochodzimy do najzabawniejszego momentu całej tej prawno-moralnej układanki. W Polsce, co warto przypomnieć każdemu moraliście, sama prostytucja nie jest nielegalna. Państwo patrzy na nią z boku, nie opodatkowuje jej, udając, że problemu nie ma. Karane są natomiast inne, znacznie bardziej przedsiębiorcze zachowania: kuplerstwo, sutenerstwo i stręczycielstwo. Chodzi o klasyczny model biznesowy, w którym jedna strona ciężko pracuje w pościeli, a druga – zwana potocznie alfonsami – inkasuje z tego tytułu lwią część zysków. CZY DA SIĘ W CNOTĘ PRZEKUĆ WYSTĘPEK? W świetle tego procesu linia obrony Nawrockiego staje się fascynującym polem do satyrycznych spekulacji. Skoro proces jest jawny, być może usłyszymy absolutnie przełomową linię obrony. Może okaże się, że prezydent nie czerpał z tego procederu ani grosza korzyści majątkowej? Wyobraźmy sobie ten obraz: młody Karol, kierowany wyłącznie czystym, chrześcijańskim miłosierdziem i empatią, pomagał zagubionym w Sopocie dziewczętom w nawiązywaniu międzynarodowych kontaktów kulturowych. Taki osiedlowy wolontariat, charytatywna działalność na rzecz integracji europejskiej i dialogu z sąsiadami zza Odry i Bugu. Z dobroci serca, z zegarkiem w ręku, bezinteresownie pilnował czasu, by dziewczęta się nie przemęczały. Brzmi to jak gotowy materiał na hagiografię nowego typu. Rzeczywistość półświatka, w którym orbitował bohater tego skandalu, jest jednak odarta z jakiegokolwiek romantyzmu. Sektor nieoficjalnych usług hotelowych nie istnieje w próżni. To nie są kółka różańcowe ani kluby dyskusyjne młodzieży wszechpolskiej. Krzewieniem tego biznesu, ochroną i czerpaniem zysków z najstarszego zawodu świata zajmują się zazwyczaj ci sami dżentelmeni, którzy w wolnych chwilach handlują żywym towarem, przemycają narkotyki, kradną luksusowe auta, fałszują banknoty, wymuszają haracze za tak zwaną ochronę i piorą brudną gotówkę w legalnych biznesach. To zamknięte, brutalne środowisko, w którym nie ma miejsca na przypadkowych przechodniów. DOWODY Z HOTELOWEGO PRZEŚCIERADŁA W tym miejscu pojawia się fundamentalne pytanie o standardy i higienę życia publicznego. Czy ktoś, kto według medialnych doniesień miał być tak głęboko zanurzony w realiach sopockiego półświatka, w strukturach, gdzie granica między legalnością a gangsterką była cieńsza niż hotelowe prześcieradło, powinien w ogóle aspirować do roli głowy państwa? Pytanie to wydaje się retoryczne. W normalnych warunkach politycznych taka przeszłość eliminowałaby kandydata na etapie weryfikacji przez jakąkolwiek poważną partię. A jednak żyjemy w rzeczywistości, w której niemożliwe staje się możliwym. RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY Tego, że Nawrocki na scenie politycznej jest i funkcjonuje jako pełnoprawny gracz, już nie zmienimy. Machina ruszyła, a twardy elektorat potrafi wybaczyć swoim idolom absolutnie wszystko – od kłamstw po mroczną przeszłość. Jedyną niewiadomą pozostaje teraz to, jak na opinię publiczną wpłynie całkowicie jawny proces. Gdy na sali sądowej zaczną padać konkretne nazwiska, daty, kwoty i opisy hotelowych obyczajów, kurtyna milczenia opadnie bezpowrotnie. Wyrok sądu może nie tylko zszokować dotychczasowych obrońców moralności, ale przede wszystkim przetestować wolę polityczną tych, którzy postawili na niego w tej politycznej ruletce. Sopockie noce wracają jako koszmar w świetle jupiterów warszawskiego sądu. Pytanie brzmi, czy prezydent był alfonsem? Przemysław Wiszniewski
    Odpowiedz
      Thumb up 3 : 7 Thumb down
    ~Kuba
    2h ago
    X
  2. to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    Odpowiedz
      Thumb up 1 : 8 Thumb down
    ~yebniety liberal
    3h ago
    X
  1. CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz
    CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz do kina gangsterskiego z przełomu wieków, a nie biografia kandydata na najwyższy urząd w państwie. JAWNOŚĆ BEZ CENZURY, CZYLI SOPOCKIE NOCE NA WOKANDZIE Dziennikarze opisali barwną młodość bohatera, gdy jako prężny bramkarz Grand Hotelu w Sopocie miał pełnić funkcję nieformalnego menedżera hotelowych uciech. Zadanie polegało na logistyce: dostarczaniu spragnionym gościom – głównie zamożnym turystom z Niemiec i Rosji – pań świadczących usługi seksualne bezpośrednio do pokoi. Co więcej, w opisie tym pojawia się wręcz zegarmistrzowska precyzja – inkasowanie gotówki i rygorystyczne pilnowanie, aby czas tzw. numerka nie przekroczył ani o minutę opłaconej taryfy. Prawdziwy wzór menedżerskiej efektywności i dbałości o standardy czasowe. I tu dochodzimy do najzabawniejszego momentu całej tej prawno-moralnej układanki. W Polsce, co warto przypomnieć każdemu moraliście, sama prostytucja nie jest nielegalna. Państwo patrzy na nią z boku, nie opodatkowuje jej, udając, że problemu nie ma. Karane są natomiast inne, znacznie bardziej przedsiębiorcze zachowania: kuplerstwo, sutenerstwo i stręczycielstwo. Chodzi o klasyczny model biznesowy, w którym jedna strona ciężko pracuje w pościeli, a druga – zwana potocznie alfonsami – inkasuje z tego tytułu lwią część zysków. CZY DA SIĘ W CNOTĘ PRZEKUĆ WYSTĘPEK? W świetle tego procesu linia obrony Nawrockiego staje się fascynującym polem do satyrycznych spekulacji. Skoro proces jest jawny, być może usłyszymy absolutnie przełomową linię obrony. Może okaże się, że prezydent nie czerpał z tego procederu ani grosza korzyści majątkowej? Wyobraźmy sobie ten obraz: młody Karol, kierowany wyłącznie czystym, chrześcijańskim miłosierdziem i empatią, pomagał zagubionym w Sopocie dziewczętom w nawiązywaniu międzynarodowych kontaktów kulturowych. Taki osiedlowy wolontariat, charytatywna działalność na rzecz integracji europejskiej i dialogu z sąsiadami zza Odry i Bugu. Z dobroci serca, z zegarkiem w ręku, bezinteresownie pilnował czasu, by dziewczęta się nie przemęczały. Brzmi to jak gotowy materiał na hagiografię nowego typu. Rzeczywistość półświatka, w którym orbitował bohater tego skandalu, jest jednak odarta z jakiegokolwiek romantyzmu. Sektor nieoficjalnych usług hotelowych nie istnieje w próżni. To nie są kółka różańcowe ani kluby dyskusyjne młodzieży wszechpolskiej. Krzewieniem tego biznesu, ochroną i czerpaniem zysków z najstarszego zawodu świata zajmują się zazwyczaj ci sami dżentelmeni, którzy w wolnych chwilach handlują żywym towarem, przemycają narkotyki, kradną luksusowe auta, fałszują banknoty, wymuszają haracze za tak zwaną ochronę i piorą brudną gotówkę w legalnych biznesach. To zamknięte, brutalne środowisko, w którym nie ma miejsca na przypadkowych przechodniów. DOWODY Z HOTELOWEGO PRZEŚCIERADŁA W tym miejscu pojawia się fundamentalne pytanie o standardy i higienę życia publicznego. Czy ktoś, kto według medialnych doniesień miał być tak głęboko zanurzony w realiach sopockiego półświatka, w strukturach, gdzie granica między legalnością a gangsterką była cieńsza niż hotelowe prześcieradło, powinien w ogóle aspirować do roli głowy państwa? Pytanie to wydaje się retoryczne. W normalnych warunkach politycznych taka przeszłość eliminowałaby kandydata na etapie weryfikacji przez jakąkolwiek poważną partię. A jednak żyjemy w rzeczywistości, w której niemożliwe staje się możliwym. RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY Tego, że Nawrocki na scenie politycznej jest i funkcjonuje jako pełnoprawny gracz, już nie zmienimy. Machina ruszyła, a twardy elektorat potrafi wybaczyć swoim idolom absolutnie wszystko – od kłamstw po mroczną przeszłość. Jedyną niewiadomą pozostaje teraz to, jak na opinię publiczną wpłynie całkowicie jawny proces. Gdy na sali sądowej zaczną padać konkretne nazwiska, daty, kwoty i opisy hotelowych obyczajów, kurtyna milczenia opadnie bezpowrotnie. Wyrok sądu może nie tylko zszokować dotychczasowych obrońców moralności, ale przede wszystkim przetestować wolę polityczną tych, którzy postawili na niego w tej politycznej ruletce. Sopockie noce wracają jako koszmar w świetle jupiterów warszawskiego sądu. Pytanie brzmi, czy prezydent był alfonsem? Przemysław Wiszniewski
    Odpowiedz
      Thumb up 3 : 7 Thumb down
    ~Kuba
    2h ago
    X
  2. to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    Odpowiedz
      Thumb up 1 : 8 Thumb down
    ~yebniety liberal
    3h ago
    X
  1. CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz
    CZY MAMY SUTENERA ZA PREZYDENTA? Dramat w kilku aktach, który miał rozegrać się w dyskretnej ciszy sądowych gabinetów, ku rozpaczy głównego bohatera i jego drogich mecenasów, trafi na afisz publiczny. Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, która dla Karola Nawrockiego musi być jak zimny, bałtycki prysznic w listopadowy poranek: proces przeciwko Onetowi będzie w pełni jawny. Plan był prosty, wręcz genialny w swojej politycznej naiwności – pozwać dziennikarzy śledczych za ujawnienie rewelacji z przeszłości, a potem szybko zasunąć kotarę tajemnicy państwowej czy procesowej, aby suweren nie dowiedział się zbyt wielu pikantnych szczegółów w trakcie kampanii prezydenckiej. Pech chciał, że Temida postanowiła zdjąć opaskę z oczu i zaprosić publiczność na ten wyjątkowy seans. Przypomnijmy tło tej sopockiej sagi, która brzmi jak scenariusz do kina gangsterskiego z przełomu wieków, a nie biografia kandydata na najwyższy urząd w państwie. JAWNOŚĆ BEZ CENZURY, CZYLI SOPOCKIE NOCE NA WOKANDZIE Dziennikarze opisali barwną młodość bohatera, gdy jako prężny bramkarz Grand Hotelu w Sopocie miał pełnić funkcję nieformalnego menedżera hotelowych uciech. Zadanie polegało na logistyce: dostarczaniu spragnionym gościom – głównie zamożnym turystom z Niemiec i Rosji – pań świadczących usługi seksualne bezpośrednio do pokoi. Co więcej, w opisie tym pojawia się wręcz zegarmistrzowska precyzja – inkasowanie gotówki i rygorystyczne pilnowanie, aby czas tzw. numerka nie przekroczył ani o minutę opłaconej taryfy. Prawdziwy wzór menedżerskiej efektywności i dbałości o standardy czasowe. I tu dochodzimy do najzabawniejszego momentu całej tej prawno-moralnej układanki. W Polsce, co warto przypomnieć każdemu moraliście, sama prostytucja nie jest nielegalna. Państwo patrzy na nią z boku, nie opodatkowuje jej, udając, że problemu nie ma. Karane są natomiast inne, znacznie bardziej przedsiębiorcze zachowania: kuplerstwo, sutenerstwo i stręczycielstwo. Chodzi o klasyczny model biznesowy, w którym jedna strona ciężko pracuje w pościeli, a druga – zwana potocznie alfonsami – inkasuje z tego tytułu lwią część zysków. CZY DA SIĘ W CNOTĘ PRZEKUĆ WYSTĘPEK? W świetle tego procesu linia obrony Nawrockiego staje się fascynującym polem do satyrycznych spekulacji. Skoro proces jest jawny, być może usłyszymy absolutnie przełomową linię obrony. Może okaże się, że prezydent nie czerpał z tego procederu ani grosza korzyści majątkowej? Wyobraźmy sobie ten obraz: młody Karol, kierowany wyłącznie czystym, chrześcijańskim miłosierdziem i empatią, pomagał zagubionym w Sopocie dziewczętom w nawiązywaniu międzynarodowych kontaktów kulturowych. Taki osiedlowy wolontariat, charytatywna działalność na rzecz integracji europejskiej i dialogu z sąsiadami zza Odry i Bugu. Z dobroci serca, z zegarkiem w ręku, bezinteresownie pilnował czasu, by dziewczęta się nie przemęczały. Brzmi to jak gotowy materiał na hagiografię nowego typu. Rzeczywistość półświatka, w którym orbitował bohater tego skandalu, jest jednak odarta z jakiegokolwiek romantyzmu. Sektor nieoficjalnych usług hotelowych nie istnieje w próżni. To nie są kółka różańcowe ani kluby dyskusyjne młodzieży wszechpolskiej. Krzewieniem tego biznesu, ochroną i czerpaniem zysków z najstarszego zawodu świata zajmują się zazwyczaj ci sami dżentelmeni, którzy w wolnych chwilach handlują żywym towarem, przemycają narkotyki, kradną luksusowe auta, fałszują banknoty, wymuszają haracze za tak zwaną ochronę i piorą brudną gotówkę w legalnych biznesach. To zamknięte, brutalne środowisko, w którym nie ma miejsca na przypadkowych przechodniów. DOWODY Z HOTELOWEGO PRZEŚCIERADŁA W tym miejscu pojawia się fundamentalne pytanie o standardy i higienę życia publicznego. Czy ktoś, kto według medialnych doniesień miał być tak głęboko zanurzony w realiach sopockiego półświatka, w strukturach, gdzie granica między legalnością a gangsterką była cieńsza niż hotelowe prześcieradło, powinien w ogóle aspirować do roli głowy państwa? Pytanie to wydaje się retoryczne. W normalnych warunkach politycznych taka przeszłość eliminowałaby kandydata na etapie weryfikacji przez jakąkolwiek poważną partię. A jednak żyjemy w rzeczywistości, w której niemożliwe staje się możliwym. RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY Tego, że Nawrocki na scenie politycznej jest i funkcjonuje jako pełnoprawny gracz, już nie zmienimy. Machina ruszyła, a twardy elektorat potrafi wybaczyć swoim idolom absolutnie wszystko – od kłamstw po mroczną przeszłość. Jedyną niewiadomą pozostaje teraz to, jak na opinię publiczną wpłynie całkowicie jawny proces. Gdy na sali sądowej zaczną padać konkretne nazwiska, daty, kwoty i opisy hotelowych obyczajów, kurtyna milczenia opadnie bezpowrotnie. Wyrok sądu może nie tylko zszokować dotychczasowych obrońców moralności, ale przede wszystkim przetestować wolę polityczną tych, którzy postawili na niego w tej politycznej ruletce. Sopockie noce wracają jako koszmar w świetle jupiterów warszawskiego sądu. Pytanie brzmi, czy prezydent był alfonsem? Przemysław Wiszniewski
    Odpowiedz
      Thumb up 3 : 7 Thumb down
    ~Kuba
    2h ago
    X
  2. to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    to zupelnie jak nawrocki recepcjoniska mowi ze jak wchodzil do hotelu to one od razu poznala ze to prostytutka i byla zazdrosna ze nikt jej nic nie proponowal [ nie kazdej kobiecie mozna cos zaproponowac chyba ze sprzatanie]
    Odpowiedz
      Thumb up 1 : 8 Thumb down
    ~yebniety liberal
    3h ago
    X

Najczęściej czytane
  • Ontario przegrywa walkę z bezdomnością
  • Skarga na izraelskie firmy w Kanadzie
  • Polityczne trzęsienie ziemi w Mississauga! Alvin Tedjo pokonał Parrish oraz Crombie
  • Carney: Amerykanie zbliżają się do stanowiska Kanady
  • Śmiertelny atak nożem na przyjęciu w Mississaudze
  • Prawo jazdy i karta OHIP w telefonie
  • Ziobro: Nie stać mnie na badania w USA
  • Kanadyjska gospodarka słabnie, ceny rosną
  • Kto zostanie burmistrzem Mississaugi?
  • Toronto (GTA)
  • Hamilton (ON)

Bejsment.com – wiadomości dla Polaków w Kanadzie

  • Historia Kanady
  • Kanada
  • Lokalnie
  • Polacy w Ontario
  • Rynek
  • Historia Kanady
  • Kanada
  • Lokalnie
  • Polacy w Ontario
  • Rynek
  • Historia Kanady
  • Kanada
  • Lokalnie
  • Polacy w Ontario
  • Rynek
  • Historia Kanady
  • Kanada
  • Lokalnie
  • Polacy w Ontario
  • Rynek
  • About
  • Advertise
  • Terms
  • Reklama
  • Simple Promotion
  • About
  • Advertise
  • Terms
  • Reklama
  • Simple Promotion
  • About
  • Advertise
  • Terms
  • Reklama
  • Simple Promotion
  • About
  • Advertise
  • Terms
  • Reklama
  • Simple Promotion
Bejsment.com is a news website of Polish newspaper Wiadomości published in Toronto, Mississauga and area in Ontario - Canada.
polishnewspaper.ca is a website for advertisers of Wiadomości - Polish newspaper published in Toronto, Mississauga and area in Ontario - Canada.
Bejsment.com - portal dla Polaków w Kanadzie.
polishnewspaper.ca - to strona internetowa "Wiadomości" - gazeta w języku polskim wydawana Kanadzie w Toronto, Mississauga i okolicach.
Powered by Software4publishers.com
Please write the reason why you are reporting this page:
Send
Sending...
Please register on Clascal system to message this user
Reset password Return registration form
Back to Login form
Polub Bejsment na Facebooku