Mieszkanka Toronto dostała od miasta rachunek na 40 tys. dolarów po wypadku spowodowanym przez uciekających przestępców
Mieszkanka Toronto dostała od miasta rachunek na 40 tys. dolarów po wypadku spowodowanym przez uciekających przestępców
– Byłam w kompletnym szoku. Naprawdę nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam – powiedziała Nancy Buckman.
Do wypadku doszło w grudniu 2024 roku w pobliżu centrum handlowego Fairview Mall. Buckman, obecnie 68-letnia pielęgniarka, jechała wtedy do punktu pobrań LifeLabs. Gdy skręcała w lewo z Don Mills Road w Fairview Mall Drive, w jej samochód z dużą prędkością uderzył inny pojazd.
Kobieta twierdzi, że nie widziała nadjeżdżającego samochodu. Pamięta jedynie moment zderzenia i odgłos hamowania.
W wyniku uderzenia straciła przytomność. Odzyskała ją dopiero wtedy, gdy jeden ze świadków zapukał w szybę i kazał jej natychmiast wysiąść. Podwozie jej samochodu zaczęło bowiem płonąć.
Buckman była zdezorientowana i początkowo nie rozumiała powagi sytuacji. Powiedziała świadkowi, że musi jeszcze dostarczyć próbkę do laboratorium.
– Powiedziała mi wtedy: „Nigdzie nie pójdziesz” – wspomina.
Świadek pomógł jej wydostać się z samochodu i zaprowadził do pojazdu innej rodziny, która zatrzymała się na miejscu zdarzenia. Kobieta mogła tam bezpiecznie poczekać na przyjazd służb ratunkowych.
Później dowiedziała się, że samochodem, który w nią uderzył, podróżowały osoby podejrzewane o udział w napadzie na sklep jubilerski w Fairview Mall. Po zderzeniu sprawcy uciekli z miejsca wypadku.
Subaru Forester z 2021 roku, należące do Buckman, zostało całkowicie zniszczone. Kobieta trafiła do szpitala z siniakami na klatce piersiowej i poważnym urazem szyi. Do dziś odczuwa ból i musi regularnie korzystać z fizjoterapii.
Ubezpieczyciel pokrył koszt zniszczonego samochodu oraz dalszej rehabilitacji. Okazało się jednak, że to nie koniec finansowych konsekwencji wypadku.
W lipcu kobieta otrzymała pocztą grubą kopertę z miasta. W środku znajdowała się 10-stronicowa faktura na dokładnie 40 350,11 dolarów, wystawiona przez Urząd Skarbowy Miasta Toronto.
Rachunek obejmował koszty materiałów i prac potrzebnych do wymiany słupa, który został przewrócony podczas wypadku.
Miasto wyznaczyło termin zapłaty do 22 sierpnia. W piśmie ostrzeżono, że brak płatności może doprowadzić do postępowania sądowego, a nawet zawieszenia prawa jazdy.
Buckman skontaktowała się z urzędnikami, wyjaśniając, że nie ma możliwości zapłacenia tak dużej kwoty w tak krótkim czasie. Miasto zgodziło się przedłużyć termin, ale nie wycofało żądania zapłaty.
Urzędnicy powołali się na raport policyjny, z którego miało wynikać, że to kobieta odpowiada za kolizję. Zgodnie z przyjętą interpretacją, skręcając w lewo, powinna była ustąpić pierwszeństwa nadjeżdżającemu pojazdowi.
– Byłam naprawdę wściekła – przyznaje Buckman.
Kobieta próbowała zakwestionować ustalenie winy. Skontaktowała się nawet z policjantem, który przybył na miejsce wypadku, ale ten powiedział, że nie pamięta zdarzenia.
Rozmawiała również z kilkoma prawnikami specjalizującymi się w sprawach odszkodowawczych. Doszła jednak do wniosku, że podjęcie kroków prawnych byłoby dla niej zbyt kosztowne.
Ostatecznie, po rozmowach z firmą ubezpieczeniową, zgodziła się zapłacić miastu całą kwotę, ponieważ formalnie została uznana za winną.
Buckman zdobyła kopię raportu policyjnego, ale twierdzi, że dokument jest trudny do zrozumienia i nadal nie wie dokładnie, na jakiej podstawie przypisano jej odpowiedzialność za wypadek.
– To jest po prostu absurdalne. Cała ta sytuacja jest szalona – mówi.
Miasto Toronto wyjaśnia, że w podobnych przypadkach standardowo wysyła właścicielom pojazdów rachunki za naprawę uszkodzonej infrastruktury. Jednocześnie zaleca przekazanie takich dokumentów firmie ubezpieczeniowej.
Rzeczniczka miasta Kayla Lewis przyznała, że sytuacja była trudna dla poszkodowanej kobiety, ale podkreśliła, że jej roszczenie zostało rozpatrzone przez ubezpieczyciela.
Policja nie przedstawiła szczegółów dotyczących ustalenia winy Buckman. Poinformowała natomiast, że osoby podejrzewane o udział w napadzie na sklep jubilerski do tej pory nie usłyszały zarzutów.
Wypadek miał również poważne konsekwencje dla życia zawodowego kobiety. Z powodu problemów z szyją musiała wcześniej zakończyć swoją 40-letnią karierę pielęgniarską. Pracowała na pełny etat w programie elektrofizjologii w Toronto General Hospital, należącym do University Health Network (UHN).
Mimo prób dostosowania stanowiska pracy do jej potrzeb ból nie ustępował i coraz bardziej utrudniał wykonywanie obowiązków.
– Nawet po przeprowadzeniu testów ergonomicznych i wprowadzeniu zmian przy biurku nadal miałam problemy z szyją. Dlatego 31 marca przeszłam na emeryturę – wyjaśnia.
Wcześniejsze zakończenie kariery było dla niej trudne. Kobieta była związana ze szpitalem przez wiele lat i brała udział w tworzeniu programu triażu elektrofizjologicznego. Ponieważ brakowało jej pracy, udało jej się później wrócić na jeden lub dwa dni w tygodniu.
Przyznaje, że wypadek był traumatycznym przeżyciem.
– To było przerażające. Sam fakt, że ponownie odważyłam się usiąść za kierownicą, można uznać za cud – mówi.
Dodaje, że od tamtej pory znacznie ostrożniej wykonuje skręty w lewo i znacznie dłużej czeka, zanim zdecyduje się ruszyć.
Choć nadal uważa, że policja i miasto niesłusznie przypisały jej winę, nie chce już poświęcać tej sprawie więcej czasu.
– Staram się rozwiązywać problemy i iść dalej. W przeciwnym razie taka sytuacja zaczyna negatywnie wpływać na całe moje życie – mówi.
Kobieta nie wie jeszcze, czy wypadek spowoduje podwyższenie jej składek ubezpieczeniowych. Przekona się o tym dopiero przy odnowieniu polisy za kilka lat.
Anne Marie Thomas, dyrektor ds. relacji z klientami i branżą w Insurance Bureau of Canada, wyjaśnia, że firmy ubezpieczeniowe mają ograniczone możliwości w takich przypadkach. Jeśli kierowca zostanie uznany za winnego kolizji, ubezpieczyciel zazwyczaj musi uwzględnić to przy ustalaniu wysokości składki, nawet jeśli do wypadku doszło w wyjątkowych okolicznościach.
– Rozumiem, jak bardzo frustrująca musi być sytuacja pani Buckman. Jednak zgodnie z przepisami obowiązującymi w Ontario kierowca skręcający w lewo jest zazwyczaj uznawany za odpowiedzialnego za kolizję – wyjaśnia Thomas.
Dodaje, że przepisy pozostawiają niewiele miejsca na uwzględnianie dodatkowych okoliczności, które mogły mieć wpływ na przebieg zdarzenia.
Ekspertka radzi jednak kierowcom, aby sprawdzili, czy ich polisa obejmuje dodatkową ochronę przed podwyżką składki po wypadku z własnej winy. Ubezpieczyciele oferują ją pod różnymi nazwami, między innymi jako „wybaczenie pierwszego wypadku” (accident forgiveness).
Taka opcja może kosztować około 50 dolarów rocznie. W przypadku kolizji uznanej za zawinioną przez kierowcę pozwala uniknąć podwyższenia składki ubezpieczeniowej.
Nie wszystkie polisy oferują jednak taką samą ochronę. Niektóre obejmują tylko jeden wypadek, a samo zdarzenie nadal może zostać odnotowane w historii ubezpieczeniowej kierowcy.
Thomas zaleca, aby dokładnie sprawdzić warunki swojej polisy.
– Taka dodatkowa ochrona może pozwolić uniknąć nawet sześciu lat podwyższonych składek po jednym wypadku – podkreśla.




Komentarze (1)