Niezwykłe powitanie Mai Chwalińskiej. Setki kibiców, kwiaty i „Pszczółka Maja”
Niezwykłe powitanie Mai Chwalińskiej. Setki kibiców, kwiaty i „Pszczółka Maja”

Maja Chwalińska, jedna z największych bohaterek tegorocznego Roland Garros, wróciła do Polski. Wicemistrzyni French Open została entuzjastycznie powitana na warszawskim Lotnisku Chopina przez setki kibiców, którzy przygotowali dla niej kwiaty, brawa i wyjątkową oprawę muzyczną.
24-letnia tenisistka wylądowała w Warszawie około godziny 9.30. Specjalnie z tej okazji narodowy przewoźnik zmienił oznaczenie lotu z „LO334” na „LOTMAJA”. Na zawodniczkę czekał tłum fanów, którzy nie kryli wzruszenia i dumy z jej sukcesu.

Kilku szczęśliwcom udało się zdobyć autograf na piłkach tenisowych i koszulkach. Nie zabrakło również humorystycznych akcentów. Jeden z kibiców przyniósł głośnik, z którego rozbrzmiewała słynna piosenka Zbigniewa Wodeckiego „Pszczółka Maja”.
– Dziewczyna jest fenomenalna. Zrobiła coś takiego, że wszystkim chce się żyć – powiedział jeden z uczestników powitania.
Sukces Chwalińskiej odbił się szerokim echem także w światowym tenisie. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Polka awansowała ze 114. na 21. miejsce. Wyżej od niej sklasyfikowane są obecnie i były jedynie cztery polskie tenisistki: Jadwiga Jędrzejowska (przed wojną), Agnieszka Radwańska, Iga Świątek oraz Magda Linette.
Urodzona w Miechowie zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała była jedną z największych rewelacji paryskiego turnieju. Do stolicy Francji przyjechała jako 114. rakieta świata, musiała przebijać się przez kwalifikacje, a następnie wyeliminowała sześć wyżej notowanych rywalek. Dopiero w finale zatrzymała ją 19-letnia Rosjanka Mirra Andriejewa.

Powrót do kraju pokazał, że osiągnięcie młodej Polki poruszyło kibiców. Dla wielu z nich Maja Chwalińska stała się symbolem determinacji i jedną z największych pozytywnych niespodzianek polskiego sportu w ostatnich latach.





Komentarze (0)