Gwałciciel z High Park przyznał się do winy za brutalny atak sprzed roku
Gwałciciel z High Park przyznał się do winy za brutalny atak sprzed roku
36-letni Cortny Henry przyznał się do brutalnego ataku na 62-letnią kobietę, do którego doszło rok temu w High Park w Toronto. Ofiara została zgwałcona, zmuszona do rozebrania się do naga, miała zasłonięte oczy i została zmuszona do umycia się w strumieniu. Jak później zeznała, przez cały czas była przekonana, że nie wyjdzie z tego żywa.
We wtorek kobieta, której tożsamość pozostaje chroniona przez sąd, była obecna podczas rozprawy w centrum Toronto. Henry przyznał się do napaści seksualnej skutkującej obrażeniami ciała, kradzieży mienia o wartości poniżej 5 tys. dolarów oraz złamania warunków zwolnienia warunkowego.
Podczas odczytywania przez prokuraturę szczegółów przestępstwa oskarżony nie okazywał żadnych emocji.
Do ataku doszło 4 czerwca 2025 roku. Kobieta wybrała się wieczorem na swój codzienny spacer po High Park. Ponieważ wyszła później niż zwykle, zdecydowała się na krótszą trasę i starała się poruszać dobrze oświetlonymi alejkami.
Około godziny 22:30, gdy znajdowała się już niedaleko wyjścia z parku przy Howard Park Avenue i Parkside Drive, poczuła nagle dotyk na plecach. Słuchała wtedy audiobooka przez słuchawki i po odwróceniu się zobaczyła stojącego tuż za nią Henry’ego.
Kobieta próbowała go odstraszyć, grożąc wezwaniem policji, jednak mężczyzna nie odpowiedział. Gdy zaczęła odchodzić, rzucił się na nią od tyłu, chwycił za szyję i zakrył jej usta oraz nos. Dusił ją tak długo, aż niemal straciła przytomność.
Następnie zaciągnął ją w głąb zarośli, gdzie ponownie ją dusił, aż zemdlała. Według zeznań kobieta była przekonana, że zostanie zamordowana.
Po odzyskaniu przytomności napastnik kazał jej się uspokoić, zachować ciszę i uklęknąć. Następnie zgwałcił ją. Atak seksualny trwał około dwóch minut.
Po gwałcie Henry groził kobiecie pobiciem, gdy nie wykonywała jego poleceń. Bił ją i kopał, a następnie zażądał numeru telefonu oraz hasła dostępu do urządzenia.
Później zmusił ją do zdjęcia wszystkich ubrań. Gdy była już naga, nakazał jej założyć opaskę na oczy. Kobieta ponownie zaczęła obawiać się o swoje życie i błagała napastnika, by pozwolił jej odejść.
Mężczyzna zmusił ją następnie do długiego marszu przez las. Boso, naga i z zasłoniętymi oczami musiała przechodzić przez nierówny teren, korzenie drzew, strome zbocza i skaliste ścieżki.
W końcu dotarli do strumienia. Henry nakazał jej wejść do wody i dokładnie się umyć. Gdy uznał, że miejsce jest zbyt płytkie, zaprowadził ją do głębszego odcinka strumienia.
Stojąc na pobliskim mostku, obserwował kobietę i wydawał jej szczegółowe polecenia dotyczące mycia ciała. Jak stwierdziła prokuratura, wszystko wskazuje na to, że próbował w ten sposób usunąć ślady DNA i inne dowody przestępstwa.
Gdy uznał, że zrobiła to wystarczająco dokładnie, kazał jej wrócić na brzeg. Powiedział, że musi po coś wrócić i nakazał jej czekać, po czym odszedł, zabierając jej ubrania.
Kiedy zniknął z pola widzenia, kobieta zauważyła schody prowadzące z parku i natychmiast uciekła. Całkowicie naga wybiegła z High Park i zaczęła szukać pomocy.
Przy wyjściu z parku zauważyła tramwaj. Zaczęła krzyczeć i uderzać w pojazd, a następnie zatrzymała przypadkowego przechodnia, który wezwał służby ratunkowe.
Policja pojawiła się na miejscu o godzinie 23:26 i przewiozła kobietę do szpitala St. Joseph.
Śledczy szybko rozpoczęli szeroko zakrojone poszukiwania sprawcy. W parku odnaleziono zgubione podczas szarpaniny słuchawki AirPods i brelok należące do ofiary. Jej telefonu i ubrań nigdy jednak nie znaleziono.
Na podstawie opisu przekazanego przez kobietę policja przeanalizowała nagrania z monitoringu. Kamery zarejestrowały mężczyznę odpowiadającego rysopisowi, który krótko po ataku opuścił okolice High Park i wypożyczył rower Bike Share Toronto.
Nagrania pokazały również trasę jego przejazdu oraz miejsce zwrotu roweru. Śledczy ustalili później, że konto użyte do wypożyczenia było powiązane z kartą kredytową żony Henry’ego, choć to on regularnie z niego korzystał.
W szpitalu od ofiary pobrano materiał dowodowy, który trafił do laboratorium kryminalistycznego. Na podstawie zabezpieczonych próbek sporządzono profil DNA sprawcy.
Po przeanalizowaniu nagrań oraz danych z systemu wypożyczalni rowerów policja skupiła swoje działania na Henrym.
27 czerwca 2025 roku funkcjonariusze obserwowali go podczas pracy w firmie przeprowadzkowej w Mississaudze. Gdy wyrzucił do kosza plastikową butelkę po wodzie, policjanci zabezpieczyli ją i pobrali z niej próbkę DNA.
Badania wykazały zgodność z materiałem genetycznym zabezpieczonym po ataku. Eksperci stwierdzili, że znalezione DNA było ponad bilion razy bardziej prawdopodobne do przypisania Henry’emu niż przypadkowej, niespokrewnionej osobie.
W wyniku napaści kobieta doznała licznych obrażeń, w tym siniaków, zadrapań, rozcięcia pod okiem oraz poważnych problemów związanych z rwą kulszową. Przez wiele miesięcy zmagała się również z bólem szyi, obrzękami i trudnościami z przełykaniem.
Sąd usłyszał także, że kilka miesięcy przed atakiem Henry został skazany za rozbój i objęty trzyletnim okresem próby.
Prokuratura zapowiedziała, że będzie starała się o uznanie go za niebezpiecznego przestępcę. Kolejna rozprawa została wyznaczona na wrzesień.




Komentarze (1)