Amazonia na krawędzi. Trzy państwa, zbrojne grupy i wojna o bogactwa dżungli
Amazonia na krawędzi. Trzy państwa, zbrojne grupy i wojna o bogactwa dżungli

Ekwadorska armia podczas akcji przeciwko nielegalnej kopalni w mieście El Chical, prowincja Carchi, Ekwador, 27 marca.
Granica Kolumbii, Ekwadoru i Peru staje się jednym z najbardziej niebezpiecznych punktów Ameryki Południowej. W cieniu amazońskiej dżungli spotykają się interesy państw, wojska, karteli narkotykowych, nielegalnych kopaczy złota i międzynarodowych rynków. A wszystko wskazuje na to, że region wkracza w nową, znacznie bardziej brutalną fazę.
To właśnie tutaj jak w soczewce skupiają się problemy, z którymi mierzy się dziś Amazonia. Kolumbia, Ekwador i Peru stawiają na zdecydowaną politykę bezpieczeństwa, silniejszą obecność wojska i eksploatację naturalnych bogactw. Wszystkie trzy państwa współpracują również ze Stanami Zjednoczonymi w walce z narkotykami.
Problem w tym, że dżungla kryje coś znacznie więcej niż tylko kokainę.
Złoto, ropa, minerały i narkotyki należą do najbardziej dochodowych towarów na światowych rynkach. Ich wydobycie i przemyt generują ogromne pieniądze, które trafiają zarówno do legalnych przedsiębiorstw, jak i do grup działających poza prawem. W Amazonii granica między tymi światami bywa wyjątkowo cienka.
W efekcie powstaje mieszanka, którą eksperci określają jako wyjątkowo niebezpieczną: ogromne bogactwa naturalne, nielegalna gospodarka, elastyczne grupy zbrojne oraz państwa, których instytucje są słabe, skorumpowane albo skłonne do stosowania brutalnych metod.
To przepis na katastrofę.
„90 dni” na poddanie się
Nowy prezydent Kolumbii Abelardo de la Espriella, który objął urząd 7 sierpnia, zapowiada radykalną zmianę podejścia do konfliktu z grupami zbrojnymi.
Jego przekaz jest prosty: czas negocjacji ma się skończyć.
De la Espriella mówi o 90 dniach, jakie grupy zbrojne mają otrzymać na poddanie się. Zapowiada także zakończenie wszelkich procesów pokojowych prowadzonych w kraju.
To oznacza odejście od strategii, w której państwo próbowało łączyć działania wojskowe z negocjacjami. Nowa polityka może przynieść szybszą konfrontację w regionach, gdzie obecność rządu od dawna jest ograniczona.
A Amazonia jest jednym z najtrudniejszych takich obszarów.
Megawięzienia i „wojna totalna”
Podobny zwrot widać w Peru. Prezydentka Keiko Fujimori zapowiada budowę megawięzień i chce wycofania kraju z Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka. Wszystko w imię – jak argumentuje – „przywrócenia porządku”.
Jeszcze dalej poszedł Ekwador.
Prezydent Daniel Noboa ogłosił „wojnę totalną” przeciwko przestępczości zorganizowanej. W kraju, który w ostatnich latach stał się jednym z głównych punktów przemytu narkotyków, oznacza to coraz większą rolę wojska i operacji wymierzonych w uzbrojone grupy.
Trzy państwa, trzy różne problemy, ale coraz bardziej podobna odpowiedź: więcej wojska, twardsze prawo i mniej miejsca na negocjacje.
Waszyngton wchodzi do gry
Na tym jednak historia się nie kończy. Zaostrzeniu polityki bezpieczeństwa w regionie towarzyszy coraz silniejsze zainteresowanie Stanów Zjednoczonych.
Waszyngton przedstawia część problemu jako walkę z „zagranicznymi organizacjami terrorystycznymi”. Uruchomiona została również operacja „Tarcza Ameryk”, przedstawiana jako element szerszej strategii mającej na celu „odzyskanie kontroli nad półkulą”.
Stawką nie jest jednak wyłącznie bezpieczeństwo.
Amazonia posiada ogromne zasoby naturalne, a świat coraz bardziej potrzebuje surowców. Złoto, ropa i minerały mogą w najbliższych latach stać się jeszcze ważniejszym elementem geopolitycznej rywalizacji.
I właśnie tutaj pojawia się największe zagrożenie.
Jeśli państwa będą próbowały odzyskać kontrolę nad Amazonią przede wszystkim za pomocą wojska, podczas gdy grupy zbrojne nadal będą czerpać miliardy z handlu narkotykami i nielegalnego wydobycia, region może wejść w spiralę przemocy.
Dżungla może stać się polem bitwy nie tylko z kartelami, lecz także o kontrolę nad jej bogactwami.
Wojna o Amazonię już trwa. Pytanie brzmi, kto ostatecznie będzie kontrolował jej ziemię, surowce i ludzi.




Komentarze (0)